Z daleka od szosy (59) – A było już tak dobrze

Jeszcze przed świętami, dosłownie parę tygodni temu było u nas zupełnie normalnie. Wszystkie sklepy były otwarte, można było pójść do lekarza czy fryzjera, nie było tasiemcowych kolejek przed sklepami w oczekiwaniu na wpuszczenie do środka.

Teraz znowu jesteśmy ukarani za Toronto i okolice. Otwarte są tylko sklepy tzw. pierwszej potrzeby czyli spożywcze. Zwykłej deski ani gwoździa czy śrubki nie da się kupić, chyba że z góry się zna rozmiar, wygląd i czy nam się podoba czy nie czy deska jest prosta czy krzywa. Jeśli to wiemy to można zamówić przez Internet i odebrać przed sklepem. Dziękuję, nie. Ja tak nie potrafię. Ja chcę dotknąć, zobaczyć na żywo, a nie na zdjęciu. Mam swoich kilka ulubionych sklepów. Jest to Lee Valley, sklep najlepszej marki narzędziami, Home Depot, Rona, Canadian Tire, Home Hardware, TSC czyli sklep z narzędziami, ubraniami roboczymi, ziarnem, paszą dla koni, uprzężą, jedzeniem dla psów, hydrauliką, elektryką, ogrodnictwem i wszystkim co może przyjść do głowy, Bass Pro czyli sklep z artykułami myśliwskimi i najlepszą sportową odzieżą, Leons i Brick czyli sklepy meblowe, Princes Auto z najlepszymi cenami narzędzi i wielkim ich wyborem, Costco. Po za tym sklepy z piwem i alkoholem a także unikat w Kanadzie, polska destylarnia gdzie można kupić prawdziwy dziewiećdziesięcioośmio procentowy spirytus. Z tych wszystkich sklepów pozostało otwarte tylko Costco i Walmart. Reszta stanowi twierdze, w których nie można wybrać, dotknąć czy przymierzyć. Tylko na zdjęciu.

Mimo że mieszkam z daleka od szosy, wszystkie te sklepy mam praktycznie w zasięgu ręki. Pięć, dziesięć minut, najdalej dwadzieścia. Co dwa tygodnie jeździmy z żoną po zakupy. Ot takie domowe artykuły pierwszej potrzeby, jak jedzenie, środki czyszczące, smaczki dla psa i dla nas. Robimy to od wielu lat. Tak było w Calgary czy w Mississauga, tak samo jest i tutaj. To mój ulubiony czas, bo zakupy robi małżonka, a ja jestem tylko kierowcą. No chyba, że znajdziemy się w pobliżu jednego z moich ulubionych, podanych powyżej sklepów. Po za tym siedzę sobie w samochodzie i nadrabiam zaległą lekturę książkową. Ponieważ zakupy te trwają kilka godzin, bo Beata też ma swoje ulubione sklepy rozrzucone na trasie od Welland, przez Niagara Falls do St. Catherines, więc od czasu do czasu muszę się wybrać do łazienki. Do tej pory nie było problemu, bo zawsze był po drodze jakiś Tim Hortons. Teraz w Tim Hortons łazienki są zamknięte, bo pandemia i mam kłopot. Zupełnie nie rozumiem tych pozamykanych łazienek. Czy nie mówi się nam na każdym kroku, żeby dokładnie myć ręce? No to, gdzie je myć? W śniegu?

Nasza rutynowa trasa wygląda tak: najpierw do Costco, które lubię, bo tam jest otwarta łazienka. Każdy facet po sześćdziesiątce mnie tutaj zrozumie. Poza tym Costco, oprócz spożywczego działu ma też różne fajne elektroniczne i techniczne artykuły, aptekę i dobre ceny, potem jedziemy do Niagara Falls, gdzie jest Home Depot i największe i najlepiej wyposażone Canadian Tire (to dla mnie) i do polskiego sklepu, gdzie mamy teczkę z gazetami z Polski i z Życiem i gdzie są najlepsze wędliny. Potem do St Catherines, gdzie znajduje się wielki tzw. Outlet z całą masą markowych sklepów i żony ulubionym Marshallem, ale dla mnie najważniejszy jest tam oczywiście Bass Pro. Na szczęście Beata kupuje w Bass Pro do domu różne woskowe zapachy, więc ja mogę sobie pozwiedzać różne inne fajne działy z karabinami, amunicją, łukami, kuszami, najlepszymi sportowymi ubraniami i butami. Są tam też ATV, łodzie, canoe, wędki i co tylko dusza zapragnie. Stamtąd jedziemy w serce St. Catherines przez most zwodzony nad kanałem do innego polskiego sklepu i na koniec, również w St. Catherines do Food Basics. Food Basics jest również w Welland, ale Beata twierdzi, że ten w St. Catherines jest lepszy. No cóż, kłócić się o to nie będę, ja przecież tylko kierowca.

W Welland są też inne spożywcze markety jak FreshCo, No Frills, Zehrs i Walmart ale znowu nie do mnie należy decydowanie gdzie kupimy jedzenie. Nie zamierzam tego zmieniać, bo za dobre jest to co potem jem. W drodze powrotnej do Welland zajeżdżamy też czasem do najlepszego sklepu z rzeczami używanymi przy szosie nr 20 i 406 który nazywa się „Renewed Thrift & Vintage” i do innego ulubionego sklepu Beaty, Winners na Seaway Mall w Welland. Na tym Mallu znajduje się też sklep elektroniczny Staples i apteka Shoppers Drug Mart. Poza tym, w sobotę rano jadę na Farmers Market, który jest otwarty od 7 rano do 12 w południe po jajka, sok z jabłek, czasem warzywa i do prywatnego rzeźnika, gdzie mięso jest tanie świeże i najlepsze. Nie wszystkie te sklepy są teraz otwarte i nasze zakupy co dwa tygodnie bardzo się skróciły, z czego bardzo cieszy się pies, bo wracamy przed zmrokiem i może sobie pobiegać na polu golfowym. Tak więc życie w małym miasteczku na uboczu ma wszystkie zalety i żadnych niedogodności. Dowiedziałem się, że kolejna polska rodzina wybiera się by kupić w Welland dom i tu zamieszkać. Witamy.

Cdn. Marek Mańkowski