To jest wyraźne stanowisko: trzeba walczyć o odnowienie Unii Europejskiej. Jeśli niemożliwa jest zmiana postawy i celów Europejskiej Partii Ludowej, wiodącego (jeszcze) ugrupowania w Europarlamencie, które udaje chrześcijańską demokrację, a w rzeczywistości opanowane jest przez lewaków, to trzeba z takiego sojuszu zrezygnować, wystąpić z niego.

I to szybko. Trzeba założyć nowe ugrupowanie w obronie Europy ojczyzn, w obronie normalnej rodziny, w obronie chrześcijaństwa. To jest cel zbieżny z programem PiS prezentowanym na europarlamentarne wybory 26 maja, przy czym Węgrzy mocniej akcentują swoje związki z chrześcijaństwem.
Ten artykuł nie ukazał się przypadkowo i na pewno nie bez konsultacji z obozem rządzącym na Węgrzech, nawet jeśli wysoki przedstawiciel władzy niekoniecznie to potwierdza. Tytuł dziennika „Magyar Nemzet” po polsku oznacza „Naród Węgierski”; czasopismo to ukazuje się od 1938 r. i przechodziło różne koleje losu. Dziś uchodzi za dziennik afiliowany przy Fideszu. Publikujemy w całości tłumaczenie tekstu redakcyjnego, który ukazał się na łamach „Magyar Nemzet” 9 marca br., oczywiście nie przypadkowo tuż przed spotkaniem premierów Grupy Wyszehradzkiej w Warszawie, i wywołał duży niepokój wśród biurokratów w Brukseli.

Artykuł trzeba uznać za tekst programowy:
Najwyższy czas na zawarcie nowego sojuszu. Nowy sojusz można zawrzeć tylko wtedy, gdy zlikwiduje się stary. Najwyższy czas, by Fidesz zakończył upokarzające przepychanki słowne z Europejską Partią Ludową [nazywaną też skrótowo EPP, od ang. European People’s Party – przyp. red.]. EPL nie jest już tą partią, której niegdyś przewodził Helmut Kohl. Dzisiejszej Partii Ludowej nie da się już odróżnić ani od socjalistów, ani od liberałów; mówią to samo i tak samo. Są gotowi do wielkiej koalicji europejskiej.
Partia Ludowa już nie broni ani narodów, ani chrześcijaństwa, ani tradycyjnego modelu rodziny, nie broni czegokolwiek, co można by określić jako tradycja europejska. Europejska Partia Ludowa jest dziś na służbie liberalizmu. Wszystko jedno czy ze strachu, czy dla pieniędzy, czy z przekonania, czy pod agresywną presją zachodnich mediów.
Liberalizm, który kiedyś był filozofią i ideologią mieszczaństwa tworzącego państwa narodowe, dzisiaj nie jest niczym innym niż określeniem negacji. Tak jak kiedyś tak zwana demokracja ludowa, w której określenie „ludowa” oznaczało brak demokracji, a nawet jej zaprzeczenie. Liberalizm dzisiaj wypowiedział wojnę wszystkim trzem najważniejszym tożsamościom człowieka. Liberalizm zlikwidował tożsamość religijną człowieka Zachodu, jest w trakcie likwidowania jego tożsamości narodowej i przygotowuje się do likwidacji jego tożsamości płciowej. Musimy zdawać sobie sprawę z tego i musimy o tym głośno mówić, ponieważ bez tych trzech tożsamości nie ma Europy, nie ma europejskiej kultury, nie europejskiej cywilizacji.
Partia Ludowa neguje dziś spuściznę Helmuta Kohla, zamiast tego chce realizować chore mrzonki George Sorosa o otwartym społeczeństwie, cokolwiek by to nie znaczyło. Dzisiaj modelowym człowiekiem Europy jest osoba, która mentalnie i moralnie znajduje się w kryzysie, a którą utrzymuje Soros, nawet jeśli nie materialnie, to na pewno w sensie intelektualnym. Stało się jasne, że przewodniczący Partii Ludowej Josepf Daul i Manfred Weber popierają wyłącznie ten kierunek. Ultimatum Webera dowodzi, że nie ma sensu dogadywać się z EPL.
Przywódcy Europy, czynownicy brukselscy, najpóźniej po kryzysie z roku 2008 zdecydowali o tym, żeby stworzyć Stany Zjed- noczone Europy. Największą przeszkodą na tej drodze jest europejska tradycja narodów, w ogóle istnienie europejskich narodów. A więc te przeszkody trzeba zlikwidować. Jak można zlikwidować narody?
