Z daleka od szosy (60) – Kto zna Grimsby?

Kto zna Grimsby?

Jadąc z Mississauga do Niagara Falls, mniej więcej w połowie drogi zobaczymy tablicę z nazwą miasteczka Grimsby. Prawdopodobnie nie zwrócimy nawet na to uwagi jadąc szybko autostradą QEW na której podniesiono maksymalną prędkość do 110 km/godz. Zrobiono to dla eksperymentu, bo wiadomo, że jak jest ograniczenie do 100 km/godz. to wszyscy jadą 120 km/godz. Było wiele głosów w parlamencie ontaryjskim, że teraz kierowcy będą tam gnać z szybkością 130 km/godz., ale się to nie sprawdziło.

Wiem, bo gdy przeprowadziłem się do Welland ponad rok temu to jeszcze kilka miesięcy dojeżdżałem do pracy w Mississauga. Prawie 300 kilometrów dziennie, a jednak rzadko kiedy przekraczałem prędkość 120 km/godz. Tak samo inni kierowcy, więc krakanie niektórych posłów się zupełnie nie sprawdziło. Nie wzrosła też liczba wypadków na tym terenie, a powiedziałbym, że nawet zmalała. No ale nie o ruchu drogowym chciałem tu napisać tylko o Grimsby. Poznałem to miasteczko jeszcze w latach dziewięćdziesiątych. To tam pojechałem nazrywać w sadzie czereśni. Niewiele z tego pamiętam. Tyle że czereśni była masa, bardzo duże słodkie i ciemnobordowe. Właścicielami sadu byli Polacy, ale nie pamiętam niestety w którym miejscu to było dokładnie. Tyle tylko, że po przeciwnej stronie niż jezioro. Może tego lata uda mi się odnaleźć to miejsce, jeśli jeszcze istnieje, bo przez dwadzieścia pięć lat wiele mogło się zmienić.

Jak np. przez dziesiątki lat Polonia Kanadyjska posiadała tam prawie dziesięć hektarów ziemi nad brzegiem jeziora. W roku 2011 ziemię tę po cichu sprzedano. Po wielkim parku nie zostało nawet śladu, za to powstały domy i cała infrastruktura mieszkalna, tyle że już nie nasza. No ale przynajmniej jedna z uliczek nosi nazwę Place Polonaise. Kto na tym zarobił? Czy sprzedaż była konieczna? Czy było warto? Nie wiem, nie jestem reporterem śledczym. Pamiętam tylko że chodziłem po tym pięknym miejscu i dziwiłem się, że nic się tam nie dzieje.

W roku 2001 w Kanadzie realizowany był projekt przeprowadzenia światłowodów od Atlantyku do Pacyfiku. Co mniej więcej 100 km, wzdłuż linii kolejowej, znajdują się podstacje wzmacniające sygnał. Pracowałem przy tym projekcie przez cały czas jego trwania i byłem w każdej z tych podstacji instalując elektroniczne systemy security. Jedna z tych podstacji jest w Grimsby.

Byłem tam niedawno, ot tak dla wspomnień, bo był to ogromny projekt, dzięki któremu nie tylko poznałem i zobaczyłem całą Kanadę ale jeszcze mi za to płacili.

Od tamtego czasu minęło dwadzieścia lat. Nie przypuszczałem wtedy, że po latach przeprowadzę się do Niagara Region i Grimsby będę miał prawie po sąsiedzku. Jeżdżę tam przynajmniej raz w miesiącu do sklepu Metro przy QEW i 50 Rd. bo tylko tam mogę kupić wołowe nerki dla psa. To miejsce znajduje się też dokładnie w połowie drogi z Mississauga do Welland i zawsze zatrzymywałem się tam w Tim Hortons wracając z pracy. Jest tam też Costco ze stacją benzynową, jeszcze rok temu jedyną stacją Costco w Rejonie Niagara. Teraz od kilku miesięcy mam taką stację 20 minut od domu. Zaletą jej jest to, że cena benzyny jest zawsze o 10 centów niższa niż gdziekolwiek indziej.

Gdy któregoś razu jadąc do Niagara Falls będziecie mieli więcej czasu zjedźcie z autostrady na boczne drogi i przejedźcie się przez centrum tego miasteczka. Są tam sady i winnice i urocza zabudowa centrum. Może teraz nie wygląda tam tak ładnie jak latem, ale wiosna już przecież tylko za trzy miesiące. Więcej o Grimsby i okolicy w następnym numerze.

Cdn.

Marek Mańkowski