(…) Schetyna twierdzi, że Koalicja zdobędzie 26-28 mandatów. Wtedy do EPL trafi jednak więcej polskich posłów.
B.Z. To absolutne minimum. Pięć lat temu uzyskaliśmy 28 mandatów (19 PO, pięć SLD i cztery PSL). Przypomnę – po ośmiu latach rządów PO-PSL, w warunkach światowego kryzysu. Faktem jest, że dziś PiS ma łatwiej. Żyjemy w czasach światowej koniunktury, a uprawiamy politykę wzrostu, dzięki – przede wszystkim – samej konsumpcji. To może się wyborcom podobać. Niemniej jednak 28 mandatów dla KE to utrzymanie status quo. (podkreślenie WMW)
(…) Zbudowanie koalicji jest sukcesem. Mam jednak wrażenie, że dla Grzegorza Schetyny trzy lata temu głównym przeciwnikiem był Ryszard Petru i Nowoczesna, potem Katarzyna Lubnauer, teraz Wiosna i Robert Biedroń, a za moment może być Władysław Kosiniak-Kamysz i dopiero w dalszej kolejności PiS. To błąd. Walka o przywództwo na opozycji – z mojego punktu widzenia – jest zbyt kosztowna. Dla wszystkich.
Wygrana wiosną może być trampoliną do zwycięstwa jesienią?
B.Z. Może, ale wiele wskazuje, że potencjalna radość z sukcesu już na obecnym etapie ma wyjątkowo wysoki koszt.
(…) Porażka w wyborach Koalicji Europejskiej to niezwykle poważny problem. Nikt dziś nie wyobraża sobie ewentualnych skutków wygranej PiS jesienią. Najwłaściwsze określenie tego stanu rzeczy „Polska w ruinie” jest zbyt łagodne. Niemniej jednak za każdą perspektywę, także nasze szanse dziś odpowiada lider opozycji Grzegorz Schetyna.
B. Zdrojewski, www.polskatimes.pl, 25 marca 2019

Wyzwanie dla koalicji

Skreślony z list do europarlamentu Bogdan Zdrojewski, b. minister w rządzie Tuska coraz ostrzej recenzuje kampanię wyborczą PO do Parlamentu EU. Były prezydent Wrocławia to wyborcza waga super-ciężka w regionie Dolnego Śląska. Tym regionie, który przez ‚styl bycia‘ Schetyny jest dziś zarządzany przez PiS! Bezceremonialnie usunięty z list, nie położył uszu po sobie, odrzucił „obietnicę“ powrotu do Sejmu, nie zgodził się „być wieżowcem do przesuwania po planszy“.
Chwaleniu szefa PO za sukces w łączeniu sił przeciw PiS towarzyszy czytelna krytyka koalicyjnych list oraz stylu przywództwa G.S. W obecnej sytuacji, kiedy kolejne sondaże wskazują w zasadzie na remis między PiS a skleconą młotkiem Koalicją Schetyny, przypominanie o dorobku “partnerów” KE w poprzednich wyborach – owe „wspólne“ 28 mandatów obecnych koalicjantów z PO/PSL/SLD, jest najwyraźniej obliczone na stonowanie „sukcesu“ Schetyny w zganianiu na polityczny pokład rozbitków z ginących lub słabnących partii. Wszyscy wiedzą, że .Nowoczesnej jako politycznej siły już nie ma, SLD ledwo dycha i żadne 5% jej nie groziło, a tzw. „Zieloni“ to polityczny plankton. Sukcesem zatem jest jedynie rzucenie na kolana Kosiniaka-Kamysza, którego kalkulacje mogą odbić się Ludowcom potężną czkawką. Koalicyjny „uścisk“ ze Schetyną przypomina bowiem bardziej wpadnięcie w zwoje anakondy, z których PSLowcom wyjść będzie ciężko.
Zdrojewski nie kryje też, iż ewentualna porażka Koalicji Europejskiej z PiS (w kontekście wywiadu – brak owych 28+ mandatów!) będzie powodem do poważnego zmartwienia w szeregach (decydentów?) PO. I choć unika on tematu „cienia Tuska“ w obecnej kampanii, to ten „cień“ wisi wyraźnie, jak miecz Damoklesa, nad głową Schetyny. Perspektywa rozliczeń z ‚4 Czerwca‘ zbliża się nieubłaganie, nie tylko kalendarzowo.
Stąd zapewne wziął się hiper-agresywny ton lidera KE na konwencji PO, to goebelsowskie w sumie oskarżanie Kaczyńskiego – „Tu nie Rosja!“. Zwłaszcza w kontekście np. zapraszania przez ówczesnego Min.S.Z., Sikorskiego [dziś jedynka na liście Schetyny] gospodina Ławrowa do Warszawy na odprawę MSZ, a Rosji Putina do NATO! Ale Schetyna musi iść – przed własnym zapleczem ciągle wspominającym Tuska – na noże! Pamięta bowiem chyba jeszcze ze studenckich strajków NZS’81, słowa ballady J.Kaczmarskiego: – „Dać się swoim to gruby błąd!“

Radykalna reforma oświaty w Ontario

Zaskoczenia faktem, iż konserwatywny rząd Ontario wybierze system edukacji w naszej prowincji jako pierwszy cel swojej kampanii naprawiania finansów być nie powinno. Torysi od trzech dekad co najmniej wybierają nauczycieli jako pierwszą ofiarę fiskalnego ściągania cugli. Pamiętają może Państwo czasy Mike Harrisa? I jego ministra edukacji?
Torysi mianując kolejnych ministrów edukacji najwyraźniej uważają, iż jakiekolwiek doświadczenie lub wiedza o przedmiocie, którym mają zarządzać, jest zbędna! Stąd owa urocza reakcja Pani Minister Thompson na uwagę o katastrofalnym wzroście liczby uczniów w klasach po wdrożeniu jej planów. W jej opinii nauczy to najwyżej uczniów „zaradności“! Kompletny finansowy misz-masz, jaki zostawili po sobie liberałowie ekip McGuinty/Wynne czynią sprawę łatwiejszą do przedstawienia opinii publicznej. Zresztą, nikt nie lubi nauczycieli, którzy wszak mają „dwa miesiące wolnego“!
Radykalne zamierzenia rządu Douga Forda, przedstawione nagle 15 marca przez Panią Minister Edukacji, wskazują jednakże na coś więcej, niż jedynie ograniczenie wydatków. Nie chodzi więc o owe 5 miliardów dolarów, wydane lekką ręką przez liberałów.
Plany reform w formie przedstawionych w ministerialnym komunikacie oznaczać będą radykalną przebudowę systemu. Przyszłość edukacji Ontario zaczyna się dziś. Szczegóły wkrótce, w miarę, jak będą one ujawniane zainteresowanym stronom. Będzie ciekawie, to pewne.

WMW