To proste, realizując społeczeństwo wymieszane [typu multi-kulti]. Oprócz kryzysu demograficznego i sytuacji na rynku pracy, to jest właśnie prawdziwym powodem popierania imigracji na Zachodzie. To jest prawdziwym celem społeczeństwa otwartego Sorosa. Dzisiaj Europejska Partia Ludowa w sojuszu z liberałami i socjalistami podporządkowuje wszystko temu celowi. Z tą polityka nie można zawierać ugody. Fidesz nie może sobie pozwolić na to, aby brać udział w sojuszu liberalnym i socjalistycznym, który dziś w Partii Ludowej jest już obowiązkowy. Wyobraź- my sobie, że próbuje się zmusić naszą wspólnotę polityczną, by zawarła ugodę z Gyurcsánym (Ferenc Gyurcsány, wywodzący się z obozu komunistycznego polityk, premier w latach 2004 – 2009, milioner, który w trakcie kampanii wyborczej zasłynął kłamstwami o stanie węgierskiej gospodarki, co wywołało zamieszki w Budapeszcie – przyp. red.). Ten przykład nie jest ekstremalny. Weber popierał i agitował do takiego rodzaju współpracy w Polsce przed wyborami. Fidesz nie może sobie pozwolić, aby zrezygnować z tego wszystkiego o co do tej pory walczył.
Viktor Orban, który do tej pory był wojownikiem prawdziwej Europy, teraz nie może zdradzić tej Europy i prawdziwych europejskich wartości po to, żeby zdobyć poparcie Partii Ludowej, która straciła własną tożsamość z powodu postawy swych polityków, którzy odwrócili się plecami i do konserwatyzmu, i do chrześcijaństwa, i do spuś- cizny Kohla. Partia Ludowa wybrała socjalistów i liberałów, im chce się przypodobać. Dla Fideszu została tylko jedna droga: droga nowego sojuszu. Viktor Orban i Fidesz powinni wystąpić z EPL i zawrzeć sojusz z Matteo Salvinim, z austriacką Partią Wolnościową oraz z partią rządzącą obecnie w Polsce! To jest dziś interes Europy i Węgier.
Nie ma na co dłużej czekać; dokładnie mówiąc nie wolno dłużej czekać. Tak i tylko tak można stać na czele walki z imigracją, tylko tak można obronić Europę narodów, w tym i Węgry. Premier Węgier musi stać na froncie tej walki. To wynika z tego wszystkiego, co do tej pory prezentował.To jest wyraźne stanowisko: trzeba walczyć o odnowienie Unii Europejskiej. Jeśli niemożliwa jest zmiana postawy i celów Europejskiej Partii Ludowej, wiodącego (jeszcze) ugrupowania w Europarlamencie, które udaje chrześcijańską demokrację, a w rzeczywistości opanowane jest przez lewaków, to trzeba z takiego sojuszu zrezygnować, wystąpić z niego. I to szybko. Trzeba założyć nowe ugrupowanie w obronie Europy ojczyzn, w obronie normalnej rodziny, w obronie chrześcijaństwa. To jest cel zbieżny z programem PiS prezentowanym na europarlamentarne wybory 26 maja, przy czym Węgrzy mocniej akcentują swoje związki z chrześcijaństwem.
Ten artykuł nie ukazał się przypadkowo i na pewno nie bez konsultacji z obozem rządzącym na Węgrzech, nawet jeśli wysoki przedstawiciel władzy niekoniecznie to potwierdza. Tytuł dziennika „Magyar Nemzet” po polsku oznacza „Naród Węgierski”; czasopismo to ukazuje się od 1938 r. i przechodziło różne koleje losu. Dziś uchodzi za dziennik afiliowany przy Fideszu. Publikujemy w całości tłumaczenie tekstu redakcyjnego, który ukazał się na łamach „Magyar Nemzet” 9 marca br., oczywiście nie przypadkowo tuż przed spotkaniem premierów Grupy Wyszehradzkiej w Warszawie, i wywołał duży niepokój wśród biurokratów w Brukseli.
Artykuł trzeba uznać za tekst programowy:
Najwyższy czas na zawarcie nowego sojuszu. Nowy sojusz można zawrzeć tylko wtedy, gdy zlikwiduje się stary. Najwyższy czas, by Fidesz zakończył upokarzające przepychanki słowne z Europejską Partią Ludową [nazywaną też skrótowo EPP, od ang. European People’s Party – przyp. red.]. EPL nie jest już tą partią, której niegdyś przewodził Helmut Kohl. Dzisiejszej Partii Ludowej nie da się już odróżnić ani od socjalistów, ani od liberałów; mówią to samo i tak samo. Są gotowi do wielkiej koalicji europejskiej.
