•   Saturday, 26 Nov, 2022
  • Contact

Żyjemy w wielkim hologramie

Mocne dowody

Od jakiegoś już czasu pojawiają się opinie, że im bardziej zagłębiamy się w dziwaczny świat kwantowy, tym bardziej dostrzegamy to, że rzeczywistość wo- kół nas nie jest niczym więcej niż tylko hiperrealistyczną symulacją.
To zdumiewające jak trudno jest uzmysłowić sobie, że to co dzieje się wokół nas to tylko pozornie namacalna rzeczywistość. Już pionierzy fizyki kwantowej łapali się za głowy, gdy uzmysłowili sobie zadziwiające konsekwencje odkrytych prawideł. Albert Einstein, który pisał do innego wybitnego fizyka Maksa Borna, że "wierzy w Boga, który gra w kości".
Wszystko co wydaje się być realnym bytem okazuje się jedynie wizualizacją matematycznego rozkładu prawdopodobieństwa, który występuje tylko dlatego, że dochodzi do jakiej- kolwiek interakcji wymuszającej określony stan kwantowy. Dziwne zbiegi okoliczności niekiedy dają ludziom do myślenia, ale zdecydowana większość osób przeżyje całe życie nie mając świadomości, że to wszystko, co wydaje się tak bardzo realne i namacalne, to w istocie wygenerowana pustka, która przyjmuje postać materii tylko poprzez fakt interakcji z obserwatorem.
Jeden z głównych naukowców opracowujących podwaliny fizyki kwantowej, Niels Bohr uważał, że kwanty nie są rzeczywistymi podmiotami tylko zapisem matematycznym fal, które mają postać cząsteczek tylko w wyniku ich bezpośredniej obserwacji. Innymi słowy, jeśli patrzymy na kwanty istnieją jako materia, ale jak nie patrzymy wracają do postaci fali.
Naukowcy raz za razem docierają do granic, które wskazują, że otacza nas jakiś rodzaj hologramu. Wyliczono nawet ile hipotetycznie wynosi wymiar czegoś w rodzaju najmniejszego "piksela" naszej rzeczywistości. To tak zwana liczba Plancka, 1,6 x 10-35 metra, najmniejsza długość mająca sens fizyczny.
Złudzenie realności świata wokół nas jest tak wielkie, że niezwykle trudno uwierzyć komukolwiek w jego niematerialny charakter. Gdy jednak zastanowimy się nad założeniami największych światowych religii i porównamy je do dziwnych prawideł kwantowego świata, może się okazać, iż istnieje między nimi wiele zadziwiających korelacji.

Teoria holograficznego wszechświata może odmienić oblicze fizyki
Gdy na początku XX wieku fizyka kwantowa zbliżyła się w swych twierdzeniach do dogmatów religijnych, stało się jasne, że jesteśmy coraz bliżej poznania istotę rzeczywistości. Zawiłości kwantowego świata, już na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku zaprowadziły niektórych naukowców do konkluzji, że Wszechświat wraz z wszystkim co się w nim znajduje to rodzaj hologramu.
Specjaliści z University of Southampton, współpracując z kolegami z Kanady i Włoch, twierdzą, że jest na to konkretny dowód, którym są pewne nieregularności kosmicznego mikrofalowego promieniowania tła, znanego też jako promieniowania reliktowego lub CMB (ang. cosmic microwave background). Analizy przez nich przeprowadzone mogą nas zbliżyć do pozyskania mocnych dowodów takiego stanu rzeczy.
Teoria Holograficznego Wszechświata zakłada, że wszystko jest właściwie dwuwymiarowe, a trójwymiarowe odczucie przestrzeni to złudzenie. Wszystko, od atomów, z których się składamy, po planety i gwiazdy jest w istocie hologramem generowanym z płaskiej przestrzeni 2D dzieki drganiu strun. Przestrzeń 3D, czas i przede wszystkim grawitacja, są iluzją będącą konsekwencją tego procesu.
Można to porównać do oglądania filmów 3D. Dopóki nie użyje się specjalnych okularów obraz na ekranie jest płaski, ale wystarczy je założyć, aby zobaczyć głębię i odczuwać przestrzeń. Widzom wydaje się wtedy, że oglądane przez nich rzeczy i ludzie mają wymiary i głębokość podczas gdy jest to jedynie projekcja 2D.
Zespół fizyków teoretycznych z Southampton w poszukiwaniu potwierdzenia teorii holograficznej natury wszechświata, przeanali- zował ogromne ilości danych w celu wykrycia  nieregularności promieniowania reliktowego. Osiągane rezultaty skłaniają ich do twierdzenia, że można w ten sposób odnaleźć powiązania między teorią grawitacji Einsteina i fizyką kwantową. Innymi słowy sugerują, że to co odkryli potwierdza, że żyjemy w hologramie i uznanie tego faktu spowodowałoby unifikację fizyki, swoistą teorię wszystkiego.
Gdyby uznano ten zaproponowany model fizyczny byłby to koniec teorii Wielkiego Wybuchu czy pojęć takich jak inflacja wszechświata. Za to zbliżałoby nas do naukowego udowodnienia istnienia Boga, bo przecież ktoś, jakaś istota nadrzędna, musiała ten hologram stworzyć i uruchomić.
Z drugiej strony przyjęcie tej teorii tłumaczyłoby również występowanie na przykład paradoksu obserwatora w fizyce kwantowej, gdy sam fakt obserwacji zjawiska powoduje wpłynięcie na mierzony układ. Jeśli wszystko jest hologramem, to tak właśnie być powinno.
Eksperci uważają, że to dopiero początek tych badań i w ciągu następnych lat powinno się udać wielokrotnie zweryfikować założenia teorii holograficznego wszechświata poprzez inne prace badawcze prowadzone w międzyczasie w tym zakresie.
Fizycy nie są jeszcze zdolni do naukowego konsensusu w tej sprawie, ale niewątpliwie holograficza teoria jest jednym z kierunków,  w których może podążać w najbliższych latach nowoczesna fizyka.

