•   Saturday, 26 Nov, 2022
  • Contact

Globalny przekręt zadłużeniowy

NWO

W miarę jak rozwinięte gospodarki wydają się niechcący popadać w stagflację, a być może nawet w coś gorszego, szybko pojawiają się medialne taktyki dywersyjne. Pojawiają się głosy ostrzegające przed globalnym kryzysem zadłużenia i tym, że prawdopodobnie popchnie on biedne kraje w tragicznym kierunku.
 
Co, kto i jak wielki jest problem?
Twierdzi się, że globalny dług przekracza obecnie 300 bilionów dolarów, podczas gdy zadłużenie biednych krajów wciąż rośnie procentowo – Biedni są zawsze winowajcami.
Wszystko jest kwestią definicji, formułuje się ją zgodnie ze swoim rozumieniem, celami lub motywami. Można pójść dalej, dodając zobowiązania rynków instrumentów pochodnych i kontraktów terminowych, które mogłyby być uznane za hipotetyczne długi, gdyby pozwolono im stać się wymagalnymi; wtedy globalne długi poszłyby w tryliony. Ekonomiści po prostu uwielbiają tworzyć definicje, bez względu na to, jak praktyczne czy niepraktyczne one są, albo jak wąskie i sztywne się stają, a w praktyce kończy się to tym, że ogon kręci psem!

Jednak gdy przyjrzymy się bliżej, okazuje się, że światowy dług w wysokości 300 bilionów dolarów obejmuje wewnętrzne i zewnętrzne zadłużenie wszystkich krajów. Innymi słowy, prawdopodobnie obejmuje również dług cioci Janiny wobec jej lokalnego sklepu spożywczego. Choć jest to ważne i pomaga zrozumieć, jak głęboko świat wpadł w wykopany przez siebie dołek, to prawdopodobnie większym priorytetem jest zajęcie się długiem zewnętrznym krajów; długiem wobec podmiotów spoza ich granic. Są to długi, które natychmiast wpływają na kursy walutowe krajów, ich zdolność do importu, zwłaszcza żywności i energii, oraz finansowania rozwoju. Szybciej wywołują inflację i zakłócają funkcjonowanie gospodarek i społeczeństw.

W związku z tym, gdy spojrzymy na globalne zadłużenie zewnętrzne, zaskoczy nas jego rozkład. (Należy pamiętać, że rzeczywiste liczby są przybliżone, ponieważ obejmują różne lata, a także różnią się nieznacznie w zależności od autora, jednak wszystkie wskazują na ten sam kierunek):

 Uderzające jest to, że ok. 80% światowego długu zewnętrznego przypada na kraje rozwinięte (USA, ich bliskich sojuszników i Europę), podczas gdy zaledwie 0,88% (866 miliardów dolarów) przypada na Afrykę, obejmującą 54 kraje. A nawet wtedy, ponad połowa afrykańskiego długu należy do zaledwie trzech krajów.


Jeśli chodzi o Azję, to jest ona winna 3,62% (3,5 biliona USD), rozłożone pomiędzy 42 kraje, z czego połowa przypada na 4 największe kraje. Podobnie 29 krajów Ameryki Łacińskiej jest winnych tylko 2,25% (2,2 biliona USD), przy czym trzy największe kraje odpowiadają za ponad połowę tego długu.

Większość danych finansowych, w tym Banku Światowego i MFW, rozpoczyna się od przedstawienia długu jako procentu PKB (wskaźnik) i odsuwa rzeczywiste nominalne dane dotyczące długu do trudniej dostępnych miejsc. Takie podejście może być przydatne do oceny wielkości i wagi problemu zadłużenia w danej gospodarce, ale nie jest to jedyne narzędzie. Na zdolność danego kraju do spłacenia długu w dłuższym okresie czasu może wpływać również inflacja, która może fałszywie przedstawiać różowy obraz kurczącego się długu w stosunku do PKB i odwrotnie, przynajmniej w krótkim okresie. Ponadto nagły spadek lub wzrost PKB może nastąpić z wielu powodów, takich jak wojny, załamania lub skoki na rynku, a także odbicie gospodarek po gwałtownych spadkach, jak np. tymczasowa aktywność w okresie „post-covidowym”. Dlatego też rzeczywiste liczby dotyczące zadłużenia są ważnym aspektem każdej analizy.

Nie jest zaskoczeniem, że globalny stosunek długu do PKB zgadza się z wnioskami z powyższej tabeli liczb rzeczywistych. Wskaźniki krajów rozwiniętych i Europy są o wiele, wiele wyższe niż te w krajach biedniejszych. W rzeczywistości wiele z nich sprawia, że Japonia, ze swoim słynnym zbyt wysokim wskaźnikiem długu wobec PKB, wydaje się być oszczędna.

Tak więc, kiedy dyrektor zarządzający MFW roni łzy nad fatalną perspektywą, która ma spotkać biedne, głodujące narody z powodu rozdętego balonu światowego zadłużenia, powinna nazwać rzecz po imieniu i skierować swoje lamenty do krajów rozwiniętych. Niech was to nie zmyli, biedne państwa będą cierpieć, ale niekoniecznie o wiele bardziej niż są do tego przyzwyczajone. To właśnie kraje rozwinięte doświadczą czegoś, czego nie doświadczyły od końca drugiej wojny światowej – smaku ubóstwa!
 
