Starcie o Sąd Najwyższy USA

„My mother told me to be a lady. And for her, that meant be your own person, be independent.

I said on the equality side of it, that it is essential to a woman’s equality with man that she be the decision-maker, that her choice be controlling.

Women will only have true equality when men share with them the responsibility of bringing up the next generation.

The state controlling a woman would mean denying her full autonomy and full equality.“

“To make life a little better for people less fortunate than you, that’s what I think a meaningful life is. One lives not just for oneself but for one’s community.”                    

Sędzia Sądu najwyższego USA, Ruth Bader Ginsburg (1933-2020)

 

Starcie o Sąd Najwyższy USA

Zgon Sędziny Sądu Najwyższego USA, Madam Justice Ruth Bader Ginsburg może stanowić historyczną cezurę w najnowszej historii Stanów Zjednoczonych. Mianowana jeszcze przez Prezydenta Clintona w roku 1993, jako dopiero druga kobieta w dziejach tej kluczowej instytucji, przez minione 27 lat Pani Bader Ginsburg decydowała swoim orzecznictwem o ustroju i ideowym kolorycie prawa USA. Była ona heroldem liberalnego establishmentu Ameryki. W zależności od tego, kto Ją zastąpi w urzędzie, potoczą się losy kulturowego konfliktu, jaki od dekad trawi Amerykę.

Ocena dokonań Ruth Bader Ginsburg przekracza ramy tej rubryki. Jednakże rozpoczynająca się właśnie batalia o Sąd Najwyższy będzie doskonałą okazją dla ludzi zainteresowanych poważną polityką do obserwacji, jak funkcjonuje najpotężniejsza demokracja świata.

W odróżnieniu od innych demokracji zachodnich, system amerykański jest bardziej wytworem filozoficznej refleksji nad naturą rządzenia ludźmi, niż wynikiem procesu ewolucji i kumulacji doświadczeń, jak choćby znany nam z kanadyjskiej praktyki system brytyjski. Tworząc swą Republikę, Ojcowie Założyciele USA nie chcieli powielać istniejących wzorów. Przepełnieni ideałami wolności i postępu, postanowili wcielić w życie idee francuskiego myśliciela Markiza de Montesquieu, znanego nam lepiej ze szkolnych lat pod spolszczonym nazwiskiem Monteskiusza. Jego wiekopomne dzieło “O Duchu Praw” postulowało taki rozdział władzy, aby uchronić rządzących od ‘powrotu’ tyranii czy to w formie jednostkowej, czy też grupowej. Służyć temu miał sztywny, zawarowany w konstytucji, podział władzy na trzy, niezależne od siebie, a wzajemnie kontrolujące, gałęzie – władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej. Przy czym w takiej konstrukcji rola ustawy zasadniczej jest kluczowa, nadrzędna nad każdym innym elementem struktury państwa i nic, nawet wola suwerena nie może jej podważać.

W Republice Amerykańskiej tworzenie prawa należy wyłącznie do Kongresu, złożonego z Senatu oraz Izby Reprezentantów. Kongres decyduje o budżecie i najważniejszych decyzjach, jak np. ogłoszenie wojny, ale nie bierze udziału w codziennym zarządzaniu.

Funkcję głowy państwa oraz pełnię władzy wykonawczej wykonuje prezydent, wybierany na krótką, zaledwie czteroletnią kadencję, za pomocą podległego sobie gabinetu. Nie ma tu rozdwojenia znanego z innych systemów, na premiera/kanclerza kierującego rządem oraz szefa państwa – króla lub prezydenta, obdarzonych rozmaitymi kompetencjami wykonawczymi.

Nad zgodnością procesu tworzenia prawa oraz jego wykonywania czuwa natomiast kompletnie niezależny Sąd Najwyższy. Kandydaci na nieliczną liczbę sędziów mianowani są przez Prezydenta wedle jego własnego uznania. Muszą jednak uzyskać akceptację podczas specjalnych przesłuchań przez komisję Senatu oraz ostateczne głosowanie senatorów. Raz mianowany sędzia jest nieusuwalny, a jej/jego kadencja jest dożywotnia. Ograniczona liczba sędziów SN – obecnie dziewięcioro – wzmacnia ich autorytet. W historii USA było ich zaś jedynie 114.

Absolutna dominacja zapisów konstytucji nad życiem politycznym USA, zasada nieusuwalności z urzędu oraz dożywotny okres sprawowania władzy sprawiają, iż sędziowie sądu Najwyższego już z racji tego dysponują dużo większym autorytetem, niż wybieralni politycy lub biurokraci. Raz wybrany, sędzia jest poza jakimkolwiek wpływem Kongresu lub Białego Domu. Ponieważ wiadomo jest, który sędzia ma jaki pogląd na najważniejsze kwestie ustrojowe i światopoglądowe, dlatego tak ważne dla rządzących formacji jest ‘przyjazne’ obsadzenie funkcji sędziowskich. Jak będzie interpretowane amerykańskie prawo, jak daleko może prowadzić politykę partia dominująca w Kongresie czy też lokator Białego Domu, decyduje układ sił w Sądzie Najwyższym.

Z tych powodów proces nominacji i zatwierdzania nowego sędziego przeradza się w ostatnich dekadach w prawdziwą wojnę ideową – starcie kultur. Konserwatywni i liberalni prezydenci wybierają kandydatów bliskich im ideowo, a Senat toczy z nimi zażarte boje, starając się wpłynąć na obsadę wakatów.

Urzędujący prezydent, DJ Trump, już dwukrotnie skorzystał z okazji, aby mianować sędziów odpowiadających prawicy. Biorąc pod uwagę, iż dotychczasowi nominaci mieli lekko powyżej pięćdziesiątki, jeszcze jeden/jedna nominat o zdeklarowanie konserwatywnym profilu orzekania zapewni amerykańskiej prawicy na dekady przewagę w kształtowaniu ustroju państwa. Patrząc na ideologię lewicowej części Partii Demokratycznej można założyć, iż to Sąd Najwyższy może być ostatnim szańcem obrony miejsca na tradycyjne wartości w edukacji, branych kiedyś za oczywiste praw wyznawców Chrześcijaństwa czy wolności gospodarczej. Dlatego też rozpoczynający się proces nominacji i wyboru następczyni Madam Justice Bader Ginsburg ma tak kapitalne znaczenie. Możemy przygotować się na fascynujące i zapewne nie pozbawione elementów medialnej brutalności, widowisko polityczne.

WMW