Fizycy sprawdzają czy wszechświat jest tylko hologramem, a nasza rzeczywistość złudzeniem
Fizycy z Fermi National Accelerator Laboratory postawili sobie za zadanie udowodnienie, czy wszechświat, który obserwujemy przez teleskopy, naprawdę istnieje, czy też jest to tylko dwuwymiarowa projekcja. Nowa teoria, którą badają obecnie naukowcy, dotyczy wszystkich aspektów rzeczywistości i kwestionuje nią samą jako coś co w istocie nie istnieje i jest tylko symulacją.
Pozornie istnienie naszego trójwymiarowego świata nie jest przedmiotem kontrowersji, a nasze zmysły dostarczają konkretnych informacji, które uważamy za oczywiste. Jednak to co wydaje się tak bardzo namacalne jest de facto mirażem powstającym na bieżąco.
Naukowcy argumentują, że informacje o wszystkim w naszym obserwowalnym wszech- świecie można w rzeczywistości zakodować w maleńkich dwuwymiarowych pakietach informacji, podobnych do pikseli na ekranie, znacznie mniejszych niż pojedynczy atom. Przyznają tym samym, że istnieje możliwość, że żyjemy w jakiejś dziwnej projekcji 2D.
W pobliżu Chicago zbudowano podziemny obiekt, aby przetestować tę teorię. Dwa interferometry wysyłają wiązkę lasera o mocy jednego kilowata, która odbija się i rekombinuje. Naukowcy mierzą to, co nazywają „fluktuacją holograficzną” czasoprzestrzeni. Jeśli ich wyniki potwierdzą tę teorię, podstawy rzeczywistości zostaną zachwiane, a wszystko, co wiemy o wszechświecie, w jednym momen cie zostanie zakwestionowane. Innymi słowy eksperci chcą się dowiedzieć, czy czasoprzestrzeń jest układem kwantowym, tak jak materia.
Teoria kwantowa sugeruje, że niemożliwe jest poznanie zarówno dokładnej lokalizacji, jak i dokładnej prędkości cząstek subatomowych. Gdyby przestrzeń składała się z dwuwymiarowych bitów z ograniczonymi infor- macjami o dokładnym położeniu obiektów, to sama przestrzeń podlegałaby tej samej teorii niepewności. W ten sam sposób, w jaki materia nadal się kołysze (jak fale kwantowe), nawet po schłodzeniu do zera absolutnego, ta zdigitalizowana przestrzeń powinna mieć wbudowane wibracje nawet w jej najniższym stanie energetycznym.
Zasadniczo eksperyment bada ograniczenia zdolności wszechświata do przechowywania informacji. Jeśli istnieje określona liczba bitów, które wskazują, gdzie coś jest, ostatecznie niemożliwe staje się znalezienie bardziej szczegółowych informacji o ich lokalizacji. Instru- mentem testującym te granice jest właśnie holometr Fermilab, czyli interferometr holograficzny, najbardziej czułe urządzenie, jakie kiedykolwiek stworzono do pomiaru drgań kwantowych samej przestrzeni.

Powiązane wiadomości

Comment (0)

Comment as: