Po głębszym… namyśle • Fizyka, fizjologia, filozofia, filatelistyka…

W naturze mamy ciągły ruch. Przepływy materii i energii warunkują rozwój planety, rozwój cywilizacji i rozwój ludzkości oraz jej poszczególnych przedstawicieli, czyli nas. Przemiana materii w energię daje siłę i moc. Od wieków człowiek produkuje urządzenia, które skonstruowane są tak, aby dostarczoną im energię zamieniały w pracę dla naszej wygody. Dobrze zaprojektowane maszyny robią dokładnie to do czego są stworzone. Z ludźmi jest inaczej, dzięki Bogu. Ludzie sami decydują, jak spożytkują energię, którą wytwarza ich organizm.

Wiem, że uproszczone analogie często prowadzą na manowce. Nawet jeśli tak jest, to czasem warto chyba zbłądzić, aby odkrywać ciekawe miejsca i idee. Zatem spróbujmy, zaczynając od najprostszych sytuacji. Człowiek odżywia się codziennie i dzięki temu ma energię do podtrzymywania funkcji życiowych, fizjologicznych. Osoby leniwe mogą przeleżeć życie na kanapie i nabierać wagi. Jednak większość ludzi, z wyboru lub z przymusu, pracuje. Niektórzy spożytkowują energię na siłowni lub biegając po lesie. Można uznać, że najczystszą formą wykorzystania energii przez ludzi jest praca fizyczna. Niektórzy uważają wręcz, że tylko w ten sposób warto żyć. Taka działalność przynosi natychmiastowe i wymierne efekty. Do tego jest też dobrym źródłem utrzymania. To wszystko prawda, ale jak w takim razie mamy traktować wysiłek intelektualny? Jako niepotrzebną stratę energii?

Tu sprawy nieco się komplikują i nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Jeżeli wolny czas spędzamy na rozmyślaniu o głupotach, to pewnie nie ma w tym dużej wartości. Nie zliczę, ile razy jako dziecko słyszałem od rodziców żebym nie tracił czasu na bzdury. Wtedy tak tego nie rozumiałem, ale dziś zgadzam się, że w wielu sprawach mieli rację. Może dzięki ich staraniom dziś marnuję mniej energii na głupoty. To znaczy, że ich wysiłek też nie poszedł na marne. To bardzo pozytywna obserwacja: starania rodziców włożone w wychowanie dzieci przynoszą efekty, nawet jeśli nie natychmiastowe. To też motywacja dla mnie, jako dla ojca.

Jeśli zatem możemy się zgodzić, że wysiłek intelektualny ma dużą wartość, to wypada przemyśleć, jak najlepiej go spożytkować. Tu możliwości są niemal nieograniczone, i to jest dobre. W ten sposób manifestuje się być może wolna wola, którą wszyscy ludzie zostali obdarzeni. W jaki sposób z tego daru korzystamy, to już inna sprawa. Uważam, że każdy człowiek na kolejnych etapach życia kształtowany jest przez swoje doświadczenia i przez osoby, które go otaczają. W młodym wieku ogromną rolę odgrywa rodzina i szkoła. W typowym modelu, rodzina przekazuje tradycyjne wartości, natomiast szkoła uczy nas jak radzić sobie w nowych sytuacjach. Często obie te role wzajemnie się przenikają. Dostajemy w ten sposób lekcję bazującą na tradycyjnych wartościach oraz zestaw narzędzi, które pozwolą nam twórczo przeżyć dany nam czas. Taka sytuacja dość dobrze opisuje naszą rolę we wszechświecie: rodzimy się i żyjemy tu i teraz, poniekąd spinając przeszłość z przyszłością. Jest to o tyle pozytywne, że także od nas zależy jaka ta przyszłość będzie.    

Pofilozofowałem sobie zdrowo w tym felietonie. Czasami tak już mam, że po prostu muszę spróbować wytłumaczyć sobie sytuacje i zjawiska, które wokół mnie zachodzą. Każdy z nas chyba jakoś na swój sposób interpretuje swoje miejsce i swoją misję na świecie. Każdy też ma prawo do własnych wyborów, o ile nie szkodzą one innym ludziom. Myślę, że natura, fizyka, Bóg i wszystkie inne siły, zależy w co kto wierzy, otwierają przed nami niemal nieograniczone możliwości. Wykorzystujmy je, i pozwólmy też na to innym. Niech każdy ma prawo do korzystania ze swojej wolnej woli. W ten sposób wszyscy popychamy ten świat na ścieżce rozwoju. A że w różnych kierunkach? Któż z nas wie na pewno jaki kierunek jest właściwy? Na tym polega piękno świata, że wszyscy mamy szansę próbować różnych rozwiązań. Jeśli są on pozytywne, to czeka nas gratyfikacja, jeśli złe – wówczas życie je skoryguje.

A na koniec zachęcam do czytania (i nie jest to felieton sponsorowany przez Pegaz czy inną księgarnię). Aby pobudzić przemiany materii, energii potrzebne są katalizatory. Dla wzbudzenia mojej energii intelektualnej najlepszym katalizatorem są książki. Państwo mają też pewnie inne stymulanty: sport, film, malarstwo, zbieranie znaczków. I tak oto fizyka, fizjologia, filozofia łączy się nawet z… filatelistyką. Życzę wszystkim twórczego tygodnia.

Paweł Gębski