Kanadyjski premier stoi przed największym zagrożeniem w jego politycznej karierze – skandal, w który jest zamieszany, zatacza coraz szersze kręgi. Czy Justin Trudeau przetrwa? Nie wiadomo, wszystko się może zdarzyć.

Trudeau i kilku wysoko postawionych członków jego rządu miało wielokrotnie wywierać presję na byłą prokurator generalną, aby ta wycofała zarzuty korupcyjne wobec jednej z dużych firm budowlanych.

Etyczny skandal pogrążył rząd Kanady w chaosie, a sam premier stanął w obliczu bezprecedensowego, politycznego zagrożenia.

Pojawiają się kolejne informacje, według których Trudeau i kilku wysoko postawionych członków jego rządu wielokrotnie wywierało presję na byłą prokurator generalną, aby ta wycofała zarzuty korupcyjne wobec jednej z dużych firm budowlanych – i podpisała z nią ugodę. Polityczni przeciwnicy Trudeau wysłali list do policji, wzywając do śledztwa w tej sprawie i ustąpienia premiera z urzędu.

– Trudeau nie może dłużej w dobrej wierze i z czystym sumieniem przewodzić temu narodowi – mówił konserwatysta Andrew Scheer, który może być następcą obecnego premiera. Sam Trudeau odrzucił te wezwania i powiedział, że Kanadyjczycy będą mieli okazję ocenić go samodzielnie w czasie jesiennych wyborów.

Jeszcze do niedawna ponowne zwycięstwo Trudeau w tych wyborach było niemal pewne. Ostatnie sondaże pokazują jednak, że wyścig może być wyrównany – a mowa o sondażach, które zostały przeprowadzone jeszcze przed pojawieniem się najnowszych wiadomości na temat skandalu.
Dawny sojusznik przeciwko Trudeau
– To jest taka sytuacja, jakby ktoś podrzucił szachownicę – mówi Darrell Bricker, dyrektor generalny firmy Ipsos Public Affairs, prowadzącej badania opinii publicznej. – Pionki i figury jeszcze nie spadły z powrotem. Wyścig i tak był wyrównany, partia Trudeau nie może sobie teraz pozwolić na potknięcie. A to, co się wydarzyło wczoraj, to było znacznie więcej, niż tylko potknięcie.

Punktem zwrotnym były spektakularne, środowe zeznania przed Komisją Sprawiedliwości kanadyjskiej Izby Gmin – miały one miejsce tego samego dnia, w którym Michel Cohen zeznawał w amerykańskim Kongresie przeciwko prezydentowi Donaldowi Trumpowi. Przeciwko Trudeau także zresztą zeznawał jego odrzucony sojusznik.

Była prokurator generalna, Jody Wilson-Raybould, która odeszła z rządu Trudeau, ale nadal zasiada we władzach jego partii, przerwała milczenie po kilku tygodniach spekulacji na temat tego, co właściwie mogłaby powiedzieć.
“Czy pan politycznie wkracza w moje kompetencje?”
Wilson-Raybould w najdrobniejszych szczegółach rozprawiła się z twierdzeniami rządu, że Trudeau nie odegrał żadnej roli w wywieraniu na nią nacisków, aby zawarła ugodę z firmą z Montrealu. Pokazała także i opisała notatki z około 10 spotkań i 10 rozmów telefonicznych z 11 wysoko postawionymi członkami rządu, wśród których był także premier. Opowiadała, że po tym, jak wielokrotnie odrzucała naciski w tej sprawie – wywierane na nią przez przedstawicieli kancelarii premiera i różnych ministerstw – Trudeau poruszył ten temat w rozmowie z nią.

Według byłej prokurator generalnej premier mówił jej w czasie spotkania, które miało miejsce we wrześniu, że firma – SNC-Lavalin – to poważny, szanowany pracodawca w jego rodzinnym mieście.

Wilson-Raybould zeznała także, że premier i inni sugerowali jej, iż podpisanie ugody może pomóc lokalnemu oddziałowi Liberalnej Partii Kanady wygrać ubiegłoroczne październikowe wybory lokalne (które w końcu Liberałowie i tak przegrali).

