Klarna stała się największym prywatnym start-upem w branży fintech w Europie i ósmym na świecie. Firma, pracująca w modelu „kup teraz i zapłać później”, wyceniania jest już na rekordowe 5,5 miliarda dolarów, czyli na ponad 21 miliardów złotych. Klarna co prawda określana jest jako firma szwedzka, ale jej twórcą jest Polak, Sebastian Siemiątkowski. Właśnie udało jej się pozyskać kolejne środki na rozwój od inwestorów. Wszystko zaczęło się od tego, że pewnego dnia twórca Klarny… spóźnił się na statek.
Dlaczego o firmie Klarna sporo osób w Polsce w ogóle nie słyszało? Bo jej obecny prezes Sebastian Siemiątkowski założył ją w Szwecji, dokąd w latach 80. ubiegłego stulecia wyemigrowali jego rodzice. Nie czuje się jednak ani stuprocentowym Polakiem, choć płynnie mówi po polsku, ani Szwedem, mimo że tam się wychował i zbudował biznes. Myśli o sobie raczej jako o Europejczyku. Taka zresztą jest jego spółka – paneuropejska. A teraz także globalna.

Klarna zrewolucjonizowała rynek handlu internetowego, wprowadzając odroczoną płatność za zakupy, którą można odwlec nawet o miesiąc od daty transakcji. To firma bierze na siebie obowiązek zapłacenia rachunku i ryzyko, że kupujący nie wywiąże się z umowy. Działa w 14 krajach i ma już ponad 60 milionów klientów.
Klarna współpracuje ze 130 tys. handlowców, w tym z takimi gigantami, jak H&M, Adidas, Ikea, Expedia Group, Abercrombie & Fitch, Michael Kors, Nike, AliExpress, Sephora, Spotify, Wayfair, Samsung, Zara, Topshop, Daniel Wellington, Rue21, Lufthansa, KLM, czy Turkish Airlines.
Trudne początki
Klarna nie powstałaby być może wcale, gdyby nie to, że jej twórca spóźnił się na statek. W 2004 roku wybrał się z przyjacielem ze szkoły Niklasem Adalberthem w wakacyjną podróż dookoła świata. Żeby nie było za łatwo, założyli sobie, że nie będą korzystali z transportu lotniczego. Udało im się dotrzeć aż do Australii. Tyle że w drodze powrotnej przegapili statek towarowy płynący do Stanów Zjednoczonych.
Przegapili też początek roku akademickiego w Sztokholmskiej Akademii Ekonomicznej, której byli studentami. – Musiałem zrobić sobie rok przerwy w nauce. Znalazłem pracę w telefonicznej firmie windykacyjnej. Ta spółka już nie istnieje, ale to tam wymyśliłem model biznesowy Klarny – wspomina Sebastian Siemiątkowski.

