4 stycznia po godz. 17 doszło do tragicznego pożaru w escape roomie w Koszalinie przy ul. Piłsudskiego 88. Zginęło pięć 15-letnich dziewcząt, uczennic jednej klasy, trzeciej “d” Gimnazjum nr 9, obecnie SP nr 18.
Zatruły się tlenkiem węgla, który, według wstępnych ustaleń prokuratury, ulatniał się z butli gazowej, z której gaz dostarczany był do urządzeń grzewczych budynku. Dziewczęta z pokoju zagadek zadzwoniły do straży pożarnej i do rodziców.
25-letni pracownik koszalińskiego escape roomu poparzony w pożarze, który wybuchł w budynku przy Piłsudskiego, został przesłuchany przez prokuratura w niedzielę w specjalistycznym szpitalu w Gryficach. Pozwolił na to jego stan zdrowia. Pokrzywdzony został przesłuchany w charakterze świadka.
– Pokrzywdzony, gdy zauważył, że ulatnia się gaz, próbował to opanować – powiedział w poniedziałek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie Ryszard Gąsiorowski po przesłuchaniu 25-letniego pracownika koszalińskiego escape roomu, który był w nim, gdy w pożarze zginęło pięć nastolatek.
Jak poinformował Gąsiorowski mężczyzna zeznał, że tego dnia, gdy w escape roomie było pięć dziewcząt, wszystko na początku przebiegało normalnie. Dziewczęta były w dobrych nastrojach. Były to urodziny jednej z nich.
25-latek podczas przesłuchania miał mó- wić, że postępował zgodnie z procedurą, z której został przeszkolony, tzn. zwracał uwagę jak dziewczęta się bawią. “On je widział, one miały możliwość komunikowania się z nim” – poinformował Gąsiorowski.
Według relacji mężczyzny, jak powiedział rzecznik prokuratury, “w pewnym momencie usłyszał, że coś się dzieje z jedną z butli gazowych, znajdujących się w pomieszczeniach. Zauważył, że ulatnia się gaz i próbował to opanować. Myślał, że uda mu się ją dokręcić. Nic to nie dało. Nagle wybuchły płomienie. Doznał pierwszych poparzeń”.
“Płomienie były coraz większe i gdy zorientował się, że jest to bardzo duży pożar i nie będzie miał już dostępu do drzwi, które należałoby otworzyć, by dziewczęta mogły opuścić pomieszczenie, będąc poparzonym, odczuwając ból, wybiegł na zewnątrz, dobiegł do pierwszych osób, które przebywały na zewnątrz i krzyczał, by wzywano pomoc, straż pożarną” – powiedział rzecznik prokuratury.
Świadek podał, że zatrudnił go Miłosz S., któremu prokuratura postawiła zarzut związany z pożarem w escape roomie i który decyzją sądu został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące.  “Podejrzany zorientował go, co będzie należało do jego obowiązków, jakiego rodzaju pokoje zagadek są w tym escape roomie” – mówił Gąsiorowski.
Zaznaczył, że 25-latek pracował w escape roomie od początku grudnia minionego roku z przerwą świąteczną. “Okres jego zatrudnienia był bardzo niedługi” – dodał.

Escape room, co to jest?

Co to jest? Jak się narodził? Jak może wyglądać? Escape room – bo o nim mowa – zyskuje coraz większą popularność. Przede wszystkim wśród osób młodych.
Co to jest escape room?
Forma zabawy, w której uczestniczy ok. 5-8 osób. Zostają one zamknięcie w pokoju i muszą się z niego wydostać w określonym czasie. Z reguły to 45-90 minut. Jak? Rozwiązując zagadki – od tych manualnych po logiczne. Nierzadko muszą w tym celu ze sobą współpracować.
Jak może wyglądać escape room?
Escape room escape roomowi nierówny. I tak specjaliści wyróżniają ich trzy generacje.

Pierwsza generacja to escape room, do którego uruchomienia wystarczy jedynie 5-10 tys. zł. W środku znajdziemy jedynie kilka rekwizytów, nierzadko będą to tylko kartka papieru, kalkulator i ołówek. Liczba zagadek też jest ograniczona do minimum.
Druga generacja – pokój ucieczki, w którym aż kipi od elektroniki. Obowiązkowa jest też rozbudowane scenografia i zagadki wpisane w fabułę. To już nie zbiór przypadkowych zadań do wykonania! Przyjmuje się, że warte mogą być dobrej klasy samochodu – kosztują od 50 do 100 tys. zł.
Trzecia generacja – za ok. 200 tys. zł. Takie pokoje ucieczki oferują efekty dźwiękowe i wizualne, których nie powstydziłby się film sci-fiction. Dla jeszcze lepszego efektu w rozrywce może pomagać (lub przeszkadzać) wynajęty aktor (z reguły student akademii teatralnej).

Tematyka escape roomów też jest różna – od przygodowych przez historyczne aż po pokoje tematyczne. Ale o czym wie niewiele osób, w ostatnich miesiącach zaczęły też powstawać pokoje dla określonych grup zawodowych np. informatyków i programistów (np. we Wrocławiu). Wykorzystywane są jako narzędzie rekrutacyjne – do sprawdzania znajomości poszczególnych języków programowania.
Najbardziej popularne są w Polsce pokoje przygodowe (30,8 proc.), kryminalne (16,5 proc.) i na bazie thrillerów (15,7 proc.). W ofercie są też jednak dostępne np. historyczne (3,8 proc.), które często powstają przy muzeach, zabytkach i innych miejscach pamięci historycznej i mają za zadanie nie tylko bawić, ale i edukować. Ceny gry w escape roomach również są mocno zróżnicowane i różnią się w zależności od lokalizacji i tak np. w Warszawie średnio za kilkuosobową rozgrywkę trzeba zapłacić 147 zł, w Gdańsku 117 zł, w Bielsku Białej 114 zł, ale już np. w Chorzowie 89 zł, a w Rawiczu 78 zł.
Jak się narodziły escape roomy?
Początki escape roomów mają związek z grami komputerowymi – w nich także użytkownik musiał uciec z zamkniętego pokoju po rozwiązaniu serii zagadek. Z czasem pokoje ucieczki przeniosły się do świata realnego – pierwszy escape room poza światem wirtualnym otwarto w 2007 roku w Japonii. Do Europy ta forma rozrywki dotarła osiem lat temu – w 2012 roku pokój zagadek zbudowano na Węgrzech, do Polski w 2014 roku – we Wrocławiu.
Ile jest escape roomów?
W Polsce działa blisko 370 firm, co daje 1027 pokojów, wynika z danych serwisu Lockme.pl. Przy czym najwięcej pokojów jest w Warszawie – 122. Jak wyglądamy na tle innych państw? Jesteśmy czwartym na świecie graczem – wyprzedzają nas tylko USA, Chiny i Rosja.
Na ile bezpieczne są escape roomy?
Raport w tej sprawie właśnie powstaje – kontrole prowadzone są w całym kraju. Co do zasady nad przebiegiem zabawy, czuwają przeszkoleni pracownicy – przez monitoring obserwują uczestników i w razie konieczności udzielają podpowiedzi w rozwiązaniu zagadki.