– Premier naskoczył na mnie, podkreślał, że w Quebecu zbliżają się wybory, a ja jestem członkiem parlamentu Quebecu – opowiadała Wilson-Raybould. – Byłam bardzo zaskoczona. W odpowiedzi, pamiętam ten moment bardzo dokładnie, zadałam premierowi bezpośrednie pytanie, patrząc mu w oczy: „Czy pan politycznie wkracza w moje kompetencje?”.

Trudeau odpowiedział, że nie – ale wkrótce potem Wilson-Raybould została przeniesiona na niższe stanowisko w rządzie i zastąpiona przez nowego prokuratora generalnego, pochodzącego z rodzinnego miasta premiera. Ostatecznie była prokurator generalna odeszła z rządu.

Pani Wilson-Raybould, która nadal pozostaje członkiem parlamentu, powiedziała przesłuchującej ją komisji, że myślała wtedy o „masakrze sobotniej nocy” – serii dymisji w departamencie sprawiedliwości USA związanej z aferą Watergate.
Lider opozycji wzywa Trudeau do dymisji
Jedynym jasnym momentem w najciemniejszym dniu rządów Trudeau była chwila, kiedy była prokurator została zapytana, czy jej zdaniem premier albo inni członkowie rządu popełnili przestępstwo. – Uważam, że nie – odparła.
Opozycja jednak i tak wykorzystała tę chwilę: lider Konserwatystów, możliwy następca Trudeau na stanowisku premiera po mających nastąpić jesienią wyborach, wysłał zawiadomienie, w którym wzywa policję do podjęcia śledztwa w tej sprawie.

Andrew Scheer zwrócił się do RCMP, aby sprawdziła, czy opisane wydarzenia nie były naruszeniem dwóch paragrafów kodeksu karnego: jednego, mówiącego o utrudnianiu działania wymiaru sprawiedliwości, i drugiego, zakazującego wywierania presji na prokuratora generalnego. Policja na razie nie komentuje sprawy.

Scheer wezwał także Trudeau do dymisji. – Byłem oburzony i przerażony opowieścią o tej zdecydowanie niewłaściwej, a być może nielegalnej presji – mówił. – Gabinet pana Trudeau musi znaleźć nową formułę, już bez niego. Ich obowiązkiem jest sprawowanie rządów, a nie pomaganie skompromitowanemu premierowi w utrzymywaniu się przy władzy.

Trudeau sprzeciwił się takiemu ujęciu całej sytuacji, ale nie zaprzeczył, że prosił prokurator generalną o oszczędzenie firmy budowlanej. Stwierdził jednak zdecydowanie, że nigdy nie namawiał Wilson-Raybould na oddalenie zarzutów. – Nie zgadzamy się w ocenie tych wydarzeń – mówił w czwartek. – Mogę jednak zapewnić Kanadyjczyków, że robimy, co do nas należy i robimy to z pełnym szacunkiem dla naszych instytucji.

Premier nie odpowiedział na pytania dotyczące ewentualnego publicznego śledztwa wykraczającego poza ramy obecnego dochodzenia parlamentarnego i dotyczącego etyki.
Alternatywą przyspieszone wybory
Jeśli opozycja chce się pozbyć Trudeau – i jeśli, jak powiedział premier, to wyborcy mają zdecydować o jego dalszym losie – przyspieszone wybory mogłyby być wyjściem z sytuacji. Wybory są już ustalone na 23 paź- dziernika, ale konstytucja Kanady pozwala na przeprowadzenie głosowania w dowolnym czasie.

Kilku członków rządu Trudeau jest przeciwnych temu pomysłowi. Eleanore Catenaro, rzeczniczka premiera, mówi, że sam Trudeau odrzucił go w wywiadzie, jakiego udzielił w grudniu ubiegłego roku. – Jego odpowiedź na to pytanie się nie zmieniła – podkreśla Catenaro.

Pytany o takie propozycje Jim Carr, minister ds. dywersyfikacji handlu międzynarodowego, mówił w czwartek: – O niczym takim nie słyszałem.

Minister ds. innowacji, Navdeep Bains, stał u boku Trudeau w czasie konferencji prasowej z okazji 24 rocznicy zaangażowania Kanady w projekt badania kosmosu NASA. Jego zdanie na temat przyspieszonych wyborów było podobne: – Jesteśmy skupieni na naszych zadaniach – mówił. – Na pracy na rzecz wszystkich Kanadyjczyków.