Często słyszał od właścicieli sklepów internetowych, że za wystawiane faktury nie dostają pieniędzy i gdyby ktoś z zewnątrz wziął na siebie to ryzyko, chętnie by je scedowali na pośrednika. Siemiątkowski poszedł więc z taką propozycją do swojego szefa, ale ten nie był nią zainteresowany. To go jednak nie zraziło. Rok później do współpracy zaprzągł więc swoich kolegów z uczelni – wspomnianego już Niklasa Adalbertha oraz Victora Jacobssona. On nie miał nic, oni nie mieli nic, i… tak powstała Klarna.
Szwecja krajem równych szans
– Dorastanie w Szwecji w latach 80. jako dziecko polskich imigrantów było nieszczególnym doświadczeniem. Rodzice, mimo wykształcenia akademickiego, nie mogli znaleźć pracy. Szwedzi patrzyli na nas z góry jako biedaków i naród, który potrafi tylko zanieczyszczać Bałtyk. Ale to naprawdę jest kraj równych szans i mimo że mieszkaliśmy w gorszej dzielnicy, a w domu brakowało pieniędzy, w wieku 12 lat dostałem pierwszy, dofinansowany przez rząd komputer, a dzięki uporowi i dobrym wynikom w nauce trafiłem na najlepszy uniwersytet w kraju – opowiada Siemiątkowski.
Na sztokholmskiej uczelni w 2005 roku, po powrocie z urlopu dziekańskiego, przedstawił swój pomysł na biznes ludziom prowadzącym inkubator przedsiębiorczości. Ci skontaktowali go ze słynnym szwe­dzkim aniołem biznesu – Jane Walrund. Potrzebowali 50 tys. euro na rozwój, ona dała im 70 tys. za 10 proc. udziałów i kazała szybko zabierać się do roboty.
Siemiątkowski i jego koledzy nie umie­li programować. Z pomocą Walrund zatrudnili zespół informatyków, którzy za kolejne 27 proc. w przedsięwzięciu stworzyli niezbędne oprogramowanie. Opłaciło się.
Pierwsze sukcesy
Pierwszych klientów ówczesnym 23-latkom niełatwo było pozyskać, ale pomogło to, że swój produkt kierowali do e-sklepów, w których szefami często byli ludzie tak młodzi i niedoświadczeni jak oni sami. Szybko zyskiwali udziały w rynku płatności, aż w końcu rynek skandynawski zaczął się robić za ciasny. Wprowadzili więc Klarnę do Niemiec i Holandii.
W 2010 roku przychody wzrosły o 80 proc., do 40 mln euro, a Siemiątkowski zaczął szukać inwestora, który pomógłby mu zbudować silną międzynarodową spółkę. Od dawna marzył mu się fundusz Sequo­ia – jeden z jego partnerów, Michael Moritz, pomagał w rozwoju takim internetowym tuzom, jak Yahoo!, Google czy PayPal. Jednak początkowo usłyszał kategoryczne „nie”.
– Jakiś czas później inwestorzy z Sequoi sami się do mnie zgłosili. Szukali operatora płatności w Europie. Wtedy już wiedziałem, że z funduszami venture capital trzeba postępować jak dziewczyna z chłopakiem. Nie oddzwaniać co najmniej przez dwa dni – śmieje się Siemiątkowski.
Ostatecznie w 2010 r. fundusz zainwestował w Klarnę ponad 11 mln euro, a Michael Moritz zasiadł w radzie nadzorczej. Pierwszy raz poza Doliną Krzemową.
W kolejnych rundach finansowania skandynawskiego czempiona wsparł fundusz DST Yuriego Milnera, który jest inwestorem m.in. w Facebooku, Zyndze, Twitterze czy Spotify. Do dziś jednak trzej założyciele do spółki mają pakiet kontrolny. Pieniądze i wsparcie inwestorów pozwoliły im wyruszyć na zakupy, a do połączenia z Sofortem namówił ich Michael Moritz.
Pierwsza liga
Dwanaście lat po powstaniu Klarna działała już w pierwszej światowej lidze. W czerwcu 2017 r. w akcjonariacie Klarny pojawiła się także Visa. Zakupy w sieci dotychczas kojarzyły się zwłaszcza z PayPalem, który pośredniczy finansowo w transakcjach. Klarna znalazła jednak niszę.
Od PayPala różni ją to, że od początku filarem jej operacji było udzielanie swego rodzaju kredytów kupieckich. Amerykanie co prawda prawie 10 lat temu przejęli spółkę Bill Me Later, która podobnie jak firma Siemiątkowskiego kredytuje zakupy, PayPal samego biznesu pożyczkowego jednak nie prowadzi (to działalność partnerskiego Comenity Capital Bank), a poza tym usługa oferowana jest na ograniczoną skalę.
To właśnie kredytowy charakter Klarny spowodował, że zaczęła poszerzać portfel usług pożyczkowych i ostatecznie zmieniła się w bank. Oprócz zwykłej płatności za zakupy i tej z odroczonym terminem rozliczenia, Siemiątkowski zaoferował swoim klientom również rozłożenie rachunków na raty, czym zaczął bezpośrednią konkurencję z bankami.
– Nasza usługa Klarna Checkout (KCO) eliminuje wszystkie tradycyjne przeszkody w m-commerce i ma udokumentowane wyniki pod względem wskaźnika konwersji. Dzięki temu rozwiązaniu w znacznie większym stopniu klienci finalizują zakupy – mówi Sebastian Siemiątkowski.
Rekordowe 5,5 mld dolarów
Wycena Klarny sukcesywnie rosła. Na początku 2019 roku firma warta była już 2,5 miliarda dolarów. Wówczas start-up wsparł znany na całym świecie raper Snoop Dogg. Po kolejnej rundzie finansowania, wycena w kwietniu skoczyła do 3,5 mld dol. Stało się tak za sprawą faktu, że dotychczasowi akcjonariusze, tacy jak Hennes & Mauritz (H&M), Sequoia Capital i Permira, zainwestowali w firmę kolejne środki.
To jednak nie koniec. Okazuje się, że coraz więcej inwestorów wierzy w szwedzki podmiot. Klarna zebrała właśnie 460 mln dol. nowego kapitału.
Najnowszej rundzie finansowania przewodził fundusz venture capital z San Francisco – Dragoneer Investment Group. Pozostałymi inwestorami byli: Commonwealth Bank of Australia, HMI Capital LLC, Merian Chrysalis Investment Company Limited, Första AP-Fonden (AP1), IPGL, IVP i fundusz BlackRock.
Wycena Klarny skoczyła więc do rekordowych 5,5 mld dolarów (równowartość 21,2 miliardów złotych). To plasuje firmę w branży fintech (firmy, które oferują innowacyjne rozwiązania dla sektora finansowego) na ósmym miejscu w skali globalnej, w przypadku Europy – daje pierwsze miejsce. Przy okazji czyni ze Szwecji jednego z najważniejszych graczy na start-upowej mapie Europy, a nawet świata.
W 2018 roku Klarna obsłużyła płatności na kwotę 29 miliardów dolarów i miała 2,5 tys. pracowników. Zysk operacyjny wyniósł 19 mln dol., a przychody – 627 mln dol. Nowe środki finansowe mają pomóc w ekspansji firmy zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych. Czas pokaże, czy Klarna będzie w stanie namieszać także na rynku usług bankowych.

KATARZYNA DĘBEK
ALEKSANDER FEDORUK
FILIP KOWALIK