Po głębszym… namyśle – Kiedy się skończą wakacje?

Przełom czerwca i lipca to mój ulubiony czas w roku. Tak już jest od dzieciństwa. Zaczynają się wakacje, a ja świętuję moje urodziny. Odkąd zamieszkałem w Ontario doszło do tego jeszcze celebrowanie urodzin Kanady. Lubię te wszystkie święta. Ale w tym roku jest trochę inaczej, jakoś dziwnie. Stres, który towarzyszy mi, podobnie jak wielu z nas, odbiera radość z codziennych przyjemności. Koronawirus zdominował wiele aspektów naszego życia. W ostatniej chwil przypomniałem sobię o wywieszeniu flagi na Święto Kanady. Okazało się, że pandemia może być dobrą wymówką i w tej sprawie.

Wspomniałem już o wakacjach, ale przypominam jeszcze raz – właśnie się zaczęły. Łatwo ten fakt przegapić w tym roku. Ja, od kilku lat przeżywam wakacje w podwójnej roli: jako ojciec uczennicy oraz mąż nauczycielki. Podobnie jak wszystkie rodziny w Ontario znajdujemy się w stanie jakiegoś zawieszenia od połowy marca. Właśnie wtedy minister Lecce ogłosił tymczasowe zamknięcie szkół w naszej prowincji. Moja córka była tym zachwycona. Później co dwa tygodnie z niecierpliwością czekała na kolejne wiadomości, z nadzieją, że nieprędko będzie musiała wrócić do szkoły. Na marginesie, jeśli ośmiolatka zna nazwisko ministra edukacji to chyba nie jest to sytuacja standardowa.

Wiele rodzin stanęło przed problemem zorganizowania opieki dla dzieci w czasie, kiedy szkoły były zamknięte. Szczęśliwie, ja nie miałem tego problemu, gdyż moja żona, jako nauczycielka, pracowała z domu. Jakież ja mam szczęście, że jestem żonaty! Ale i dla nauczycieli był to trudny czas. Dopiero co skończyły się strajki, podczas których duża część opinii publicznej opowiedziała się przeciw nim. Teraz presja na edukatorów była jeszcze większa. Była przed nimi perspektywa kilku miesięcy zdalnej pracy w nowych warunkach. Dominującym odczuciem stało się chyba oczekiwanie na wakacje, z nadzieją, że od września wszystko wróci do normy. Ale czy tak będzie?

Minister Lecce przedstawił plan wznowienia nauczenia od września. Plan, to chyba jednak zbyt mocne słowo. Chodzi o trzy scenariusze, które w praktyce nie wyjaśniają żadnych wątpliwości. Opcja pierwsza to powrót uczniów do szkół, druga: to nauka zdalna z domu. Trzecia propozycja zakłada model hybrydowy. Czyli nadal nie wiemy nic. Jestem jak najdalszy od bagatelizowania koronawirusa, ale ciągłe przedłużanie stanu niepewności może spowodować nieodwracalne zmiany w naszym społeczeństwie. Edukacja i służba zdrowia to podobno dwa główne filary programu każdej partii politycznej i priorytety każdego rządu. A tymczasem zanosi się na to, że rząd jest skłonny zaprzepaścić kolejny rok szkolny, gdyż obawia się, że niewydolna służba zdrowia nie poradzi sobie z ewentualnym wzrostem zachorowań. Jeżeli uczniowie nie powrócą we wrześniu do szkół, to oczywiście nastąpi kontynuacja nauki przez internet. Czy ministerstwo ma przygotowaną infrastrukturę aby to umożliwić? Czy są przygotowane zmiany programowe i wytyczne dla nauczycieli odnośnie nauczania i oceniania? Powiedzmy sobie szczerze, że ostatnie trzy miesiące to była raczej wielka improwizacja i wyczekiwanie na koniec roku szkolnego.

Wiadomo, że bezpośrednie kontakty międzyludzkie umożliwiają rozprzestrzenianie się koronawirusa, więc stwarzają potencjalne zagrożenie. Jazda samochodem też jest niebezpieczna, więc czy powinniśmy jej zakazać? Nie. Wystarczy nie jeździć po kielichu, zwolnić przed zakrętem, a zimą zwolnić jeszcze bardziej. Można zatem wprowadzić regulacje i egzekwować ich przestrzeganie. W przypadku walki z wirusem jednym z rozwiązań jest dystansowanie społeczne. Jest też ciągłe przypominanie o podstawowych zasadach higieny. Wydaje się, że te działania przynoszą efekty. Dlaczego więc nie można zastosować ich w szkole? Skoro restauracje są otwarte, a linie lotnicze wznawiają loty, to dlaczego szkoły mają nadal czekać? Moim zdaniem stopniowe znoszenie restrykcji i umożliwianie, nawet w ograniczonym zakresie, wyjazdów wakacyjnych stoi w sprzeczności z zamykaniem szkół. Priorytetem powinno być chyba radykalne zmniejszenie lub wyeliminowanie nowych przypadków zachorowań w ciągu dwóch miesięcy tak, aby we wrześniu bez przeszkód otworzyć szkoły.

Obecny stan niepewności źle wpływa na nasze nastroje. Wakacje dopiero się zaczęły, a już niektórzy pytają, kiedy się skończą. Ja życzę wszystkim wspaniałego, zdrowego i spokojnego lata. Uczniom należą się serdeczne gratulacje z okazji zakończenia roku szkolnego. Dla nauczycieli mam szczere słowa podziękowania za trud włożony w pracę w tak ciężkich warunkach. A rządzącym życzę odwagi przy podejmowaniu decyzji i opieraniu się na nauce a nie na sondażach.

Paweł Gębski