Peut-on parler des religions a l’école ?

“Everything we hear is an opinion, not a fact.

  Everything we see is a perspective, not the truth.”

                                                                Marcus Aurelius

« Peut-on parler des religions a l’école  ? »

(…) Oui, l’idée de base, c’est de développer une approche des faits religieux comme faits de culture qui doivent intéresser tous les éléves, et qui, à l’école, ne sont pas la propriété des croyants. (…) En la traitant comme un systéme symbolique de compréhension du monde qui s’inscrit dans l’histoire. Ce n’est donc ni un catéchisme, ni un credo. Il faut faire attention au vocabulaire et au mode de présentation. On a pu ainsi lire, dans certains manuels scolaires, que le Coran était un texte « révélé » à Mohammed ou que Jésus est ressuscité, il faut bien sûr préciser « pour les musulmans » ou « pour les chrétiens ».

Prof. Isabelle Saint-Martin

Bezgłowe ciało nauczyciela Samuela Paty porzucone na drodze

„Czy można rozmawiać o religii w szkole“ pyta katolicki dziennik Le Croix autorkę pracy cytowannej w naszym tytule. Jak Francja długa i szeroka, toczy się w niej dyskusja o tym, co miało miejsce w piątkowe popołudnie w małej podparyskiej miejscowości, Conflans-Sainte-Honorine, gdzie 18-letni student obciął glowę nauczycielowi historii/geografii. Student to urodzony w Moskwie czeczeński imigrant, a dekapitacja była odpowiedzią na pokazywanie przez nauczyciela w trakcie lekcji o tolerancji i wolności słowa karykatur Proroka Mahometa. Nauczyciel podobno ostrzegł swoich muzułmańskich uczniów, iż będzie pokazywał karykatury i zaproponował im zamknięcie oczu lub opuszczenie klasy. Lekcja wywołała oburzenie rodziców, którzy w internecie wzywali do ukarania bluźniercy. Nauczyciela potępił też (internetowo) największy francuski meczet – Grande Mosquee de Pantin. Dla młodego, najwyraźniej bardzo bogbojnego Czeczena tego rodzaju klimat okazał się wystarczjącą zachętą do obrony swojej religii. Jihad – obrona religii – to obowiązek wierzącego muzułmanina. I tak z lekcji tolerancji i debaty o tym, gdzie są granice wolności słowa doszliśmy do krwawej lekcji nienawiści.

Co wyniknie z napięcia w i tak już głęboko podzielonej Republice? Będzie jak po każdym podobnym ataku islamistycznego terroryzmu – wystrzelaniu redakcji Charlie Hebdo, rozjechaniu przechodniów przez ciężarówkę na bulwarze w Nicei, morderstwach policjantów na służbie czy starego księdza. Przez media przetoczą się typowe dla intelektualnej Francji socjo- czy psycho-analityczne debaty, powstanie kilkadziesiąt apeli znanych osobistości świata kultury. Eksperci wykażą, iż Francji potrzebny jest „republikański, otwarty islam“ aby skutecznie zwalczać „jihadisme“. To samo wydanie Le Croix już publikuje tekst z apelem, kierowanym do nie wiadomo do kogo: „Potrzebujemy islamu Francji nasyconego racjonalizmem…“:

„Et puis nous avons besoin de l’islam, d’un islam de France infusé de rationalité et de valeurs républicaines, qui puisse lutter contre le djihadisme en offrant une voie qui ne soit pas l’excitation d’une mythologie sanglante. Rien de rapide, mais le problé me est profond, toute solution rapide ne sera qu’un pauvre pansement, posé à la hâte sous l’effet de la panique qui nous gagne.“

Z punktu widzenia ludzi zatroskanych losem Francji ważne byłoby sprawdzić kto jest adresatem tych mądrych i ważnych skądinąd słów. Muzułmanie stanowią coraz wiekszy i stale rosnący procent 66-milionowej populacji republiki. Widać ich dominację w takich miastach jak Marsylia czy biedniejszych dzielnicach Paryża.

Czy zatem taki adresat w ogóle istnieje? A jeżeli istnieje, to jak owi ewentualni adresaci, owe racjonalistycznie nastawione elity muzułmańskie mają zamiar zwalczać rosnący w siłę „jihadysm“, zwłaszcza w młodym pokoleniu? Na razie bowiem mamy w mediach społecznoścowych widoczną falę nienawiści do nauczyciela i uznanie dla zabójcy.   

Skoro celem ataku stał się przedstawiciel państwa oficjalnie, konstytucyjnie laickiego – nauczyciel jest wszak reprezentantem i funkcjonariuszem państwowym, podobnie jak żandarm czy strażak – władze państwowe nadadzą temu wymiar „edukacyjny“. Prezydent Republiki odznaczy pośmiertnie Samuela Paty Orderem Legii Honorowej oraz nawyższym odznaczeniem akademickim, Ordre des Palmes. Collège du Bois-d’Aulne będzie przemianowana na Collège Samuel-Paty. Skromny nauczyciel ze skromnej szkoły uznany został już męczennikiem w służbie Państwa. A co będzie z jego uczniami?

W chórze intelektualnych opinii i publicystycznych komentarzy uderza obserwatora totalny brak zrozumienia sedna problemu. Lewicowi intelektualiści za dogmat uważają twierdzenie, iż „religia nie jest własnością wierzących.!“ Uczą więc o niej jako o abstrakcyjnym fakcie społecznym. A wrażliwość wyznawców podporządkowują abstrakcyjnej zasadzie „wolności słowa“, rozumianej jako wolność m.in. do drwin i naruszania religijnych tematów tabu.

Taką metodą sprowadzono katolicyzm do roli prywatnego, wręcz wstydliwego obrzędu, traktowanego jako osobliwość przez oświecone elity. Problem w tym, iż dla Muzułmanów wiara jest jedyną tożsamością. W islamie nie ma rozdziału na religię, narodowość czy polityczną ideologię. Islam to poddanie się Woli Boga. Ideał Państwa to Kalifat, Panstwo Islamskie. O żadnym kompromisie zatem między ‚laickim‘ nauczycielem Samuelem Paty a prawdziwymi wychowawcami jego mordercy mowy być nie może. I nie będzie.

WMW