Klub Podróżników KORBA

Pamiętacie coś jeszcze z mowy noblowskiej Olgi Tokarczuk? Pewnie jakieś pojedyncze zdania, jakieś główne myśli, może o tym, że świat umiera, a my nawet tego nie zauważamy, albo tę część, w której noblistka mówi o czułości. Czytałam tekst wykładu noblowskiego kilkakrotnie, a fragment o podróżowaniu skłonił mnie do pewnej refleksji i działania.

Olga Tokarczuk pisze: „Nie ma już potrzeby prowadzić dziennika podróży, kiedy można fotografować i wysyłać te fotografie za pomocą portali społecznościowych w świat, zaraz i każdemu. Nie ma potrzeby pisać list, skoro łatwiej jest zadzwonić. Po co czytać grube powieści, skoro można zanurzyć się w serialu? Zamiast wyjść na miasto, żeby rozerwać się przyjaciółmi, lepiej zagrać w grę. Sięgnąć po autobiografię? Nie ma sensu, skoro śledzę życie celebrytów na Instagramie i wiem o nich wszystko. To już nawet nie obraz jest dzisiaj największym przeciwnikiem tekstu, jak myśleliśmy jeszcze w XX wieku, martwiąc się wpływem kina i telewizji. To zupełnie inny wymiar doświadczania świata – oddziaływujący bezpośrednio na nasze zmysły.”

Bardzo celna jest to obserwacja. Czyż nie jest tak, że będąc w podróży, na wymarzonych wakacjach robimy masę zdjęć wysyłając je od razu w świat. Migawki z wyjazdów umieszczamy na Facebooku, instagramie i innych portalach społeczościowych, chcąc jak najszyb- ciej pokazać gdzie jesteśmy, pochwalić się radosnymi momentami. A później, po powrocie do domu już nie mamy o czym opowiadać, czym sie dzielić, bo wszystko opowiedzieliśmy zdjęciami wysyłając je bezpośrednio z wyjazdów. A przecież nie wszystko jeszcze powiedzieliśmy, jeszcze jest w nas mnóstwo opowieści, obserwacji podróżnych,  którymi chcemy się podzielić, tylko nie ma już ich komu opowiadać.

Zaczęłam się zastanawiać co zrobić, żeby było jak dawniej, żeby ludzie się znowu spotykali i opowiadali sobie przeżycia z podróży. Jak spowodować, żeby zgromadzić podobnych sobie szaleńców, którzy opowiedzą, co ich w świecie zachwyca, co warto zobaczyć i gdzie, gdzie lepiej nie jedzić, gdzie nie zaglądać.

Można stworzyć kolejną grupę facebookową, ludzi – podróżników, ale przecież nie o to chodzi.

Po rozmowie z przyjaciółką Justyną, postanowiłyśmy, że utworzymy klub ludzi lubiących eksplorować świat. Już raz zaryzyko- wałyśmy kontakt z nieznajomymi i zaprosiłyśmy do udziału w himalaskich wojażach nieznaną nam grupę dziewczyn. W tym roku jedziemy z dziewczynami już po raz trzeci, a grupa z roku na rok się rozrasta.

26 lutego zaprosiłyśmy wszystkich chętnych do kolejnego naszego projektu i powołałyśmy do życia Klub Podróżników Korba.

To zupełnie społeczna akcja. Członkiem może być każdy, kto chce opowiadać o swoich wyjazdach, dzielić sie swoimi zdjęciami i przeżyciami. W ubiegłą środę 26 lutego spotkaliśmy się w ramach klubu po raz pierwszy. I choć miasto atakowała śnieżyca, frekwencja przeszła nasze najśmielsze oczekiwania.

Polskie Centrum Kultury w Mississaudze udostępniło nam kawiarnię, która wypełniła się po brzegi. Przyszło mnóstwo naszych przyjaciół i znajomych, ale także osób, zupełnie nam obcych, które chciały posłuchać o dalekich wyprawach.

Klub swoim patronatem obiął Konsulat RP w Toronto, a na ineguracyjne spotkanie przybył Konsul Generalny RP w Toronto Krzysztof Grzelczyk wraz z małżonką.

Nazwę klubu – Korbab – zapożyczyłyśmy od wielkiego polskiego himalaisty Wojtka Kurtyki, który często mówi o stosunku korby do torby.Tak bowiem określa on stosunek siły do masy ciała. Siła jest więc z nami i w nas. Siła jest w ludziach, szczególnie jak sie zbiorą w grupie w jakimś konkretnym celu.

Skoro nazwa pochodzi od Wojciecha Kurtyki, na początku spotkania przedstawiłyśmy sylwetkę tego genialnego himalaisty. W czasie kolejnych spotkań mówić będziemy o innych naszych lodowych wojownikach, czyli o ludziach, którzy tworzyli złotą erę polskiego himalaizmu.

Justyna przygotowała przepiękną prezentację zdjęć stolicy Nepalu – Katmandu, ja starałam się opowiedzieć o tym magicznym mieście.

Katmandu to miejsce pełne skrajności, gdzie sakrum na każdym kroku spotyka się z profanum. Jeszcze 100 lat temu było tu najwięcej świątyń na świecie. Dzisiaj ciagle gompy i maleńkie stupy można spotkać na podwórach i przy ulicach. Jest też wiele zabytków, które trwają w krajobrazie miasta od setek lat.

O górach tylko wspomniałyśmy zostawiając sobie te opowieści na kolejne spotkania.

Przyszedł też Maciek Czapliński, zapalony nurek, który pokazał nam przepiękny podwodny świat. Maciek już od wielu lat penetruje głębiny mórz, przywożąc z każdego wyjazdu przepiękne, podwodne zdjęcia i filmy. Teraz mógł o tym świecie poopowiadać. Życie w głębinach wygląda spokojnie i zachwycająco. Kosmos oceanu zrobił na wszystkich olbrzymie wrażenie.

Nagle w środku zimowej zawieruchy, zrobiło się ciepło i pięknie i gdyby nie fakt, że spotkaliśmy się w środku tygodniu i następnego dnia wiele osób szło do pracy, pewnie siedzielibyśmy w Centrum do późnej nocy.

W ramach klubu Korba spotykać będziemy się raz w miesiącu, w Polskim Centrum Kultury w Mississaudze. Kolejne spotkanie 3 kwietnia o godz. 19.00, każdy podróżnik mile widziany.

Agata Kusznirewicz

justynaagata.blogspot.com