•   Wednesday, 10 Aug, 2022
  • Contact

Papież zakończył wizytę w Kanadzie

Pielgrzymka pokutna

Papież Franciszek zakończył wizytę w Kanadzie, którą odbył jako pielgrzymkę pokutną w duchu ekspiacji za rzekome winy Kościoła przeciwko rdzennym Indianom.
– Przybyłem w duchu pokutnym, aby wyrazić wam ból, jaki noszę w sercu z powodu zła, jakie liczni katolicy wyrządzili wam, wspierając opresywną i niesprawiedliwą politykę – mówił w piątek na spotkaniu z delegacjami rdzennej ludności w Quebecu.
Papież powiedział, że przybył jako pielgrzym, z „ograniczonymi możliwościami fizycznymi”, aby podjąć dalsze kroki na drodze pojednania z rdzennymi mieszkańcami Kanady. Franciszek przekonywał, że „ogrom” ziemi kanadyjskiej „skłania do refleksji nad długością drogi uzdrowienia i pojednania, którą wspólnie odbywamy”.
– Przybyłem do Kanady jako przyjaciel, aby się z wami spotkać, aby zobaczyć, posłuchać, nauczyć się i docenić jak żyją ludy rdzenne tego kraju. Przyjechałem jako brat, aby osobiście odkryć dobre i złe owoce, wydane na przestrzeni lat przez członków miejscowej rodziny katolickiej – podkreślił.
Dodał też, że nie przyjechał do Kanady… jako turysta. Zaś nawiązując do swoich problemów z poruszaniem się Franciszek zaznaczył: Przybyłem jako pielgrzym, z moimi ograniczonymi możliwościami fizycznymi, aby podjąć dalsze kroki naprzód z wami i dla was: aby kontynuować poszukiwanie prawdy, aby iść naprzód w promowaniu ścieżek uzdrowienia i pojednania, aby iść naprzód w sianiu nadziei dla przyszłych pokoleń ludów rdzennych i nierdzennych, które chcą żyć razem po bratersku, w harmonii.
Wyznając, jak wielkie wrażenie zrobiły na nim spotkania z ludami tubylczymi i odwiedzane miejsca papież powiedział: Wasze realia, realia rdzenne tej ziemi, nawiedziły moją duszę: wniknęły we mnie i będą mi zawsze towarzyszyć. – Ośmielę się powiedzieć, jeśli mi na to pozwolicie, że teraz, w pewnym sensie czuję się również częścią waszej rodziny i jestem z tego powodu zaszczycony – dodał.
Ostatnim punktem wizyty papieża w Quebecu było uczestnictwo w okultystycznym rytuale.
Przewodniczący pogańskiego kultu objaśniał na bieżąco swoje rytualne czynności. Zaprosił wszystkich, by wzięli udział we wkroczeniu do „kręgu duchów”, co umożliwi „wizualizowanie świętego ognia”, który „jednoczy wszystko, co istnieje w stworzeniu”. – Oddamy teraz cześć ziemi, wiatrowi, wodzie i ogniowi. Uhonorujemy aspekt mineralny, aspekt roślinny i aspekt ludzki – kontynuował Indianin.
Następnie szaman prosił o otwieranie drzwi, aby uczestnicy okultystycznej ceremonii uzyskali „dostęp” do poszczególnych stron świata. Poganin zwrócił się do wszystkich uczestników, by położyli ręce na sercu, co uczynił papież Franciszek oraz zgromadzeni biskupi, podczas gdy pogański przywódca kontynuował wygłaszanie swoich zaklęć.
Kanadyjska hierarchia była reprezentowana m. in. przez prymasa Kanady Geralda Lacroix i arcybiskupa Toronto Christophera Collinsa.  
Ostatniego dnia 6-dniowej “pokutnej pielgrzymki” papieża Franciszka w Kanadzie, Franciszek przyleciał do Iqaluit, stolicy terytorium Nunavut, ok. 2300 km. od Toronto.
Na małym skromnym lotnisku tego nieco ponad 7-tysięcznego miasta powitał go premier Nunavutu, a także przedstawiciele ludności rdzennej – Inuitów.
Papież wziął udział w zamkniętym dla mediów spotkaniu z absolwentami szkół rezydencjalnych w lokalnej szkole podstawowej, a następnie w publicznym spotkaniu przed szkołą, gdzie miał okazję obejrzeć występy lokalnych artystów, mi.n. kobiet wykonujących tradycyjne inuickie pieśni śpiewane charakterystycznym stylem tzw. throat singing (śpiew gardłowy).
Papież był pod wyraźnym wrażeniem i przemówił do zgromadzonych, przyznając ogrom ich cierpienia, którego “nie mógł sobie przedtem wyobrazić”. To, jak powiedział, odrodziło w nim poczucie wstydu i jest tym wstrząśnięty. Powtórzył przeprosiny i wyrazy bólu z powodu losu, jaki został zgotowany Inuitom i innym członkom społeczności rdzennych. Poprosił o wybaczenie.
Z Iqaluit papież odleciał do Watykanu – na lotnisku odbyła się uroczystość pożegnania papieża, w której towarzyszyła mu gubernator generalna Mary Simon.
Podczas uroczystości w Quebecu za domiemane winy Kościoła próbował przepraszać obecny na uroczysytościach premier Trudeau. Papież pominął ten incydent milczeniem. Wśród miejscowych komentatorów panuje przekonanie, że papież nie bieże na siebie winy za śmierć i cierpienia Indian, a wyraźnie podkreśla jedynie udział i uczestnictwo KK w pewnym programie rządowym. Można się także doszukać wstydu, za postępowanie chrześcijańskich przybyszy na kanadyjską ziemię.
Dlaczego można odnieść takie wrażenie? Otóż w maju ubiegłego roku opinią publiczną wstrząsnął artykuł w lokalnej prasie (potem szeroko przedrukowywany), który dotyczył szkół rezydencjalnych. Wspomniano w nim, że podczas radarowego monitoringu odkryto pewne anomelie, które zinterpretowano jako groby. Natychmiast pojawiły się spekulacje, że są to masowe nieoznakowane groby dzieci zmarłych na terenie szkoły.
Minęło już 14 miesięcy, a do tej pory nie zabezpieczono ani jednego grobu, nie ma ani jednego realnego przykładu nieoznakowanego grobu i nie przeprowadzono ani jednej ekshumacji.
To po pierwsze, po drugie jakie mogłyby być konsekwencje podjęcia narracji winny?
Jednym elementem byłaby  tzw. opinia zewnętrzna, następuje tu uznanie, że KK był de facto instytucją przestępczą i co za tym idzie autorytet i wiarygodność KK zostaje poważnie podważona. Tym bardziej, że gwarantorem takiej opini jest głowa Kościoła - papież.
Wewnętrznie prowadziłoby to do utraty tożsamości wiernych Kościoła Katolickiego, związane z poczuciem winy. Podważona zostałaby moralna nauka kościoła i cała wykładnia etyczna.
Pojawia się też wątek zadośćuczynienia.

 

Powiązane wiadomości

Comment (0)

Comment as: