Wyborczy dylemat opozycji

„To władza bojkotuje dziś zasadę uczciwych i legalnych wyborów”…
„Nie ma dziś żadnego powodu, abyśmy mogli zaufać w 100 proc. rządzącym, kiedy mówią, że coś jest bezpieczne, a coś jest niebezpieczne”.
„Te wybory nie są wyborami w sensie ustrojowym, ponieważ nie będą one ani wolne, ani równe. O bezpieczeństwie już mówiłem. Zmiany wprowadzane w Kodeksie wyborczym są niekonstytucyjne, bo są przeprowadzane tuż przed wyborami. Już nie mówię o tym, co wyprawiają media publiczne i o tym, że kampania wyborcza różnych kandydatów była bardzo nierówna.“
„To, co chyba najważniejsze i ewidentne to to, że nikt nie zapewni nam tajności wyborów. A ludzie chcą mieć pewność, że głosują nie po to, aby władza, aby rząd wiedział, jak dany obywatel głosuje.“
Donald Tusk, b. Premier RP, przewodniczący EPL, 28.04.2020

„My uważamy, że trzeba przełożyć te wybory, ale jeśli nie da się przełożyć, to trzeba iść i przyłożyć PiS-owi i Dudzie (…)
Nie ma innej sytuacji, po prostu Hydrę trzeba wziąć za łeb.“
„Jeśli ktoś mi mówi, że są podejrzenia, że wybory będą oszukane, będą próby matactw, próby świństw, takie same podejrzenia były 4 czerwca 1989 r. (…) i mądry naród poszedł głosować i Solidarność wygrała w Senacie 99 do jednego, a w Sejmie trzeba było napisać artykuł „Wasz prezydent, nasz premier”. Ci ludzie nadal są mądrzy. (…)“
Włodzimierz Czarzasty, szef SLD, 27.04.2020

To dwa przeciwstawne sobie głosy liderów opozycji. Piszę o D. Tusku jako liderze, bo nikt trzeźwo patrzący na polską politykę nie ma wątpliwości, iż przewodniczący B. Budka z Panią Kidawą-Błońską mogą jedynie podporządkować się ‘dyrektywie’ Donalda. Powroty Tuska do krajowej polityki są mało imponujące w skali całej sceny politycznej. Jednakże tylko na Tusku opierają się dziś nadzieje dawnego elektoratu rządzącej w latach 2007-2015 ‘wielkiej’ PO. Pojawienie się Tuska gwarantuje mobilizację twardego elektoratu PiS. I dlatego po deklaracji byłego premiera, Pani Kandydatka natychmiast potwiedziła swój bojkot, czym do końca skonfundowała życzliwych sobie dziennikarzy. Czy ‘bojkot’ to wycofanie się z wyborów? Komunikaty Pani MK-B są mało czytelne, a tymczasem po ten zagubiony elektorat sięga (na poważnie) szef PSL, W. Kosiniak-Kamysz zapowiadający, iż nie odda prezydentury “walkowerem”, oraz (nieświadomie, lecz w kontekście kabaretowym) Pan Szymon Hołownia. On chce w tych wyborach “nawrzucać do skrzynki” Kaczyńskiemu.
Głosowanie w Sejmie 7 maja, nad ustawą PiS o o wyborach “korespondencyjnych” zapowiada się dramatycznie. Okaże się, kto ile ma “szabel”. A potem, jak u Hitchcocka, napięcie jeszcze wzrośnie.
NB. Obserwowanie polityki to swoista pasja. Potrafiąca pochłonąć obserwatora bez reszty. Podobna do kibicowania piłkarzom lub fascynacji teatrem. Popatrzmy na rzesze dziennikarzy, politologów, analityków, uniwersyteckie katedry i think-tanki. Polityka to brutalna gra wielkich interesów, owszem – ale także igrzyska. Obserwujemy w końcu dramat z żywymi aktorami, decydującymi czasem o sprawach bardzo ważnych dla ogółu. Wciąga nas rytuał, obrzędy. Komu z nas nie imponują do pewnego stopnia owe staroświeckie formy, w jakich celebrowna jest demokracja w Ameryce czy w brytyjskiej Izbie Gmin?
Obserwator polskiej polityki musi mieć w sobie nie tylko pasję, ale ogromną wytrzymałość, aby to widowisko śledzić. O ile bowiem nawet najbardziej upartyjniony poseł zasiadając w ławach Westminsteru czy kongresman na Kapitolu, ma ostatecznie na celu dobro swego Państwa (tak jak je pojmuje) – o tyle często można powiątpiewać, czy polscy politycy rozumieją różnice między powagą oraz interesem Państwa, a medialnym ‘eventem’, w którym mają się wyróżnić, wyłącznie w interesie swej partii.

Batalia o Sąd Najwyższy

Pani Pierwsza Prezes SN, prof. Małgorzata Gersdorf 30 kwietnia br. przechodzi w stan spoczynku. I zostawia po sobie stan prawnego zawieszenia. Rozczarowani radykalni rewolucjoniści z GW oraz stowarzyszeń sędziowskich są niepocieszeni. Marzyli o sądowym rokoszu, o wykluczeniu “nowych” sędziów z możliwości brania udziału w Zgromadzeniu Ogólnym SN, które ma wybrać następcę Pani Prezes. Tymczasem owo Zgromadzenie Ogólne nie odbyło się i mamy ciekawą sytuację. Kto obsadzi wakat – czyli kto wskaże tymczasowego Pierwszego Prezesa?
O to rozegra się w najbliższych dniach ciężka batalia. To Sąd Najwyższy bowiem będzie ostatecznie decydował o ważności wyborów prezydenckich.
Na podstawie Konstytucji RP to prezydent wybiera i zatwierdza nowego I Prezesa SN, spośród 5 kandydatów, przedstawionych mu przez Zgromadzenie Ogolne. W obecnym układzie pewne jest, iż grupa 30 ‘nowych’ sędziów (wybranych przez nową KRS, znienawidzoną przez opozycję) będzie w stanie w tej piątce zmieścić swojego kandydata. Wtedy, zgodnie z konstytucją, Pan Prezydent spokojnie ‘sobie’ wybierze.
Ale co z funkcją p.o.? ‘Pełniącym obowiązki’ powinien zostać sędzia z najdłuższym stażem. Jest nim dziś sędzia prof. Iwulski, który już raz pełnił tę funkcję po poprzednim (odrzuconym przez TSUE) “odejściu” prof. Gersdorf. Rezygnacja sędziego M Laskowskiego z funkcji rzecznika SN, aby “nie być twarzą tego nowego sądu”, już dziś zapowiada ostry konflikt.

WMW