Śmierć Kardynała – Damnatio Memoriae

Śmierć w atmosferze gorszącego skandalu i pośmiertna droga Henryka Kardynała Gulbinowicza naznaczona karzącym wyrokiem Stolicy Apostolskiej są smutnym symbolem czasów. W ustalonej od stuleci tradycji odchodzący pasterze diecezji i archidiecezji żegnani są uroczystymi mszami żałobnymi i pochówkami w kryptach swoich katedr. Zwiedzając historyczne budowle widzimy epitafia i wmurowane w posadzki płyty nagrobne, tworzące widoczny ślad ciągłości posługi gospodarzy miejsc. Ostatnim Arcybiskupem Archidiecezji Wrocławskiej, pochowanym w starożytnej Katedrze Św. Jana Chrzciciela jest Bolesław Kardynał Kominek, zmarły w roku 1974. Dla kolejnego wrocławskiego kardynała miejsce znajdzie się na komunalnym cmentarzu, a sama uroczystość będzie zapewne tak cicha i pozbawiona splendoru, jak to tylko technicznie możliwe. Kto z kościelnych hierarchów lub politycznych notabli, byłych czy obecnych, tak licznie otaczających niegdyś księdza Kardynała odważy się pojawić na cmentarzu?

Kardynał Gulbinowicz był ikoną Kościoła na Dolnym Śląsku. Jego postawa w trakcie stanu wojennego, opieka nad aresztowanymi i internowanymi, rozległa aktywność charytatywna i kulturalny mecenat sprawiły, iż był uważany z autentycznego, dobroczynnego księcia Kościoła. Znajomością, kontaktem, choćby zdjęciem z nim chwalili się wszyscy wrocławscy politycy po roku 1989. A Wrocław akurat “pisowski” nie był i nie jest. Jakże żenujące są dziś wszystkie próby “odcinania się” od skompromitowanego Arcybiskupa Wrocławia, licytacja wezwań do odbierania odznaczeń czy honorowych tytułów. Jedynie b. prezydent miasta, Stanisław Huskowski zachował się godnie i potrafił zauważyć, iż postaci Kardynała Gulbinowicza, bez względu na ciężar win, nie da się ocenić bez pamięci o jego ogromnych zasługach. Dlatego tak szokujący i bolesny był dla zwykłych Wrocławian i Dolnoślązaków bezwzględny i surowy papieski wyrok.

***

Kościół Katolicki w Polsce dzieli losy Państwa i Narodu, który odlicza lata i wieki swego istnienia od dnia chrztu Mieszka. Hierarchia i kler wraz z Ludem Bożym przeżywali w ciągu millenium polityczne dramaty dynastii, wielkość, upadek oraz odrodzenia Rzeczpospolitej. Termin “Korona Królestwa Polskiego” nie był określeniem stricte polityczno-prawnym, lecz symbolem otoczonym religijnym kultem, kiedy rzesze modliły się: – “Maryjo, Królowo Polski!” Wśród świętych polskiego Kościoła są oddani Bogu biskupi-mężowie stanu – od Wojciecha i Stanisława po Karola Wojtyłę. Wielkość posługi księży i biskupów, dzielących z wiernymi zsyłki na carski i bolszewicki Sybir czy kazamaty Rakowieckiej pozwalała machać ręką na postacie nielicznych renegatów w purpurze, jakich w czasach upadku nie brakowało. Wybór Karola Kardynała Wojtyły na Stolicę Św. Piotra wydawał się aktem łaski za poświęcenie Kościoła w czasach cywilizacyjnych zagrożeń brunatną i czerwoną zarazą.

Pokolenie JP2 dziś? Ilu już utraciło zaufanie, Ilu odejdzie w poczuciu zawodu?

Kolejny skandal, kolejny szok, potężna rysa na fundamentach. Arcybiskup Krakowa, Kardynał Dziwisz musi oczyścić się z zarzutów – bądź stanąć w prawdzie – iż współuczestniczył w kryciu przestępstw i ich sprawców, iż blokował alarmujące informacje docierające do Rzymu. Od jego postawy zależy coraz bardziej ocena pontyfikatu Jana Pawła II.

***

Kościół Katolicki na świecie trawi wewnętrzny kryzys. Rozpada się na naszych oczach powaga Urzędu Nauczycielskiego. Episkopat w Niemczech w sumie dokonał już praktycznej schizmy aktem intercommunii z Protestantami. Najgorszy jest jednak kryzys moralny. Z samego Watykanu rozchodzi się moralna trucizna, zabijająca misję Apostołów. Nie ma tygodnia, aby media nie podawały kolejnych skandalicznych informacji. To nie tylko informacje o malwersacjach finansowych, o wstydliwym “lawendowym lobby”. Raport o sprawie Kardynała McCarricka jest wstrząsający. Wychodzą na jaw informacje o zbrodniczych czynach otoczonych cyniczną zmową milczenia.

Pedofilia jest odrażająca i nie ma dla niej żadnego wytłumaczenia. Żadnego! Kiedy zaś dokonują jej ludzie, których wyborem życiowym jest służba Bogu i bliźnim, kiedy wykorzystują bezbronność  oddających się im z ufnością dzieci, budzi to po prostu przerażenie. Czy pedofile w sutannach w ogóle wierzą w Boga?

Mówienie, iż w zamierzchłych czasach zepsucie w Rzymie było równie głębokie pomija fakt, iż wówczas moralny upadek elit stał w kontraście do religijności mas. XXI wiek to czas wyzwania związanego z sekularyzacją społeczeństw, dla których “Bóg umarł”. Kościół, aby być nadal potrzebny, musi oferować coś niezwykłego, coś wykraczającego ponad polityczny kontrakt czy charytatywną usługę. Musi odwoływać się do Sacrum.

We współczesnej kulturze jakiekolwiek ograniczenie własnych żądz to… heroizm. Jednakże kapłani nie mają prawa twierdzić, iż nie można od nich wymagać takiego “heroizmu”! Muszą zrezygnować np. z rodziny. Księża i biskupi są wezwani na świadków z mocy samego sakramentu kapłaństwa! Heroizm – jeżeli tak określić opanowanie nienormalnych uzależnień – ma być ich absolutnym wyborem.

W Polsce skandal dotknął dwóch hierarchów symbolizujących dzieje Kościoła ostatnich czterech dekad. Episkopat musi przeciąć wrzód milczenia i kłamstwa o pedofilii, bez względu na zasięg i bolesność operacji. Wierni, zwłaszcza młodzi, nie zniosą fałszu. Poziom zawodu i oburzenia jest zbyt wielki.

WMW