•   Wednesday, 10 Aug, 2022
  • Contact

KILKA UWAG O RZĄDOWYM BUDŻECIE NA ROK 2022

Porady eksperta - Maciek Czaplinski

Na początku tego miesiąca rząd Kanady ogłosił swój budżet, w którym sporo miejsca poświęcił sprawom związanym z rynkiem nieruchomości. Nie mam zamiaru powtarzać informacji, które już podały media, ale mam kilka uwag, którymi chciałbym się z Państwem podzielić. Są to moje osobiste obserwacje i rozumiem, jeśli ktoś myśli inaczej.
Zacznę od tego, że nie czytałem całego projektu budżetu (jak również większość ludzi go nie czytała) i mogę się tylko odnieść do tak zwanych nagłówków.
Wszyscy wiemy, że od lat rynek nieruchomości jest w całej Kanadzie bardzo aktywny, i że w ostatnich miesiącach był rozpalony do czerwoności. Ceny nieruchomości rosły z tygodnia na tydzień i tak naprawdę nie wynikało to z niczego innego niż brak podaży i obawa przed inflacją. Wszystko, co trafiało na sprzedaż (czy było warte zakupu, czy nie) osiągało zawrotne ceny i każdy zadawał sobie pytanie dokąd to zmierza i kiedy się to skończy.
Ja osobiście też z niepokojem obserwowałem ten pęd, bo takie gwałtowne przyrosty są zawsze alarmujące, nie pozwalają podjąć mądrej decyzji i też napędzają inflację.
Dlatego uważam, że zadaniem rządu jest opracowanie takiej strategii, która uspokoi rynek, ale z drugiej strony, by przy okazji nie “wylać dziecka z kąpielą” - co moim zdaniem, w przypadku kilku pomysłów zaproponowanych przez liberałów, może mieć miejs- ce.
Najprostszym i najbardziej skutecznym działaniem byłoby podwyższenie oprocentowań pożyczek hipotecznych (taki ruch już zaczyna mieć miejsce), ale rząd (i to nie tylko Kanady) ma tu mały margines do manewru. Kraje zachodnie operują obecnie na deficycie i “pożyczają” (czytaj: drukują) pieniądze, by napędzać gospodarkę. Gdyby rząd doprowadził do podwyżek oprocentowań, to też drastycznie wzrosłyby koszty obsługi długu publicznego, za który jest odpowiedzialny. W tym samym czasie wyższy koszt kredytów zahamuje aktywność gospodarczą, bo konsument nie będzie dokonywał zakupów, a bez aktywnych konsumentów nie ma ekonomii.
Dlatego rząd zaproponował w swoim budżecie na rok 2022 kilka rozwiązań. Większość z nich jest, moim zdaniem, rozwią- zaniami kosmetycznymi i podpartymi bardzo populistycznymi hasłami, mającymi odwrócić uwagę od głównego problemu. Mamy inflację i nie należy się dziwić, że każdy obywatel staje się inwestorem, który nie chce trzymać pieniędzy w banku na absurdalnie niski procent i woli kupić „byle jaką” nieruchomość, gdzie ma szansę na profit.
Zakaz zakupu nieruchomości przez zagranicznych inwestorów przez następne dwa lata.
Moim zdaniem jest to zagranie bardzo pozorne. Zagraniczni inwestorzy odpowiedzialni są za minimalny procentowo zakup wszystkich nieruchomości (residential), sprzedawanych w Kanadzie. Jest to około 3%. Zakaz ma zresztą dotyczyć tylko nieruchomości podpadających pod mieszkaniówkę. Nadal mogą oni kupować ziemię, obiekty przemysłowe czy rekreacyjne (cottages). Również są odstępstwa od rządowych restrykcji. Na przykład dokonywać zakupów mogą zagraniczni studenci czy osoby będące tutaj na kontraktach zawodowych. Prosze mi powiedzieć, ilu studentów ma zamożnych rodziców, gotowych kupić tu swojemu dziecku „skromny” domek za kilka milionów? A ile potrzeba pieniędzy, by w ogóle zostać studentem w Kanadzie? Około $8,000, aby zapisać się na jeden z setek collages, chętnie uczących zagranicznych studentów. A jaka to ogromna oszczędność! Kupując na dziecko, zagraniczny inwestor oszczędza na milionie aż $200,000! Bo podatek wynosi 20%. To nie tylko wystarczy na dobre studia, ale i na samochód, i wiele innych wydatków. Te przepisy są tak łatwe do obejścia, że jak wspo- mniałem wcześniej, robienie z tego kampanii politycznej, by ukarać „złych” foreign homebuyers odpowiedzialnych za kryzys mieszkaniowy, jest moim zdaniem wręcz zabawne. Zresztą ja widzę większy problem w możliwości wykupywania ziemi - bo kto ma ziemię, ten kontroluje rynek!
Wprowadzenie specjalnego podatku od domów kupowanych i sprzedawanych przez inwestorów w celu szybkiej renowacji (FLIP).
To prawda, że wielu kontraktorów zarabia dobre pieniądze na renowacjach. Ale dlaczego karać za przedsiębiorczość? Skoro brakuje domów czy mieszkań, to dlaczego zamiast nakładać dodatkowe podatki, nie zachęcać do budowy i tworzenia nowych mieszkań czy domów? Właśnie często ci drobni kontraktorzy mogą wpłynąć na złagodzenie braków mieszkań.
Ukrócenie spekulacyjnych inwestycji. To prawda, że przy tak szybko rosnących cenach nieruchomości wielu inwestorów, którzy kupili „coś” nawet mniej niż rok temu, już zarobiło spore pieniądze. Wiele osób, które zainwestowały w pre-construction condos – dziś je sprzedaje z dużym profitem, często za podwójną cenę zakupu, praktycznie tylko wpłacając 15

Powiązane wiadomości

Comment (0)

Comment as: