Z daleka od szosy (57) Poświątecznie

No to przetrwaliśmy Święta. Mam nadzieję, że wszyscy czytelnicy w dobrym zdrowiu. Święta inne niż zwykle. No może nie Święta inne, tylko ich obchodzenie.

Na Wigilię było nas troje przy dużym, zastawionym wigilijnymi potrawami stole. Choinka, lampki, niebieskie światełka za oknem. Nie, nie było nam smutno, dobrze nam we własnym małym gronie. Tylko gwaru biesiadnego mniej, nawet nasz pies Judasz nic nie powiedział o północy, może krępował się ciszy. Z Pasterki nic nie wyszło. Przebywanie w masce dłużej niż dwadzieścia minut nie wchodzi u mnie w rachubę. Potem zaczynam kaszleć, a spróbujcie kasłać w masce… Nie mówiąc już o tym że dźwięk kaszlu wypłoszyłby z Kościoła tych nielicznych którzy przyszli, no bo jak ktoś kaszle to na pewno ma wirusa. Taki przynajmniej jest ogólny pogląd.

Moja koleżanka z Pittsburga musiała się zapisać na kościelną listę bo jednorazowo na Pasterce mogło być tylko dziesięć osób. I Pasterka zaczynała się o dziesiątej. Dla mnie Pasterka to zawsze była tradycja i zawsze była o dwunastej w nocy. Taka o dziesiątej to już dla mnie nie Pasterka, nawet jeśli zatwierdzi to Papież. Pittsburgh oddziela od Kanady łańcuch gór i zawsze było tam cieplej niż u nas i nawet często w pojęciu Amerykanów nasza granica wygląda jak na zamieszczonym zdjęciu. Ale nie tym razem. Tym razem w Pittsburgu i okolicach spadła taka masa śniegu, że trudno było wyjechać z domu.

U nas Wigilia była nieośnieżona aż do późnej nocy, ale potem tak zaczęło sypać, że białe święta stały się faktem. Rano wyjechałem z psem z domu by popatrzeć na białe krajobrazy. Zawsze to jakoś tak bardziej świątecznie gdy biało dookoła.

W pierwszy dzień świąt wszystko było zamknięte. Nawet Tim Horton’s od którego kawy tak się uzależniłem że nawet nie mam w domu „coffemaker”. Dziwnie wyglądają puste ogromne parkingi przed marketami. Niewielki ruch jaki jest w Welland, zamarł prawie całkowicie. Na drugi dzień śnieg ciągle leżał. Boxing Day. Dzień zakupowych szaleństw. Żona chciała uzupełnić domowe zapasy, ja nie cierpię ruszania się z domu w Boxing Day. I tak te wszystkie obniżki cen są przeważnie bardzo naciągane, ale nie miałem wyboru. Żona chce, mąż musi. Minęła godzina dwunasta w południe zanim się wybraliśmy i całe szczęście. Dzięki panie Ford. Zapomniałem że od południa w Boxing Day prowincja ma być zamknięta ze względu na pandemię. I faktycznie. Oprócz Costco w Niagara Falls i Wallmart w Welland wszystko inne było zamknięte. Na ulicach i autostradzie pustki, przed Costco bardzo niewiele samochodów. Już nawet myślałem że zamknięte, ale nie. Kupiliśmy co mieliśmy kupić w tych dwóch sklepach i do domu. Pierwszy raz cieszyłem się z tych pozamykanych sklepów.

Jeszcze kilka dni pozostało do Nowego Roku. Szampana mam już od wielu miesięcy. Jakoś nie było okazji żeby go wypić więc teraz jak znalazł. Chociaż muszę jeszcze gdzieś dostać taki bezalkoholowy bo moje dziewczyny tylko taki piją. Tym prawdziwym będę musiał zająć się sam. Co roku w Sylwestra nad Niagara Falls odbywała się wielka impreza z fajerwerkami i szaleństwem kolorowych świateł na spadającej z hukiem wodzie. W tym roku impreza już odwołana. Po raz pierwszy od może stu lat Niagara Falls będzie cicha i spokojna i pusta. Stoją kasyna, restauracje i wszelkie zabawy. Najweselsze miasto Ontario stoi smutne i puste. Na ulicach niewielu ludzi. Byłem tam dzisiaj, czyli w poniedziałek 28 grudnia. Śniegu już nie ma, stopniał w nocy z niedzieli na poniedziałek. Nagle zrobiło się +8 stopni C. Myślałem że Welland Canal już zamknięty na zimę, ale nie. Między dachami domów zobaczyłem poruszającą się nadbudówkę statku. Podjechałem kawałek dalej do końca osiedla i zrobiłem zdjęcie. To już ostatni statek w tym roku. 31 grudnia woda w kanale od śluzy nr siedem do śluzy nr. jeden zostanie jak co roku spuszczona i odbędą się prace konserwatorskie. Woda musi być spuszczana bardzo powoli by nie spowodować osunięcia się brzegów i uszkodzenia mechanizmów śluz. Muszę podjechać i zobaczyć jak się to odbywa. Śluza nr. siedem znajduje się tylko kilkanaście kilometrów od mojego domu. W końcu to Sylwester i trzeba czymś się zabawić. Życzę moim czytelnikom szczęśliwszego Nowego Roku i końca pandemii. Do usłyszenia po Nowym Roku. A może ktoś też się wybierze do śluzy nr siedem w Thorold?

Marek Mańkowski   Cdn.