Chyba nigdy przedtem nie słyszałem o tym małym miasteczku, leżącym sobie na uboczu w cieniu znanego na całym świecie wielkiego wodospadu.
Leży sobie w trójkącie pomiędzy St. Catharines, Fort Erie i Niagara Falls. No, w trójkącie to może za dużo powiedziane. Leży sobie raczej daleko w bok od autostrady łączącej te trzy miasta. Miasto St. Catharines przecina w połowie autostrada QEW, wiodąca do wielkiego wodospadu i wielkich kasyn i potem dalej do Fort Erie i jednego z bardziej popularnych przejść granicznych do Stanów Zjednoczonych Do miejsca gdzie QEW się kończy, a po drugiej stronie mostu zaczyna amerykańskie miasto Buffalo.
Natomiast w tym miasteczku, o którym piszę nie ma nic ważnego. Nawet autostrada 406 tutaj się kończy. Słyszałem natomiast o kanale Welland, którym oceaniczne statki handlowe i kanadyjskie jeziorowce przedostają się za pomocą szeregu śluz z jeziora Ontario na dalsze Wielkie Jeziora jak Superior, Huron, Michigan i Erie i z powrotem. Czemu śluzy? No, bo jak inaczej podnieść wielki dwudziestotysięcznik czy nawet jakiś mały stateczek na wysokość wodospadu Niagara?
Jechałem sobie kiedyś do uroczego miasteczka Niagara-On-The-Lake. Skręca się tam z autostrady QEW zaraz za przeraźliwie wysokim mostem i jedzie wzdłuż winnic, w których powstają jedne z najlepszych na świecie win. Patrząc sobie na te zielone pola i winnice zobaczyłem nagle dość daleko biały wysoki dom. Jakby blok mieszkalny sądząc po jego wysokości, ale z zaskakująco małą liczbą okien i to bardzo nieregularnie rozmieszczonych. Ale nie to przyciągnęło moją uwagę, tylko to, że odniosłem wrażenie, że ten dom się przesuwa, że sunie powoli w stronę przeciwną niż jechałem. Przekonany, że to złudzenie, zatrzymałem samochód. Wpatrzyłem się w ten biały daleki obiekt, wybierając sobie, jako punkt odniesienia jakiś słup. Ten dom naprawdę się przesuwał… I nagle olśnienie. To duży statek handlowy, któremu ponad pokrytymi winnicami polami widać tylko nadbudówkę. Płynie kanałem Welland na dalsze Wielkie Jeziora. To był dziwny widok. Wydarzyło się to wiele lat temu, a pamiętam doskonale do dziś. Kilka miesięcy temu usłyszałem o miasteczku, od którego nazwę wziął ten niezwykle ważny w transporcie morskim i śródlądowym kanał, miasteczku Welland. Za tydzień napiszę, dlaczego tak się stało i jak interesujące mogą okazać się miejsca, o których do tej pory tak mało słyszeliśmy.

Marek Mańkowski