Święta się skończyły, ale Corona Virus nie. Dalej trzeba siedzieć w domu. Mówią, że inteligentny człowiek nigdy się nie nudzi. No to się nie nudzę.

Chodzę z psem po starym polu golfowym i płoszę gęsi, tzn. pies płoszy. Dzisiaj nawet gonił jedną, która leciała tak nisko, że prawie mógłby ją złapać za ogon gdyby podskoczył. Potem pewnie poleciałby z nią w powietrzu, bo taka gęś chyba ciągle waży więcej od czteromiesięcznego szczeniaka. Nie dogonił. Gęś z wrzaskiem poleciała dalej, a Judasz wrócił zziajany.

Lało dzisiaj porządnie. Najwięcej podczas ładowania materiału na płot w Home Depot w St. Catharines. Jak wspomniałem w poprzednim odcinku, robię sobie płot z furtką. Miałem to zrobić w lany poniedziałek, ale lało jak z cebra, więc próbuję w ten weekend. Umieściłem już trzy słupy, czwarty mam przykręcić do ściany domu. Taki mam plan, w związku z tym nienudzeniem się. Według tego planu, pojechałem też do Hamilton do Starskiego.

Jazda autostradą najpierw 406 przez 26 km a potem QEW przez następne pięćdziesiąt może stać się nudna po kilku latach, więc pojechałem przez pola, bez lasów, za to z dziesiątkami wielkich wiatraków do produkcji prądu. GPS prowadził mnie tym razem po prawie ścieżkach i twierdził, że to jest najbliższa droga.

Nie bardzo mu dowierzam, bo kiedyś w Polsce, dokładnie w roku 2008, gdy w drodze z Tarnowa do Warszawy, gdy go poprosiłem o najszybszy dojazd, skierował mnie na malutki prom przez Wisłę. Prom na szczęście działał. Mieścił się na nim jeden samochód i motocykl. Drugie auto, które też GPS tam skierował (może właściciel promu hakował satelity by mu kierował ruch nad brzeg Wisły), musiało czekać na powrót promu.

Tutaj w drodze do Hamilton nie ma promów, tylko kilka mostów nad Welland River i Grand River. Jedną z większych niedogodności czasu Wirusa to pozamykane wszystkie miejsca (Tim Hortons, restauracje) gdzie można skorzystać z łazienki. Nawet większość stacji benzynowych ma łazienki zamknięte. Kiedy ma się ponad sześćdziesiąt lat to te łazienki potrzebne są częściej, niż gdy jest się młodym i na przestrzeni 150 km (tam i z powrotem do Hamilton), „pitt stop” potrzebny jest przynajmniej dwukrotnie.

I tu okazało się, że jazda przez pola wśród wiatraków ma swoje nieodparte zalety. Ot staje się na poboczu i słucha śpiewu wiosennych skowronków, dając ulgę naturalnej potrzebie. Nie wiem czy to akurat skowronki, ale też ładnie śpiewają.

Za to w Starskym łazienki są czynne. W powrotnej drodze do Welland, już autostradą, jest takie miejsce przy skrzyżowaniu z Road 50 w Grimsby, gdzie można skorzystać z łazienki, gdy jest się odpowiednio wcześnie.

Jest to duży sklep METRO. Czemu wcześnie? Bo później, jak wszędzie tworzą się kolejki na zewnątrz i można nie zdążyć do środka. Jest tam też wielki sklep COSTCO z czynnymi łazienkami, ale tam kolejka na zewnątrz jest zawsze i to bardzo długa. Takie to są dodatkowe utrudnienia dla ludzi starszych. Może dlatego namawiają nas by siedzieć w domu. Mimo wszystko ciągle ogromną zaletą jest mieszkać daleko od szosy i wielkich miast. Z jednego końca Mississauga na drugi jest dalej niż z Welland do Hamilton i nie ma żadnego pola by stanąć na poboczu. Tam naprawdę trzeba siedzieć w domu. Dzisiaj jest poniedziałek, zaświeciło słońce i biorę się zaraz za robienie płotu, zanim znowu spadnie wiosenny deszcz.

Cdn.

Marek Mańkowski