Wuhan – “This is not an exercise!”/“Rosja jest ważniejsza dla Izraela niż Polska”

Wuhan – “This is not an exercise!”

Ci z Szanownych Czytelników, którzy żyją nieco dłużej, pamiętają zapewne okresowe napady medialnej paniki w związku z politycznymi kryzysami, grożącymi wybuchem nuklearnej katastrofy. Prasowe tytuły budowały napięcie, filmy potęgowały lęk. Piszącemu utkwiła w pamięci szczególnie jedna scena z wielu amerykańskich filmów o wybuchu WW3. Oto relatywnie niski rangą oficer, siedzący przed monitorem w rakietowym bunkrze, po otrzymaniu kodu odpalenia rakiety międzykontynentalnej, mechanicznie włączając kolejne przyciski na konsoli, pyta spokojnym głosem: – “Is this an excersice?” Widownia, nie widząc autorów ostatecznych decyzji, słyszy jedynie wypowiedziane tym samym, mechanicznie spokojnym głosem potwierdzenie informacji: “This is not an exercise.”
Ten ‘mechanizm’ wyuczonych reakcji wzbudził moje większe przerażenia, niż sam scenariusz ewentualnej globalnej katastrofy.
Po zakończeniu Zimnej Wojny producenci dreszczowców musieli znaleźć inne, w miarę wiarygodne scenariusze straszenia setek milionów kinomanów. I natychmiast sięgnięto po… rozmaite wirusy. Zagłada ludzkości, jeżeli nadejdzie, będzie skutkiem już nie nuklearnych eksplozji ani nawet niemożliwych do zatrzymania kolizji z kosmicznymi maruderami, lecz epidemii.
“I am the legend” – z niezapomnianą rolą Willa Smitha jako lekarza desperacko szukającego formuły antywirusa – wiedzie tu chyba prym, jeżeli chodzi o artystyczną stronę wyrazu. Są jeszcze: “28 Days” lub “Z Wars”, z lawiny katastroficznych wizji niemożliwych do opanowania peregrynacji morderczego wirusa. Co ciekawe, w jednym z takich filmów reżyser ujawnia nam źródło morderczego zagrożenia – chińską farmę z mało higienicznym ubojem. Ditto
Wirusy są prawdziwym władcą tej planety. Poprzez tysiące lat ewolucji nauczyliśmy się z nimi współżyć oraz, za cenę milionów ofiar, nabyliśmy zdolności obronne. Ale ta ewolucyjna gra o przeżycie nigdy się nie kończy. W sumie chodzi tylko i jedynie o sposób przemieszczania się. Wszyscy wiedzą, że gdyby tak znane nam dobrze mordercze wirusy “eboli & co.” uzyskały zdolność bycia “airborn”, byłoby już po.
SARS był pierwszym realnym ostrzeżeniem. W dobie międzykontynentalnych połączeń, każde dziecko jest w stanie pokazać na telefonicznej aplikacji tempo rozprzestrzeniania się wirusa. Dwa, trzy duże lotniska, kilkoro pasażerów z rozmaitych stron świata i po zawodach.
Wyłączenie z ruchu 11-milionowego miasta Wuhan jest sygnałem, iż gdzieś ktoś właśnie zapytał – “Is this an excercise?”
Odpowiedź była negatywna. Zamknięte lotniska i unieruchomiony transport miejski gigantycznego mrowiska świadczą o poważnym zagrożeniu. Ktoś, kto choć raz odwiedził Chiny – wie. Mieszkańcy Państwa Środka są w ciągłym ruchu i nie ma takiej mocy, aby te dziesiątki milionów ludzkich mrówek, żywiących się dosłownie na ulicach, z setek milionów malutkich (generalnie nigdy nie dezynfekowanych, ba – nigdy nie czyszczonych) kociołków, zatrzymać, unieruchomić, odseparować. Lokalni rzeźnicy nie podlegają żadnym kontrolom, mycie rąk to przesąd; i tak nikt nie wie dokładnie, co jest w tym restauracyjnym kotle; w razie czego jest magia korzeni.
Światowe media z CNN na czele informują, iż nad znalezieniem ‘odtrutki’ pracują Rosjanie oraz Światowa Organizacja Zdrowia. Znaczy (zakładam optymistycznie), putinowscy specjaliści od broni biologicznej na moment oderwą się od ‘svoich normal’nych zadacz’ i poszukają odtrutki. Otliczno! Ale na razie mamy zalecenia kolejnych MSZów – nie latać do Azji! Bo to ‘świństwo’ jest już i w Tokyo, i w Korei. W międzyczasie złowieszcza “korona” zawitała także do Meksyku i Waszyngtonu. Ciąg dalszy nastąpi, for sure!

“Rosja jest ważniejsza dla Izraela niż Polska”

Taką mniej więcej narrację przyjmują poważne izraelskie media oceniające chucpę w Yad Vashem, urządzoną dla Putina przez rosyjsko-żydowskiego oligarchę Kantora. Poważni politycy Izraela wiedzą doskonale, iż to tania, obliczona na personalne korzyści, chucpa! Polityka Państwa Izrael, aliści, nie zna sentymentów. USA najwyraźniej nie “zainwestują” w Bliski Wschód. Rosjanie wygrywają zaś w Syrii i mają apetyty na regionalną hegemonię. Postawili Turcję w poprzek polityki Waszyngtonu, utrzymali Assada w Syrii, likwidują, na ile im pasuje – morderczy ISIS. Moskwa jest kluczem do regionu żywotnego dla Izraela. Pan Prezydent RP może sobie deklamować dla izraelskich kanałów:
„Wolałbym, aby całe spotkanie odbyło się tam, gdzie zawsze ten dzień był obchodzony, czyli na terenie niemieckiego nazistowskiego obozu zagłady Auschwitz-Birkenau. Jest to z jednej strony miejsce, w którym upamiętnione są ofiary Holokaustu, gdzie czcimy pamięć tych ofiar, (…) z drugiej strony jest też miejscem, które jest pielęgnowane, aby świat nigdy nie zapomniał tej straszliwej lekcji, aby coś takiego nigdy już się w historii świata nie wydarzyło.“
So what?! Poważni Żydzi, jak szef Światowego Kongresu Żydów, Lauder przyjadą do Auschwitz, gdyż nie siedzą w kieszeni Kantora. Ale na dziś Polin jest trzeciorzędnym partnerem, a gospodin Putin globalnym decydentem. Jeżeli ktoś, ktokolwiek w Warszawie jest tym zaskoczony, to kiep i powinien podać się do dymisji. Politykę tworzy się z wyprzedzeniem na lata! Czy się w końcu z tej brutalnej lekcji o zasadach dbania o miejsce “w szeregu” czegoś nauczymy?!
This is Realpolitik, Putin&Kantor style, stupid!

WMW