Zarządzanie kryzysem?

“Everything we hear is an opinion, not a fact.

  Everything we see is a perspective, not the truth.”

                                                                Marcus Aurelius

“Wielotysięczne protesty przeciw zaostrzeniu prawa aborcyjnego trwają od czwartku. To skutek orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, który stwierdził, że przepis zezwalający – na mocy ustawy z 1993 r. – na dopuszczalność aborcji w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodny z konstytucją.“

za: PAP, 27.10.2020

Tyle agencyjny komunikat. Można z niego wywnioskować, iż masowe protesty nie są wywołane jakimś nagłym zaostrzeniem istniejącego prawa, lecz decyzją Trybunału Konstytucyjnego, która stwierdziła prosty fakt niezgodności obecnej ustawy, z roku 1993, z normą Ustawy Zasadniczej. Trybunał ustaw nie pisze! Nowe prawo, pozbawione owego błędu uchwali dopiero Sejm. Ale decyzja Trybunału nie jest zaskoczeniem dla prawniczych autorytetów!

„Prof Andrzej Zoll, b. prezes TK, za którego rządów znacznie ograniczono dopuszczalność usuwania ciąży, widzi możliwość błyskawicznej zmiany uchylonego przepisu poprzez wyłączenie z eugenicznej przesłanki sytuacji, gdy dziecko ma szansę na w miarę normalną egzystencję, tj. dotknięte jest zespołem Downa lub Turnera. – W tych wypadkach dokonywanie aborcji jest zabójstwem człowieka zdolnego do życia w społeczeństwie – mówi „Rz” prof. Zoll. 

Dodaje, że w wypadkach graniczących z pewnością, że dziecko umrze bezpośrednio po porodzie, większą wartością jest ochrona kobiety przed cierpieniem niż wątpliwego życia dziecka.“

(M. Domagalski, www.rp.pl, 27.10.2020)

***

Czas zatem na debatę, choć nikt nie chciał podejmowania tego tematu w tym momencie! Podobno nawet Episkopat. Słowa sekretarza KEP, wręcz wymigującego się od roli Kościoła Katolickiego w tej kwestii jest żenujące. Atak lewackich wandali na Kościoły jest logicznym wskazaniem stron konfliktu wartości, który dzieli Polaków. I z tego akurat KK powinien wyciągnąć wniosek, iż musi podjąć rolę lidera w tworzeniu prawa, które stworzy kompromis z obywatelami, dla których życie nienarodzone nie stanowi wartości nadrzędnej.

Swoiste kuriozum, obrażające wręcz inteligencję, nie wspominając o rozumieniu zasad państwa prawa, stanowi wypowiedź Prezesa Naczelnej Rady Adwokackiej, Jerzego Treli:

„Tak ważne sprawy, budzące wielkie emocje i spory światopoglądowe, nie mogą być rozstrzygane wyłącznie w kategoriach prawnych poprzez próbę wykładni zapisów konstytucji” (…).

Czy ktoś to czyta? PO TO WŁAŚNIE jest Ustawa Zasadnicza i po to proces legislacyjny, oparty o i regulowany jej nadrzędnymi zasadami, aby nie tworzyć ustaw pod dyktando ideologicznie motywowanej ulicy. Tłum nie tworzy prawa!

***

Pisanie jednakże o obecnym kryzysie państwa językiem prawnej analizy nie ma sensu. Nikt nie chce słuchać żadnych argumentów. Precz z rozsądkiem! Mamy wulgarne wrzaski na ulicach, deklaracje przestraszonych polityków, którzy chwilę temu dumnie wystawiali piersi po medale za odwagę, zalęknioną wypowiedź rzecznika Konferencji Episkopatu. Przed kościołami atakowanymi przez lewacki tłum stoją … kibice/kibole i narodowe bojówki – bo policja wydaje się nie wiedzieć, co ma robić z wandalizmem!  Ale Prezes “wzywa do obrony kościołów” – kogo?!

Hasłem anarchicznych demonstracji jest wulgarne „wyp…ać!“, skierowane do każdego, kto odważy się zadać choćby pytanie – o co chodzi!? I elity opozycji są nim zachwycone. „GW“ udowadnia, iż rozwrzeszczane, tysięczne marsze są bezpieczne i konieczne. Emocje! Emocje! Emocje!!! Od lewa do prawa wrzask, jakbyśmy mieli do czynienia z domem wariatów!

***

Im gwałtowniejsze ataki aktywistek Strajku Kobiet i towarzyszącej im gawiedzi, tym ciekawsza staje się ewolucja poglądów polityków i politycznych wannabes, jak naznaczony (???) do roli politycznego reformatora Polski (około roku 2050) Szymon Hołownia. Dziś idzie w marszu “broniąc kobiet”. A oto jego słowa o projekcie usunięcia przesłanki eugenicznej, z roku 2013:

„Czy ten projekt to dobry pomysł? Bardzo dobry. Czy gdybym był posłem, podniósłbym za nim rękę? Bez chwili wahania. Nowelizacja eliminuje z puli dopuszczalnych zachowań rzecz haniebną”.

Oto Krzysztof Bosak, tak dumny z inicjatywy swej partii, dziś oskarża Kaczyńskiego o “strzał w kolano” – manipulacje decyzją “marionetkowego Trybunału”, zaostrzanie tematu w nieodpowiednim momencie. Poseł Konfederacji, Dziambor nagle dostrzega problem barbarzyństwa w zmuszaniu kobiet do rodzenia dzieci bez mózgu! A gdzie były jego wątpliwości, kiedy składał wniosek do TK? Czy ma gotowy projekt nowej ustawy, gdzie szczegółowe regulacje umożliwią lekarzom ratowanie zdrowia i życia rodzącej, kiedy lekarze ocenią śmiertelne uszkodzenie płodu? Trudno nie zgodzić się z wpisem Adriana Zandberga na fb:

„Pajace z Konfederacji przestraszyły się tego, co zrobiły. Dwa dni temu dumnie prężyli wątłe piersi, mówiąc, że zakaz aborcji to ich dzieło. (…)“.

***

Patrzącemu z oddali musi nasuwać się jednakże pytanie, o co naprawdę chodzi?

W obliczu rosnącej krzywej zachorowań, goniącej resztkami sił służby zdrowia i zagrożenia gospodarki, dotychczas bezczynni w kwestii aborcyjnej posłowie nagle stali się aktywni. TK w ekspresowym tempie wydaje wyrok. Prezesa JK można oskarżać o wiele, ale nie o brak politycznej wyobraźni. „Strajk Kobiet“ już przerabialiśmy. Eksplozja lewackiej anarchii musiała być wkalkulowana w koszt. Czy zatem, wobec kryzysu obozu władzy mamy przejście do metody zarządzania poprzez kryzys?

WMW