„(…) Świat jest tkaniną, którą przędziemy codziennie na wielkich krosnach informacji, dyskusji, filmów, książek, plotek, anegdot. Dziś zasięg pracy tych krosien jest ogromny – za sprawą Internetu prawie każdy może brać udział w tym procesie, odpowiedzialnie i nieodpowiedzialnie, z miłością i nienawiścią, ku dobru i ku złu, dla życia i dla śmierci. Kiedy zmienia się ta opowieść – zmienia się świat. W tym sensie świat jest stworzony ze słów.
To, jak myślimy o świecie i – co chyba ważniejsze – jak o nim opowiadamy, ma więc olbrzymie znaczenie. Coś, co się wydarza, a nie zostaje opowiedziane, przestaje istnieć i umiera. Wiedzą o tym bardzo dobrze nie tylko historycy, ale także (a może przede wszystkim) wszelkiej maści politycy i tyrani. Ten, kto ma i snuje opowieść – rządzi. (…)“
„(…) Świat umiera, a my nawet tego nie zauważamy. Nie zauważamy, że świat staje się zbiorem rzeczy i wydarzeń, martwą przestrzenią, w której poruszamy się samotni i zagubieni, miotani czyimiś decyzjami, zniewoleni niezrozumiałym fatum, poczuciem bycia igraszką wielkich sił historii czy przypadku. Nasza duchowość zanika albo staje się powierzchowna i rytualna. Albo po prostu stajemy się wyznawcami prostych sił – fizycznych, społecznych, ekonomicznych, które poruszają nami jakbyśmy byli zombie. I w takim świecie rzeczywiście jesteśmy zombie. (…)„
Olga Tokarczuk, „Czuły Narrator“, Wykład noblowski, www.rp.pl, 10.12.2019

„Polska literatura błyszczy w Europie”

– Literacka Nagroda Nobla za rok 2018

„Albert Einstein mówił o Marii Curie-Skłodowskiej, laureatce Nobla wyróżnionej w dwóch dziedzinach: „Pani Curie jest, ze wszystkich ludzi na świecie, jedynym nie zepsutym przez sławę człowiekiem”. Nam wystarczy liczyć na to, że Tokarczuk nie da się zepsuć przez politykę i sprowadzić do roli partyjnej pałki. A pokusa jest duża. Noblistka może być prezydentem tolerancji i powrotu do bezpośrednich relacji. Nie mieszajmy jej do polityki. Nie upartyjniajmy Tokarczuk. Wartości, które głosi, są na tyle uniwersalne i ważne, że przetrwają i Kaczyńskiego, i Tuska, a mogą ich nawet pogodzić.“
Jacek Nizinkiewicz, www.rp.pl, 11.122019

Redaktor Jacek Nizinkiewicz na łamach “Rzeczpospolitej” sugeruje polskim elitom politycznym pozostawienie Olgi Tokarczuk, pisarki-laureatki, poza ową “strefą zgniotu” w ideologicznej wojnie, która prasuje mózgi i nie pozostawia żadnej swobody w ferowaniu publicznych opinii. Wezwanie brzmi nieco naiwnie w ustach dziennikarza mocno zdeklarowanego po jednej stronie politycznej wojny w Polsce. Chciałem początkowo napisać “sporu”, ale byłby to nieuzasadniony eufemenizm. Trwa wojna ideologii i każda strona uważa drugą za egzystencjalne zagrożenie dla świata własnych wartości.
Olga Tokarczuk swoimi opiniami politycznymi wpisuje się jednoznacznie w narrację o zagrożeniu demokracji w Polsce. Ma do tego prawo, jak każdy obywatel w… demokracji. A współobywatele oddali głosy w oparciu o własne realia i oceny. Wybitna pisarka ma też prawo do swoich, skrajnie czasem krytycznych, ocen polskiej historii. Podobnie każda Polka czy Polak, lekko choć zaznajomiony z historią, ma prawo do polemiki i odmiennych od Jej ocen. Po co więc owo wezwanie Nizinkiewicza?
Odbieram to wezwanie jako głos rozsądku, jako dowód resztki zdrowego instynktu samozachowawczego przedstawiciela warstwy oświeconej w Polsce pierwszej kwarty XXI stulecia. Olga Tokarczuk, jak każda osoba obdarzona wybitną artystyczną wrażliwością, jest dobrem wspólnoty języka i kultury, z której się wywodzi. Nawet jeżeli wobec owej wspólnoty ma skrajnie krytyczne, ba, nieuprawnione w generalizacjach, krzywdzące stanowisko. I choć sama angażuje się w polityczny spór, powinna zostać z tej konfrontacji przez jej liderów, świadomie wyłączona.
Rządzący dziś Polską, reagujący alergicznie na każdą krytykę swej polityki, niczego na lekceważeniu wielkiego, międzynarodowego sukcesu polskiej literatury nie zyskają. Kaczyński akurat Tokarczuk czyta! Uświadomił to sobie zapewne Prezydent A. Duda, uświetniając wieczór wręczania medali Nagrody Nobla specjalną iluminację Pałacu Prezydenckiego na Krakowskim Przedmieściu.
Opozycja, świętujaca Literacką Nagrodę Nobla dla Olgi Tokarczuk tak, jakby stanowiła ona nagrodę pocieszenia za przegrywane kampanie wyborcze, ma zerowe prawo do lokowania Noblistki na swych sztandarach. Tusk, Schetyna czy Neuman są współ-odpowiedzialni za sprowadzenie sztuki rządzenia Polską do rozgrywek grup interesów, bez żadnej troski o jakiekolwiek dobro wspólne. Oni akurat z głębią refleksji, wyrażonych w Noblowskim wykładzie pisarki, mają niewiele wspólnego.
Czas weryfikuje postawy i poglądy, zwłaszcza wybitnych artystów czy pisarzy. Wisława Szymborska nie należała wszak w początkach kariery do ideowych krytyków stalinowskiego reżymu.
Olga Tokarczuk wyważy kiedyś swe sądy o roli “wszystkich Polaków” w hitlerowskiej Zagładzie. Z czasem opadną emocje politycznego zaangażowania. Zrównoważymy emocjonalne opinie profesjonalną narracją uczciwych historyków, podleczymy kompleksy. Rozrzuceni zaś po całym świecie czytelnicy Jej książek za kilka lat nie będą analizować bieżących, politycznych aluzji czy sądów Olgi Tokarczuk, lecz pochylą się nad jej próbą “czułej narracji” – odbiorem i przekazem skomplikowanej rzeczywistości naszych czasów. A jak sama Pisarka precyzyjnie to punktuje – żyjemy w czasach cywilizacyjnych wyzwań zagrażających naszemu człowieczeństwu, jeszcze osadzonemu w tej formie, w jakiej definiowały je minione pokolenia gigantów pióra.
WMW