Warszawa jest warta mszy/Reforma sądownictwa – „kaganiec“ czy „koniec kasty“?

Warszawa jest warta mszy
„Ani Francja ani Europa nie będą sobą bez dumnej Polski“. Czy my dobrze słyszymy? To już nie musimy korzystać z okazji, aby siedzieć cicho? Nie będzie Europy dwóch prędkości?
Prezydent Francji, Emmanuel Macron otworzył swą wizytą w Warszawie nowy rozdział relacji z Polską. Polską PiS’u. Relacji opartych o wzajemne interesy. A tych Francja może mieć w Polsce na miliardy, od sprzedaży technologii nuklearnej energetyki po rynek zbytu dla swych zaawansowanych produktów militarnych. Pragmatyzm! Polska po brexicie staje się ważnym partnerem Paryża. A totalna opozycja? Sądownictwo to margines w realnej polityce Paryża. Warszawa jest warta mszy!

Reforma sądownictwa – „kaganiec“ czy „koniec kasty“?

W poprzednim tygodniu przedstawiałem Szanownym Czytelnikom przykłady dominującej argumentacji zwolenników rządowej nowelizacji ustaw sądowych, określanych przez opozycję mianem „kagańcowych“. Opierały się one, między innymi, na podobnych rozwiązaniach w krajach starej Unii. Jestem więc w obowiązku udostępnić argumenty części środowiska sędziowskiego, uważającego wprowadzane zmiany za niekonstytucyjne, wręcz likwidujące niezależność władzy sądowniczej. Ich autorem jest sędzia Dariusz Mazur.

NB. Odbiorcę analizy, stanowiącej ostre oskarżenie PiS o niszczenie prawa (polecam tekst), zastanawia jedno. Autor tworzy dwie wykładnie prawa. Jedna uznaje wpływ polityków na instytucje wymiaru sprawiedliwości w demokracjach Zachodu, podobno „dojrzałych“. Druga odmawia Polsce tej dojrzałości. Polacy nie są aż tak wyrafinowani w swej kulturze prawnej? Nie dorośli do tego, co czynią politycy w Bundesrepublik? Ale to tylko impresja piszącego.
Podnoszony często przez Ministerstwo Sprawiedliwości argument, że poszczególne z przyjętych w ramach „reformy” rozwiązań funkcjonują w niektórych państwach europejskich jest chybiony i demagogiczny. Po pierwsze przyjęte w poszczególnych państwach rozwiązania, w połączeniu z innymi elementami, tworzą spójne systemy, które – odmiennie kładąc akcenty – mogą na innych odcinkach kompensować swoje pojedyncze słabe punkty. Utworzenie w Polsce nowego systemu z założenia składającego się z najsłabszych i na ogół krytykowanych w innych państwach fragmentów obcych rozwiązań przypomina proces tworzenia nowego człowieka przez doktora Frankenstaina w znanej powieści Mary Shelley. Wprowadzenie tak dużej ilości zmian systemowych podważających niezależność sądownictwa doprowadzi do powstania tworu będącego niebezpieczną karykaturą niezależnego wymiaru sprawiedliwości, swoistego prawnego monstrum. Po drugie w krajach o wielowiekowej, ugruntowanej kulturze prawnej niekiedy nie jest potrzebny wysoki poziom wyrafinowanych, formalnych gwarancji niezawisłości sędziowskiej, gdyż konieczność zagwarantowania niezależności sądownictwa jest tam czymś naturalnym i niekwestionowanym.“
Sędzia Dariusz Mazur, www.rp.pl, 4.02.2020

***
We wtorek, 4 lutego 2020 prezydent A. Duda podpisał nowelizacje “ustaw sądowych” – jak ogólnie określa się akty prawne, regulujące prawa i obowiązki sędziów w ramach polskiego systemu wymiaru sprawiedliwości oraz ich relacje z innymi agendami państwa. Sama nowelizacja wymuszona była zeszłorocznym wyrokiem unijnego Trybunału Sprawiedliwości – TUSE – otwierającym drogę polskim sądom do rebelii wobec… państwa polskiego.
Sędziowie Sądu Najwyższego kontestujący nominacje prezydenta. Na jakiej podstawie? Sędziowie przeciw wybranej demokratycznie władzy Sejmu. Na początek podważenie wyroków. A w domyśle, za kilka tygodni… tłumy na ulicach, hasło „konsTYtucJA“ uzasadniająca anarchię – (w marzeniach PO widoki jak z Paryża „żółtych kamizelek“). Taki mniej więcej scenariusz rozkładu od wewnątrz RP pod władzą PiS zakładali sobie liderzy rzeczywistej, trudnej do wskazania, lecz realnej „głębokiej opozycji“.
W Polsce mamy do czynienia z fenomenem, określanym na Zachodzie mianem „Deep state“. Niewidzialną, niemożliwą do określenia, tajną, potężną siecią wzajemnych powiązań niejasnych grup interesów. Pożałowania godna “opozycja totalna” pod wodzą Schetyny z Budką, Biedroniem czy Muchą, niezdolna do sklecenia jakiejkolwiek sensownej kampanii wyborczej, jest realną siłą jedynie dla odbiorców info z GW/TVN/Krytyki Politycznej.
Problem jednakże istnieje. Poważny problem. Wymuszone zewnętrzną, łatwą do przewidzenia reakcją – lewicowej w swym ideowym jądrze – Unii działania PiS pokazują, niestety, nieprzygotowanie tej partii do podjęcia rzeczywistego wyzwania ustrojowej przebudowy RP. Słowotok pro-PiSowskiej propagandy przykrywa problem. Łatana na dziesiątki sposobów reforma sądownictwa autorstwa Ziobry przysłowiowej „kupy“ się nie trzyma. Podobnie jak karygodnie spartaczona ustawa o IPN! Jednakże „ani kroku w tył!“
Prezydent Duda nie miał wyboru. Idzie na wybory z najmniej wygodnym tematem – sądy. Z Ziobrą jak kulą u nogi. Jego jedyną nadzieją jest to, iż natłok medialnej propagandy z obu stron sprawi, iż wyborca mało rozumiejący zawikłane, prawnicze argumenty, zda się na instynkt. Instynkt państwowego i osobistego interesu.
10 maja wybór będzie prosty. Komu zawierzyć losy państwa, gospodarki, rodziny?! Instynkt zachowawczy postawi przed wyborcami klarowny (na dziś) wybór: albo sprawdzony, swojski, patriotyczny, zdecydowanie stający wobec sowieckiej (w treści) agresji Putina urzędujący prezydent – albo zbieranina politycznych celebrytów, łaszących się do unijnych instytucji, przestraszonych samym pytaniem – a co powiedzą o nas inni???!!!
Wyborca będzie musiał zastanowić się, jak odpowiedzą na zagrożenia polskich interesów: Kidawa-Błońska, Kosiniak, Hołownia czy… Biedroń. Czy ma zdać swe losy na tłumek nieporadnych, niezdolnych do wyartykułowania jednego zdania z pozycji interesów Polski celebrytów opozycji? Wizyta Prezydenta Francji, Macrona ukazała wyborcom ten wybór aż nazbyt boleśnie.

WMW