Partia Ludowa już nie broni ani narodów, ani chrześcijaństwa, ani tradycyjnego modelu rodziny, nie broni czegokolwiek, co można by określić jako tradycja europejska. Europejska Partia Ludowa jest dziś na służbie liberalizmu. Wszystko jedno czy ze strachu, czy dla pieniędzy, czy z przekonania, czy pod agresywną presją zachodnich mediów.
Liberalizm, który kiedyś był filozofią i ideologią mieszczaństwa tworzącego państwa narodowe, dzisiaj nie jest niczym innym niż określeniem negacji. Tak jak kiedyś tak zwana demokracja ludowa, w której określenie „ludowa” oznaczało brak demokracji, a nawet jej zaprzeczenie. Liberalizm dzisiaj wypowiedział wojnę wszystkim trzem najważniejszym tożsamościom człowieka. Liberalizm zlikwidował tożsamość religijną człowieka Zachodu, jest w trakcie likwidowania jego tożsamości narodowej i przygotowuje się do likwidacji jego tożsamości płciowej. Musimy zdawać sobie sprawę z tego i musimy o tym głośno mówić, ponieważ bez tych trzech tożsamości nie ma Europy, nie ma europejskiej kultury, nie europejskiej cywilizacji.
Partia Ludowa neguje dziś spuściznę Helmuta Kohla, zamiast tego chce realizować chore mrzonki George Sorosa o otwartym społeczeństwie, cokolwiek by to nie znaczyło. Dzisiaj modelowym człowiekiem Europy jest osoba, która mentalnie i moralnie znajduje się w kryzysie, a którą utrzymuje Soros, nawet jeśli nie materialnie, to na pewno w sensie intelektualnym. Stało się jasne, że przewodniczący Partii Ludowej Josepf Daul i Manfred Weber popierają wyłącznie ten kierunek. Ultimatum Webera dowodzi, że nie ma sensu dogadywać się z EPL.
Przywódcy Europy, czynownicy brukselscy, najpóźniej po kryzysie z roku 2008 zdecydowali o tym, żeby stworzyć Stany Zjed- noczone Europy. Największą przeszkodą na tej drodze jest europejska tradycja narodów, w ogóle istnienie europejskich narodów. A więc te przeszkody trzeba zlikwidować. Jak można zlikwidować narody?
To proste, realizując społeczeństwo wymieszane [typu multi-kulti]. Oprócz kryzysu demograficznego i sytuacji na rynku pracy, to jest właśnie prawdziwym powodem popierania imigracji na Zachodzie. To jest prawdziwym celem społeczeństwa otwartego Sorosa. Dzisiaj Europejska Partia Ludowa w sojuszu z liberałami i socjalistami podporządkowuje wszystko temu celowi. Z tą polityka nie można zawierać ugody. Fidesz nie może sobie pozwolić na to, aby brać udział w sojuszu liberalnym i socjalistycznym, który dziś w Partii Ludowej jest już obowiązkowy. Wyobraź- my sobie, że próbuje się zmusić naszą wspólnotę polityczną, by zawarła ugodę z Gyurcsánym (Ferenc Gyurcsány, wywodzący się z obozu komunistycznego polityk, premier w latach 2004 – 2009, milioner, który w trakcie kampanii wyborczej zasłynął kłamstwami o stanie węgierskiej gospodarki, co wywołało zamieszki w Budapeszcie – przyp. red.). Ten przykład nie jest ekstremalny. Weber popierał i agitował do takiego rodzaju współpracy w Polsce przed wyborami. Fidesz nie może sobie pozwolić, aby zrezygnować z tego wszystkiego o co do tej pory walczył.
Viktor Orban, który do tej pory był wojownikiem prawdziwej Europy, teraz nie może zdradzić tej Europy i prawdziwych europejskich wartości po to, żeby zdobyć poparcie Partii Ludowej, która straciła własną tożsamość z powodu postawy swych polityków, którzy odwrócili się plecami i do konserwatyzmu, i do chrześcijaństwa, i do spuś- cizny Kohla. Partia Ludowa wybrała socjalistów i liberałów, im chce się przypodobać. Dla Fideszu została tylko jedna droga: droga nowego sojuszu. Viktor Orban i Fidesz powinni wystąpić z EPL i zawrzeć sojusz z Matteo Salvinim, z austriacką Partią Wolnościową oraz z partią rządzącą obecnie w Polsce! To jest dziś interes Europy i Węgier.
Nie ma na co dłużej czekać; dokładnie mówiąc nie wolno dłużej czekać. Tak i tylko tak można stać na czele walki z imigracją, tylko tak można obronić Europę narodów, w tym i Węgry. Premier Węgier musi stać na froncie tej walki. To wynika z tego wszystkiego, co do tej pory prezentował.