Palau – wyspiarskie państwo samorządowe, stowarzyszone ze Stanami Zjednoczonymi, położone na Oceanie Spo- kojnym, w Oceanii oraz w Mikronezji, ok. 1160 km na południe od Guam, ok. 800 km na wschód od Filipin i 3200 km na południe od Tokio. Obejmuje zachodnią część archipelagu Karolinów oraz 4 pojedyncze wyspy koralowe (Sonsorol, Merir, Pulo Anna i Tobi) i atol Helen (łącznie ponad 250 wysp).

Wyspy odkryte zostały w 1543 przez Ruy’a Lópeza de Villalobosa. Od końca XVII wieku do 1899 jako część Karolinów stanowiły posiadłość hiszpańską, a następnie zostały sprzedane Niemcom, które rozpoczęły na wyspach wydobycie boksytów (rudy aluminium) i innych zasobów.
W 1914 roku wyspy przejęli Japończycy. Sześć lat później wprowadzono administrację japońską z ramienia Ligi Narodów. Podczas II wojny światowej w 1944 wyspy zostały zajęte przez Stany Zjednoczone po bitwie o Peleliu.
W 1978 Palau stało się oddzielnym państwem i przyjęło nazwę Belau (po podziale administracyjnym przez USA wysp Oceanu Spokojnego). W 1979 mieszkańcy Palau odrzucili propozycję wstąpienia do Sfederowanych Stanów Mikronezji czyli oddzielnej części archipelagu Karoliny. W 1981 państwo przyjęło konstytucję Palau. W tym samym roku została także wprowadzona autonomia wewnętrzna kraju. W 1982 władze państwa zawarły ze Stanami Zjednoczonymi układ o wolnym stowarzyszeniu. Ratyfikowano go w 1993.
1 października 1994 Palau uzyskało niepodległość jako państwo stowarzyszone z USA. Państwo utrzymuje związki o charakterze gospodarczym z USA, Japonią i Tajwanem (pomoc finansowa). 15 grudnia 1994 zostało członkiem ONZ oraz kilku innych organizacji międzynarodowych.

Palau nazywa się rajem. Jednak wkrótce może się okazać, że ten niewielki, malowniczy skrawek ziemi na Oceanie Spokojnym będzie dostępny tylko dla najbardziej majętnych turystów.
Póki co wyspy są dostępne dla wszystkich turystów, jednak to może się wkrótce zmienić. Prezydent Palau, Tommy Remengesau, zaproponował w styczniu br. wprowadzenie nowych przepisów, które sprawią, że miejsce to stanie się prawie nieosiągalne dla urlopowiczów o niewygórowanym budżecie. Polityk optuje za tym, aby wszystkie nowo budowane hotele miały 5 gwiazdek, w tych o niższym standardzie, które istnieją, żeby przeprowadzić modernizację, przez co wzrośnie cena za pobyt. Obecnie na Palau są zaledwie trzy 5-gwiazdkowe obiekty, zlokalizowane w Koror – największym mieście, położonym na wyspie o tej samej nazwie.
Co przemawia za tym, aby wprowadzić takie zmiany? Prezydent Remengesau kładzie nacisk nie na ilość, ale jakość i właśnie to podejście ma być wyznacznikiem nowej strategii turystycznej na Palau. Na zmianie mają zyskać hotele, które rozbudowując infrastrukturę według wytycznych, będą przez rząd „nagradzane” – zwolnione z niektórych opłat oraz mogą liczyć na ulgi podatkowe.
Jak się okazuje, głównym problemem na Palau są chińscy turyści, na których w ostatnich latach zwiększyła się liczba skarg. Według oficjalnych danych, na zamieszkałe przez 21 tys. mieszkańców wyspy w 2014 r. przyjechało 141 tys. podróżnych z Państwa Środka – to o 34 proc. więcej w porównaniu do roku 2013. Natomiast tylko w lutym 2015 r. przybyło tu dokładnie 10955 urlopowiczów z Chin, co jest wzrostem o 500 proc., porównując dane z roku poprzedniego. To więcej niż połowa stałych mieszkańców. Chińskich podróżnych krytuje się za śmiecenie, niestosowanie się do przepisów, brak poszanowania miejscowych zwyczajów czy niszczenie raf i roślinności.
Co prawda państwo uzyskuje wysokie dochody dzięki przyjezdnym – pieniądze z turystyki stanowią aż 85 proc. PKB – jednak szkody wynikające z tak szybkiego wzrostu odwiedzających okazują się zbyt kosztowne. Władze obawiają się, że dojdzie do szybkiego zniszczenia raf koralowych, ogólnego przeludnienia oraz zakłóceń w ekosystemie wysp.
Dlatego Remengesau jest zdania, że jedynym słusznym rozwiązaniem w tej sytuacji jest ograniczenie liczby przyjezdnych, nie tylko z Chin, ale też innych części świata. Aby nie ucierpiał na tym budżet kraju, przyjezdni muszą zostawiać więcej gotówki. Stąd decyzja, aby Palau posiadało głównie 5-gwiazdkowe hotele i było mekką wyłącznie dla bogatych turystów.
Jellyfish Lake
Jedną z ciekawszych atrakcji kraju znajdziemy na wyspie Eil Malk. Jest to jezioro pełne meduz, czyli Jellyfish Lake. Żyjące tam meduzy reprezentują dwa gatunki z rodzajów: mastigias i aurelia. Te pierwsze mają swoich kuzynów z otwartej toni i można porównać ich budowę: prócz innego koloru meduzy z Jellyfish Lake mają m.in. krótsze parzydełka. Odizolowane od świata 12 tysięcy lat temu jezioro wykształciło swoją unikatową faunę.
Ciekawe jest to, że meduzy migrują i pływają z jednego końca jeziora na drugi. Zbiornik jest połączony kanałami z oceaniczną tonią (meduzy mogą się dzięki temu żywić planktonem). W jeziorze jest nawet 10 milionów meduz. Są one niegroźne dla człowieka, ale człowiek dla nich – owszem.
Tych interesujących zwierząt jest tam coraz mniej. Jezioro zostało już nawet zamknięte dla turystów. W 2017 roku minister zasobów naturalnych, środowiska i turystyki Palau, wydał oficjalne oświadczenie, w którym zdecydował o ochronie meduz.