“I Ty, Brutusie przeciw mnie?”

„Agnieszka Kublik, zapewne mimowolnie, wpisała się w prawicowo-lewicową modę obciążania największej partii opozycyjnej za wszystko, co złe w polityce po stronie demokratycznej, i stwierdziła, że Platforma Obywatelska to partia leniuchów, ignorantów i amatorów (…)

Przemysław Szubartowicz, wiadomo.co (za: www.wPolityce.pl, 4.08.2020)

Wybory prezydenckie za nami. Sąd Najwyższy uznał wyniki wyborów za zgodne z obowiązującym prawem i ostateczne. Przy okazji, dla każdego lekko obeznanego z językiem prawniczych orzeczeń, ocena szczegółowa SN protestu zbiorowego wobec wyborów prezydenckich Anno Domini 2020, złożonego oficjalnie przez Platformę i sztab wyborczy kandydata PO, jest miażdżąca pod względem formalnym. Kto ten protest przygotowywał? Składali wszak prawnicy. Mieli podobno “miażdżące” dowody. “Z facebooka?” – pyta SN. Opinia sędziów SN w niezamierzony oczywiście, lecz ciekawy sposób nakłada się na krytyczną analizę stanu opozycji, zamieszczoną na łamach GW.

Zgorszę niektórych Czytelników, ale najbardziej wnikliwe potwierdzenie upadku przywództwa polskiej opozycji, logicznie i bez zaciemniających obraz emocji, przedstawia najnowszy artykuł red. Agnieszki Kublik z “GW”. Autorka rozprawia się w nim z brakiem myśli, woli, profesjonalizmu i pracowitości liderów “totalnej” opozycji. To chyba nabardziej bolesna krytyka tego, co liderzy “totalnej” prezentują na scenie politycznej od obu przegranych kampanii – prezydenckiej i parlamentarnej – roku 2015. Bo płynie nie od jakichś zaprzedanych ‘krypto-pisiorów’, lecz z duchowego zaplecza liberalnej elity – zaplecza Rafała Trzaskowskiego. Widać wyraźnie, iż ci, którzy w Rafale Trzaskowskim upatrują szansy na odsunięcie PiS od władzy za trzy do pięciu lat, zamierzają obecnych liderów PO/KO ostro rozliczyć. Zarzut arogancji, lenistwa oraz marnotrawienie rezerw, jakim były wykształcone kadry ochotników, podobno szkolone przez organizatora z kampanii Barracka Obamy, to ciężka artyleria.

NB. – “I ty, Agnieszko, przeciw nam?” Zastanawiam się, jak przyjmą artykuł red. Kublik Czytelnicy, którzy uważają jakąkolwiek krytykę opozycji za pisowską propagandę.  PiS ma nadzieję że tak, jak red. Szubartowicz w powyższym cytacie.

***

Żałosny lament nad suwerenną decyzją Sądu Najwyższego, najlepiej ilustrowany wywodami b. sędziego TK, prof. Rzeplińskiego (eksperta od konstytucji, który wyrokował o zgodności skoku na prywatną własność obywateli – miliardy z OFE) świadczy o głębokiej wierze opozycyjnych elit, że uda się zakulisowo odwrócić niekorzystny werdykt znienawidzonego “plebsu”, tych “z Podkarpacia”, jak to elegancko i taktownie określaja w mediach społecznościowych liderzy polskiego politycznego “patrycjatu” (określenie prof. Dudka).

***

“Roma locuta, causa finita” – decyzja Sądu Najwyższego zamyka ten wyjatkowy pod względem konstytucyjnym rozdział historii politycznej RP. Historycy państwa i prawa oraz badacze społeczeństwa zacierają ręce, bo przez lata będzie co badać i opisywać.

Przed nami – to znaczy, obywatelami – trzy lata wytchnienia od kampanijnej propagandy. Na chwilę zatrzyma się maszynka prania mózgów, kręcąca się nieustannie od jesieni roku 2018 – od wyborów samorządowych.

Choć ta nadzieja może okazać się płonną. Politycy może i potrzebują czasu na pozbieranie się po ciężkich bojach. Rządzący muszą – muszą! – zająć się teraz rządzeniem, bo idą naprawdę ciężkie czasy, a ekonomia w świecie w stanie pandemii (ta nigdzie sobie nie poszła!) będzie bezwzględnie weyfikować skuteczność rozwiązań. Nikt nawet nie chce się zastanawiać, co słowo “recesja” może oznaczać w naszych warunkach.

O ile więc politycy mogą dać nam na jakiś czas spokój, to można założyć, iż nasze myślenie postarają sie zagospodarować rozmaici “twórcy ideologii”. Propagowanej z ogromną skutecznością wojny polsko-polskiej już nawet podsycać nie trzeba. Toczy się siłą bazwładu. Stopień paranoi dochodzi do takiego poziomu, iż były urzędnik z gabinetu D. Tuska, b. szef Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, niejaki pan Podolski wystąpił z projektem… rozbicia dzielnicowego! To znaczy: “federalizacji” RP, bo Polska, zamieszkana jest przez dwa narody połączone jedynie językiem i nie jest już w stanie funkcjonować jako państwo. Sic!

Stężenie bezsensownych stwierdzeń w “projekcie” pana  Podolskiego jest tak wysoki, iż piszący dla Państwa uważa jakąkolwiek analizę za bezcelową. Widać jak na dłoni, iż desperacja przegranych grup interesów (nie mylić z polityczną opozycją, wykorzystywaną do egzekucji tych interesów) sięga takich szczytów, iż złodziejskie towarzystwo stawia otwarcie program parcelacji Państwa Polskiego.

Rozparcelowana (oficjalnie – sfederowana) Rzeczpospolita, praktycznie bez rządu centralnego, byłaby jedynie parawanem dla lokalnych mafii, które poprzez samorządy i ich agendy wyciągałyby strumień Unijnych Euro, kierowanych oczywiście bezpośrednio do nich, z pominięciem atrapy rządu w Warszawie. Taka Polska dzielnicowa byłaby federajcą złodziejskich bantustanów, dokładnie na wzór afrykańskich państw, gdzie badyckie elity tuczą się na funduszach pomocowych z Zachodu kosztem lokalnej ludności.

Program parcelacji (“federalizacji”), lansowany jako unowocześnienie państwa (!), pojawiający się na łamach GW, ma swój wydźwięk. Taki był wszak pogram opozycji z czasów wyborów “europejskich” 2019 roku, ów Program “21” postulatów z Gdańska. Czy ktoś jeszcze z naszych Czytelników pamięta? A pamiętać trzeba.

Ludziom inteligentnym, mającym wiele racji w krytyce praktyk i stylu sprawowania władzy przez PiS delikatnie należałoby zasugerować, iż to ciągłe sugerowanie i podkreślanie “upadku” państwowości polskiej ma swój złowrogi cel. Komu to ma służyć?! Cui prodest?!

WMW