Z daleka od szosy   (34)  •  Czołowe zderzenie

Jak wspominałem w poprzednim odcinku, na kanale Welland, w pobliżu miejsca gdzie mieszkam miało miejsce zderzenie dwóch pełnomorskich statków. Jeden to General Cargo ship ALANIS. Statek zbudowany w roku 2010. Jest to 12 tysiącznik, dokładnie 12744 ton, o długości 138 metrów i szerokości 21 metrów. Pływa pod flagą Antigua Barbuda. Zanurzenie 7.3 metra. W chwili zderzenia przewoził części do masztów wiatrowych wiatraków z czego przeciwnicy energii wiatrowej będą się cieszyć, bo budowa się opóźni i mniej ptaków wkręci się w śmigi. Obecnie statek znajduje się w doku w Port Colborn i przechodzi remont po kolizji. Płynął do Duluth Superior, US, czyli do najdalszego zakątka Lake Superior. Dalej niż Thunder Bay.

Drugi statek to MV FLORENCE SPIRIT. Czternastotysięcznik (14,001 ton). Pływa pod flagą Kanady. Zbudowany został w roku 2004. W chwili zderzenia przewoził węgiel. W chwili obecnej zacumowany jest w Welland, niecałe dwa i pół kilometra od mojego domu, gdzie jest naprawiany. Ten statek doznał największych uszkodzeń. Dwa nowoczesne statki w świetle dnia, z doskonałą widocznością. Piloci obu statków byli ze sobą w stałym kontakcie według raportu. Jak mogło dojść do takiej poważnej kolizji? Moment zdarzenia można sobie obejrzeć na video wykonanym przez pana Alexa Stewart. Alex mieszka na północ od Guelph i tego dnia przyjechał z wizytą do znajomych. Poszli nad kanał by obserwować statki. Alexowi wydawało się w pewnym momencie, że dwa płynące naprzeciw siebie statki (are playing chiken). Zaczął to filmować i po chwili usłyszał głośny trzask metalu. Powiedział, że brzmiało to jakby ktoś zrzucił wielką metalową płytę z dachu wieżowca. „Było to tak głośne, że aż odczuł to w piersiach”, powiedział. Alex był w Welland po raz pierwszy i po raz pierwszy oglądał statki na kanale. Nigdy by się nie spodziewał takiego wydarzenia. Katastrofa jest ciągle badana przez ekspertów dochodzeniowych. Nikt z załogi nie ucierpiał, nie było też żadnych zanieczyszczeń wody. Po odholowaniu tych dwóch statków, kanał przywrócono do żeglugi. „Ta część kanału, gdzie zdarzyła się katastrofa jest często używana do mijania się statków płynących w przeciwnych kierunkach i przez ostatnich sześćdziesiąt lat nie było tu ani jednego wypadku”, powiedział rzecznik The St. Lawrence Seaway Management Corporation, Jean Aubry-Morin.

Moment kolizji można sobie obejrzeć na YouTube:

W następnym odcinku będzie o jeszcze jednym wodospadzie i bardzo starej wiosce. Kto by pomyślał, że tyle ciekawostek jest w tych okolicach i to nawet bez wielkiego wodospadu Niagara Falls.

Cdn Marek Mańkowski