Stulecia są trudne do przewidzenia. Sentymenty naszych Dzieci i Wnuków nie będą kształtowane jedynie przez nasze własne wartości czy emocje. Świat ewoluuje w tempie dekad, lat wręcz. Ale, jest nadal coś, co łączy ludzi – wyznających podobne zasady – ponad wiekami. Wszak tamten tłum z roku 1910, zebrany w Krakowie, asystujący przy odsłonięciu Pomnika Grunwaldzkiego, miałby z nami o czym rozprawiać. I mógłby nas pouczyć!

W minioną sobotę Gdańszczanie oraz ich Przyjaciele sadzili setkę dębów na Stulecie Niepodległości RP. Pojawiła się na tej uroczystości Mayor of Mississauga, pani Bonnie Crombie – jedyna szefowa municypalnego zarządu w Ameryce Północnej z polskim rodowodem. Był Konsul Generalny RP, pan Krzysztof Grzelczyk, byli dwaj panowie Posłowie z Queen’s Park. I byliśmy my – Polacy mieszkający tu, w okolicach Lakeshore, Dundas, Eglinton, Hurontario czy Winston Churchill.

Poza okolicznościowymi przemówieniami i deklaracjami, najważniejszym dla samych Gdańszczan – sądzę – punktem programu było wręczenie specjalnej noty na ręce pomysłodawczyni tego wydarzenia. Pani Zuzanna Stupak, była wieloletnia przewodnicząca Stowarzyszenia Gdańszczan w Kanadzie otrzymała ‘oficjalnie’ nominację na Ambasadora Gdańska. To ogromne wyróżnienie zostało nadane pani Zuzannie 8 lipca 2018 roku w Gdańsku, w czasie V-go Światowego Zjazdu Gdańszczan. Wręczający dyplom od pana prezydenta (Hanzeatyckiego) Miasta Gdańsk miał ogromną satysfakcję uhonorowania nauczycielki i kustosza naszej, polskiej historii i naszego języka, tu – w Kanadzie. Pani Zuzanna Stupak uczyła przez długie lata języka i kultury Polski kolejne roczniki polonijnej dziatwy ze szkół okręgu Dufferin-Peel. Zasługuje Ona, za swój wysiłek i niespożytą energię, na najwyższe wyrazy szacunku. Tysiącletnie Miasto Gdańsk uznało Ją za swoją Madame Ambassador! Lepszej mieć tu nie mogło!
Do tych wyrazów uznania, życzeń i gratulacji przyłącza się cała Nasza Redakcja!

WMW

PS. O sporcie piszę niejako w dodatku, bo choć rywalizacją współczesnych herosów na rozmaitych arenach żyją setki milionów ludzi, w skali wagi spraw życiowych, sport to rozrywka. N’est pas vrais? A może nie mam racji?
Owszem, sport współczesny nie ma nic wspólnego z wzniosłymi ideami humanizmu, propagowanymi przez wybitne jednostki w końcu XIX stulecia, we Francji, Anglii czy na amerykańskich uniwersytetach. Oni wierzyli w to, iż duch i ciało są od siebie zależne w dążeniu do doskonałości! “Mens sana in corpore sano!”
O tempora, o mores! Dziś ‘sport’ to taki sam business jak skręcanie aut z dostarczanych części, czy filmowanie osobiście słabych i pokręconych jednostek, wypowiadających przed kamerami wzniosłe kwestie, doprowadzające miliardy ludzi do łez lub zastanowienia się nad życiem. Aktor? Sportowiec? Celebryta?
Czymże jest współczesny sport? Rozrywką i finansowym przedsięwzięciem. Kto ogląda jakiekolwiek mecze, widzi reklamy firm bookmacherskich. To, co kiedyś było zawstydzającym procederem przy okazji wyścigów konnych, od dekad jest miliardowym przedsięwzięciem. Obstawiamy “gonitwy”, a obstawanie rodzi pokusy przekrętów. Po pierwsze – nie stracić! Finansowe firmy przyjmujące zakłady są w stanie wiele “ustawić”. I tylko hipokryta może się obruszać!
Żyjemy ‘czempionatem globu’ w siatce, sporcie w zasadzie niszowym, uprawianym na mistrzowskim poziomie w kilku zaledwie krajach. Nawet w US, gdzie siatkę ozłociła kilkukrotnie olimpiada, nazwisk gwiazd siatki próżno szukać na listach “przebojów”. Zdjęcie legendarnego Giby z Douglasem Costą przed środowym starciem Brazylii z Rosją w turyńskiej hali u brazylijskich fanów footballu musiało zapewne wywołać pytanie – kto to jest ten dryblas obok Costy?
Przy ‘losowaniu’ grup przed-finałów (bo ćwierćfinały wyszły z mody!) pojawiły się “kontrowersje”. Nie po raz pierwszy. Włosi sobie ścielą drogę do finałów! A czemu nie mają tak robić, czemu nie mają tak ustawić rozgrywek, aby napełnić własne hale? Jak to było w Polsce, cztery lata temu w podobnym przypadku? Zresztą i w tym mundialu, weszliśmy szczęśliwie “na ścieżkę” przygotowaną sobie przez zapobiegliwych Bułgarów, którzy potrafią doskonale grać pod siatką; tyle, że się tuż przed turniejem pożarli tak, że grać już nie miał kto.
W tegorocznym mundialu naszym dryblasom skaczącym na podniebne wysokości towarzyszy pytanie, czy podłożyli się nam Serbowie, po fatalnej wpadce ekipy Heynena z Argentyną, aby uniknąć Francji. Bo wedle tej wiedzy tajemnej o “układach”, graliby właśnie z tą wspaniałą, trudną Francją w następnej grupie, ustawionej pod Italię! W czwartek dostaniemy odpowiedź cząstkową. Zagramy z dzielnymi i dumnymi Serbami już nie “o życie”, ale o półfinały! To będzie mecz o wszystko, zakładając, że Italianom pomagają ściany, a w półfinałach też będzie “o wszystko”. Czyż sport nie jest brutalnie piękny?