Jak do tego doszło?

Pandemia Covid jest obwiniana jako główny czynnik powodujący wzrost zadłużenia. Ale jak wiemy, problemy zaczynają się na długo przed tym, kiedy zaczynamy je odczuwać. Ten sięga znacznie głębiej niż czasy wielkiej recesji z lat 2008-2009. Zaczęło się wtedy, gdy sztuczki finansowe wzięły górę nad zdrowym rozsądkiem biznesowym, a termin „wzrost z wykorzystaniem dźwigni” [leveraged growth] stał się głównym narzędziem ambitnych prezesów i planistów rządowych. W połączeniu z ciągłą, umiarkowaną inflacją, nie mogło skończyć się inaczej. A może jednak mogło? Co jeśli, dźwignia nie jest przeznaczona na prawdziwe inwestycje w ekspansję i wzrost firmy, ale na sztuczki mające na celu zwiększenie wartości rynkowej przedsiębiorstwa? Co się stanie, gdy rynek lub branża zwolni lub upadnie?

Apetyt na dźwignię finansową rozwinięty na Zachodzie szybko rozprzestrzenił się na cały świat. Reszta świata dopiero co wyszła poza kolonizacyjną kurtynę i nie była wystarczająco rozważna, gdy „garnitury” uzbrojone w arkusz kalkulacyjny excel (pierwotnie w kalkulatory) ochoczo przeładowywały chłopów pożyczkami bez względu na to, co było naprawdę potrzebne i niezależnie od tego, czy można je było spłacić, czy nie. Liczyło się tylko zamknięcie transakcji, pobranie opłat i prowizji oraz odejście z nowym piórem w czapce. Problem spłaty i ściągania należności nie należał do nich, podobnie jak obowiązek ścisłego nadzoru nad właściwym wykorzystaniem pożyczek zgodnie z intencjami zawartymi w oryginalnych wnioskach kredyto- wych.

Po pewnym czasie i wielu cierpieniach, niedoświadczeni pożyczkobiorcy stali się nieco mądrzejsi i nieco bardziej ostrożni. Podobnie było z pożyczkodawcami, którymi w dużej mierze były organizacje rządowe lub międzynarodowe. Ale nie trzeba było długo czekać, by prywatne banki i fundusze inwestycyjne zorientowały się, że w biedniejszych krajach czeka na nich eldorado zysków, i niczym szpaki w sezonie, rzuciły się do akcji. W związku z tym nie dziwi fakt, że około 60% dzisiejszego światowego zadłużenia to nie dług rządowy, ale prywatny. „Garnitury” znów zarobiły krocie na opłatach i prowizjach, a w przeciwieństwie do załamania z lat 2008-2009 umyły ręce od sprzątania bałaganu, który po sobie zostawiły. Zrzucili go na barki MFW i Banku Światowego, które teraz odkrywają, jaki to naprawdę gorący kartofel.

Gdy mleko się rozlewa, wszyscy szukają winnego, a Chiny idealnie pasują do profilu kozła ofiarnego. Są bogate, odnoszą sukcesy i rozpoczęły realizację historycznego projektu na skalę światową – Inicjatywy Pasa i Drogi (BRI), która ma przynieść korzyści całemu światu, a zwłaszcza jego zaniedbanej części. Aby przyspieszyć realizację BRI, Chiny zaczęły kilka lat temu pomagać biedniejszym krajom w budowie infrastruktury (porty, lotniska, koleje, drogi, tamy, itp.), jak również pomagać im w rozwijaniu przedsiębiorstw handlowych, które mogłyby zwiększyć zatrudnienie, eksport i dochody (kopalnie, fabryki, itp.). Odbywało się to poprzez ściśle nadzorowane pożyczki, bezpośrednią budowę infrastruktury lub inwestowanie w projekty i przedsięwzięcia. Wkrótce Chiny prześcignęły w pożyczkach całą resztę i w ten sposób stały się świetnym celem zarzutów o tworzenie „pułapek zadłużenia”, które mogą pogrążyć biedne kraje.

Oczernianie Chin o „pułapkę zadłużenia” nie przyniosło oczekiwanych rezultatów, ponieważ różne kompetentne władze i strony potwierdziły, że nie istnieją na to dowody (MFW, Williams & Mary College, itd.). W rzeczywistości Chiny nie zajęły ani nie skonfiskowały żadnego projektu, któremu udzieliły pożyczki. Zamiast tego, w niektórych przypadkach spisały pożyczkę na straty, ale zazwyczaj odroczyły spłatę i/lub renegocjowały warunki ku obopólnej satysfakcji pożyczkobiorcy, a większość takich projektów była kontynuowana bez przeszkód.
 
Jakie mogą być rozwiązania
Istnieją dwa problemy związane z zadłużeniem. Pierwszy to ten większy, czyli dług krajów rozwiniętych, który wynosi ok. 80

Powiązane wiadomości

Comment (0)

Comment as: