Pandemia pandemią, a nastroje polityczne w kraju nad Wisłą rozgrzewają się do czerwoności. Czy rządzącym uda się przeprowadzić wybory Prezydenta RP w ustalonym, konstytucyjnym terminie? Jedyną możliwą formą zrobienia tego w dniu 10 maja będą wybory korespondencyjne. I nad tym pochyli się Sejm, kiedy ustawa wróci z Senatu, oczywiście z vetem. Opozycja liczy, iż zmusi ‚moralnie‘ kilku posłów z partii Jarosława Gowina, aby zablokowali nowelizację ustawy, uniemożliwili wybory korespondencyjne i wymusili na rządzie (bo tylko rząd jest do tego konstytucyjnie umocowany) ogłoszenie jednego ze stanów wyjątkowych. Automatycznie zawiesza to elekcję prezydenta na 90 dni (od zawieszenia stanu klęski żywiołowej). Dawałoby to opozycji „szansę” na wybory za kilka miesięcy, czyli w okresie przewidywanego kryzysu, spowodowanego epidemią Covid-19.

Na razie mamy jednak dwój-głos. Media (anty-pisowskie) pod wodzą GW oraz opozycyjni celebryci, tacy jak prof. M. Środa czy Z. Hołdys, żądają bojkotu wyborów przez wszystkich kandydatów opozycyjnych, używając przy tym języka moralnego wręcz szantażu, mówiąc o „współudziale w zbrodni“ etc.

Jednocześnie jednostronna zapowiedź bojkotu, jaką złożyła już Pani M. Kidawa-Błońska, nie jest jasna. Sama kandydatka pląta się w wypowiedziach, nawet wrodzy wobec PiSu dziennikarze w tweet’owych komentarzach do wypowiedzi Kandydatki PO mówią o poplątaniu z pomieszaniem, a aparat PO jest wściekły. Na tym zamieszaniu korzysta lider PSL-Koalicji Polskiej, dr. Kosiniak-Kamysz. To właśnie on odrzuca ideę ‚bojkotu‘ – a w chwili totalnego chaosu w Platformie, staje się dziś uznawanym w sondażach liderem opozycji – ‚Pretendentem‘ w walce z prezydentem Andrzejem Dudą o najwyższy urząd w państwie. Co będzie, zobaczymy wkrótce. Na razie epidemia nie odpuszcza i przewidywania, jak i czy zwyczajni ludzie będą skłonni w ogóle zajmować się wyborami, to wróżenie z fusów.

Tymczasem, niejako na drugim froncie, trudniejszym zapewne do ogarnięcia dla zwykłych ludzi, toczy się dużo cięższa gatunkowo walka o obsadę stanowiska Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego. Dotychczasowa Pani Prezes, Małgorzata Gersdorf 30 kwietnia br. przechodzi nieodwołalnie w stan spoczynku. Pytanie, kto ją zastąpi. PiS, po politycznej pacyfikacji Trybunału Konstytucyjnego, chciałoby takiej obsady tego kluczowego stanowiska, która nie będzie prowadziła do otwartej wojny z sędziami. Wyborów nowej/nowego prezesa – planowanych na 21 kwietnia, jednakże nie będzie, bo… kwarantanna. Wobec tego, zgodnie z Konstytucją RP, osobę na objęcie tego Urzędu wskaże… prezydent Andrzej Duda!

Tu leży pies pogrzebany i powód obecnego ataku na bezczynność SN! Chodzi o stwierdzenie legalności i ważności wyborów. Medialnym rzecznikom – a raczej „dyrektorom“ – opozycji puściły nerwy. Konstytucja?! Nie czas na legalizm! Zażądano od sędziów otwartego rokoszu. – „Na barykady!!!“

WMW

„(…) Po pierwsze, nie dopuścić do partyjno-rządowego głosowania na Dudę. Po drugie, jeśli już do tego dojdzie, to nie dopuścić, by takie „wybory” Sąd Najwyższy uznał za ważne.“

„(…) Autorytarna władza sama organizuje sobie wybory, sama sobie liczy głosy i sama zatwierdza swój wybór. Nikt jej nie kontroluje.“

„(…) Czy Sąd Najwyższy pod prezesurą Małgorzaty Gersdorf podda się walkowerem i zostawi na lodzie dzielnych prokuratorów i sędziów sądów powszechnych, których szykanuje aparat Ziobry?“

„(…) Polska nie musi się stać dyktaturą, jeśli sędziowie SN spełnią swój moralny i prawny obowiązek.“

„(…) Drodzy sędziowie, nie poddaje się walki minutę przed gwizdkiem. Ludziom, którzy w obronie Waszej niezawisłości wychodzili na ulice, jesteście winni walkę do końca!“

Jarosław Kurski, zastępca redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej“

Najlepszym komentarzem do tego apelu niech będzie głos osób najlepiej rozeznanych w obecnej sytuacji prawnej:

„(…) Po trzecie, za krzywdzące i niesprawiedliwe uważam formułowane z taką łatwością opinie o poddaniu się Sądu Najwyższego i wywieszaniu białej flagi. (…) trudno zliczyć wszystkie wystąpienia prezesów i sędziów SN, za pomocą których usiłowaliśmy dotrzeć do opinii publicznej. Wielu sędziów SN  brało też  udział w różnych formach protestu.

– I prezes SN RP, prof. Małgorzata Gersdorf.

„(…) Uważam, że te słowa są niezasadne, a krytyka przesadna. Sąd Najwyższy może działać wyłącznie w granicach prawa. Z tych apeli wynika, że prezes powinien wywrzeć jakąś presję na sędziów, by oni orzekli w jakimś nadzwyczajnym trybie lub w określony sposób. My się temu sprzeciwiamy. Nie powinno tak być, że prezes SN lub Trybunału wybiera sobie sprawy i wskazuje sobie, które są pilne, a  które nie są, a w dodatku sprawia, że sędziowie mają orzekać zgodnie z oczekiwaniami autorów wniosków, czy pozwów.“

„(…) W tej sprawie takie oczekiwanie jest formułowane i to z określonym efektem politycznym. Chodzi o zakwestionowanie statusu sędziów, którzy mieliby stwierdzić ważność wyborów. My nie chcemy takiego Sądu Najwyższego, w którym prezes Izby lub I prezes SN urządza jakieś narady z sędziami i mówi: „słuchajcie, należałoby w ten czy inny sposób orzec, bo takie jest w tej chwili oczekiwanie, czy taka jest potrzeba”. To jest sprzeczne z ideą sądu, a to są przecież kwestie orzecznicze.

Sędzia Michał Laskowski, rzecznik Sądu Najwyższego, 

www.wPolityce.pl, 21.04.2020