Z daleka od szosy   (48)  Kawałek Polski koło domu

Wyjechałem z domu z Welland do St. Catherines, do sklepu. Coś mnie tknęło żeby pojechać na skróty i w połowie drogi zjechałem z autostrady 406 na Glendale Ave. Droga to krótsza o parę kilometrów do miejsca, gdzie jechałem, czyli do swojego ulubionego sklepu Bass Pro, o którym już kiedyś raz pisałem, a może nawet i nie tylko raz. Jest takie, chyba polskie przysłowie, że kto drogi prostuje, ten w domu nie nocuje. Niejednokrotnie przekonałem się o prawdziwości tej ludowej mądrości, bo zawsze mnie ciągnęło na boczne drogim które zbyt często okazywały się nieprzejezdne. Tak też i tym razem już z daleka zobaczyłem że zwodzony most na kanale Welland jest podniesiony.

Z daleka, ale nie na tyle by opłacało się wracać. Już miałem skręcać w lewo tuż przed mostem, by pojechać wzdłuż kanału na inny most, gdy zobaczyłem wysoki czarny dziub płynącego wielkiego statku.

No, jak już to jest to raczej opłaca się poczekać niż jechać na niepewne. Przede mną było może ze trzydzieści samochodów. Wzrok ciągle mam dobry i nawet jak muszę to i czytać mogę bez okularów i dlatego mogłem z daleka odczytać nazwę statku na dziobie: MAMRY. Zakołatało się po głowie, że przecież znam to słowo. Że uczono mnie w szkole na lekcjach geografii jeszcze w podstawówce. Że Mamry i Śniardwy to dwa największe jeziora w Polsce, na Mazurach. Czy to możliwe, żeby to właśnie ta nazwa była na burcie statku? Stałem akurat przy skrzyżowaniu. Niech diabli wezmą kolejkę, sklepu nie zamkną, a ja muszę się upewnić. Ominąłem stojący przede mną samochód, skręciłem w prawo przed samą jego maską i już byłem na wąskiej szosie wiodącej wzdłuż kanału w kierunku, w którym płynął statek. Po kilkuset metrach zaparkowałem na poboczu, wysiadłem, wziąłem aparat do ręki i czekam. Statek minął most. Był ogromny. Tym bardziej, że musiał być pusty, bo linia zanurzenia wystawała wysoko nad powierzchnię wody. Nie myliłem się w pierwszym czytaniu.

Nazwa MAMRY na dziobie widniała jak byk. Na burcie wielkimi literami napis „POLSTEAM”. Szukam bandery, nie widzę. Za to wysoko, co najmniej kilkanaście pięter, na skrzydle mostku widzę dwie postacie. Jeden to chyba kapitan, bo jest w czapce z daszkiem. Statek jest już tuż koło mnie. Wołam ahoj do postaci na skrzydle. Żadnej reakcji. „Witam w Kanadzie” – krzyczę znowu. Krótkie poruszenie. Kapitan macha do mnie ręką. Odmachuję mu. Na czarnym kominie widzę charakterystyczny znak znak PŻM (Polska Żegluga Morska). Tylko na rufie flaga nie polska i port macierzysty NASSAU. To na Bahamach. No cóż, takie korzystanie z „tanich bander” to oszczędności rzędu milionów dolarów. Nic dziwnego że ten armator też z tego korzysta. Ważne, że polskie statki ciągle przemierzają oceany i że można je rozpoznać. Choćby tylko po nazwie i po symbolu. Jest tak strona na Internecie:

https://www.vesselfinder.com/vessels/MAMRY-IMO-9496264-MMSI-311058600 ,

na której można sprawdzić dowolny, zarejestrowany statek wpisując jego nazwę. Są tam wszystkie jego dane, jak również mapa całego świata z aktualną pozycją tego statku. Można tę mapę powiększyć i zobaczyć w szczegółach, gdzie akurat ten statek jest. Stąd też wiem, że MAMRY bezpiecznie przepłynął kanał Welland i znajduje się teraz na jeziorze Erie w drodze do portu przeznaczenia czyli do Toledo po ładunek. Jaki to ładunek nie podano, ale musi go być dużo, bo to trzydziestotysięcznik. W pewnym momencie, płynąc po kanale MAMRY przepływał trzysta metrów za moim domem w Welland. Ot, kawałek Polski za płotem. W załączeniu podaję nazwy i dane innych statków PŻM. Rok budowy, tonaż, długość i szerokość w metrach, może kogoś to zainteresuje. Jak widać są to statki nowe. To miłe dla oka i duszy, że polska żegluga oceaniczna dalej ma się dobrze.

MAMRY  – Bulk Carrier 2012 20603 30206 190 / 24

LUBIE      – Bulk Carrier 2011 20603 29694 190 / 24

JUNO     – Bulk Carrier 2011 20603 29707 190 / 24

DRAWSKO – Bulk Carrier 2010 20603 29978 190 / 24

WICKO – Bulk Carrier 2010 20603 30379 190 / 24

RESKO – Bulk Carrier 2010 20603 29909 190 / 24

SOLINA – Bulk Carrier 2012 20603 29691 190 / 24

MIEDWIE – Bulk Carrier 2010 20603 29984 190 / 24

Cdn.

Marek Mańkowski