•   Saturday, 26 Nov, 2022
  • Contact

“Moja” Copa do Mundo #3

WW Historia

Piłkarski “Puchar Świata FIFA” to najbardziej powszechne rozgrywki sportowe na świecie. Ale grono dotych- czasowych mistrzów to niesłychanie elitarny klub. Od roku 1930 znalazło się w nim jedynie pięć krajów z Europy i trzy z Ameryki Południowej. Nowi członkowie pojawiają się w nim powoli, tak co 12, czasem… 20 lat. Do roku 1966, kiedy wygrali Anglicy, w ośmiu turniejach wygrywała jedynie “wielka czwórka” - Urugwaj, Italia, Niemcy i Brazylia.   
Na mistrza #6. - Argentynę (12-krotnego już wtedy triumfatora Copa America!) czekać przyszło do roku 1978.  
Mistrzowie Europy’84, Francja doszlusowała dwadzieścia lat później, u siebie - w1998 (jako #7) powtarzając sukces w ostatnim turnieju – FIFA Russia 2018. Legendarni zaś na starym kontynencie Hiszpanie - “Furia Roja” - cieszyli się pierwszą mundialową wiktorią (#8) dopiero w 2010!   
W finałach stawić czoła Mistrzom zdołało dodatkowo jeszcze pięć zespołów narodowych. Szwedzi dokonali tego raz, u siebie w 1958. Czechosłowacja (1934 i ’62) oraz Węgry (1938, ’54) czyniły to w odstępach, odpowiednio: 28 i 16 lat. Los najwyraźniej nie lubi Holendrów, którzy trzykrotnie ponosili porażki w finałach, do tego dwukrotnie z rzędu, choć w latach 1974 i 1978 byli zespołami powszechnie uważanymi przez ekspertów za najlepsze w tym momencie na świecie. W 2010, choć pokonali Brazylię (!), w finale buczących wuwuzeli trafili na hiszpańską Furia Roja. Wreszcie w roku 2018, po dwudziestu latach od brązowego medalu z turnieju France’98, złoty sen umęczonych kolejnymi dogrywkami Chorwatów przerwali Francuzi.  
 Na dwadzieścia dotychczas rozegranych turniejów, pięciokrotnie powtórzyły się w finałach te same pary: trzykrotnie mierzyli się Niemcy z Argentyną, z czego dwa razy pod rząd! (1986 i 1990 oraz 2014) a dwukrotnie Brazylia z Włochami (1970 i 1994). Jak już pisaliśmy, tylko Italii -1934/38, oraz Brazyli -1958/62 udała się sztuka obrony mistrzostwa świata. Najczęściej natomiast w finałach pojawiali się Niemcy - aż ośmiokrotnie, oraz siedmiokrotnie Brazylia. Sześciokrotnie udało się to do tej pory Italii a pięciokrotnie Argentynie. Trzykrotnie z rzędu natomiast do finału docierali Niemcy: 1982, 1986 i 1990 oraz, niejako przejmując od nich pałeczkę, Brazylia: 1994, 1998 i 2002. Ta statystyka może nieco zawrócić w głowie. Powróćmy więc teraz do turniejowych kronik.
***
Triumfatorem inauguracyjnego turnieju FIFA był Urugwaj, który odniósł sukces na własnym, gorącym terenie. Urugwajczycy skromnie twierdzą, iż było to ich trzecie  zwycięstwo o światowy prymat z rzędu, gdyż… wliczają do swych sukcesów dwukrotne mistrzostwo olimpijskie, z lat 1924-1928. Skoro wówczas jedynie na Olimpiadach wyłaniano najlepszą drużynę świata, to... we własnych oczach są! Urugwaj jednakże “Złotej Nike” nie obronił i to z własnej woli. Po prostu na kolejny turniej, obrażony na Europę, do Italii nie pojechał.
Po osieroconą złotą statuetkę w drugiej edycji “Pucharu Rimeta”, jak wtedy nazywano rozgrywki FIFA, sięgnął zespół Italii, u siebie, ku chwale … faszyzmu i Duce! Faszystowskie rózgi widać wyraźnie na oficjalnym plakacie Campionato z 1934 roku, ale kto by tam takie szczegóły dziś pamiętał. Włosi byli też pierwszym zespołem, który powtórzył swój sukces, cztery lata później, na boiskach Francji.
Na następne rozgrywki przyszło czekać aż do roku 1950. W Rio, na wypełnionej przez 200 tysięcy rozentuzjazmowanych ludzi Maracanie, na tron powrócili celestes, a sensacyjne zwycięstwo Urugwaju z faworyzowaną Brazylią było autentyczną tragedią dla całego kraju. Głos radiowego spikera podawał straszliwą wiadomość: - “Ghiggia! Ghiggia!” – nazwisko strzelca bramki zszokowało miliony. Przekleństwo Maracanzo to czarna plama na honorze Brazylii! Miała być zmyta w roku 2014!    
W powojennej Europie jedynie Szwajcaria mogła odpowiedno zorganizować turniej. W roku 1954 w finale znalazły się dwie drużyny, które do tej pory nie zaznały zwycięstwa. Faworyt był jeden!!! Legendarni wirtuozi piłki, Madziarzy, którzy rok wcześniej, w “meczu stulecia” na Wembley upokorzyli Anglię 6:3, mieli w Bernie dopełnić formalności. Grali z Niemcami z NRF, których w grupie rozjechali 8:3! Finały mają jednakże swoje prawa, a pewni siebie faworyci, finaliści z roku 1938, zostali pokonani 3:2. To jeszcze nie były “te” Niemcy, ale renoma niemieckiej Manschaft jako zespołu turniejowego, rozkręcajacego się z meczu na mecz i gryzącego trawę do ostatnich sekund w półfinałach czy finałach, tam ma swój początek.
W roku 1958 Niemcy doszli ‘jedynie’ do półfinałów. Na boiskach Szwecji rozpoczął się niepowstrzymany marsz wielkiej Brazylii ku światowej dominacji. Plejada ówczesnych gwiazd, z Garrinchą, Zagalo, Vavą, Gersonem, Niltonem Santosem i 18-letnim Pele była być może najlepszą mistrzowską drużyną historii.  Finałowe 5:2 z gospodarzami to prawdziwy popis kunsztu. Co ciekawe, w szwedzkim turnieju zabrakło przedwojennego  mistrza - Italii, która nie zdołała się zakwalifikować. 64 lata później tifosi ponownie zostaną w domach!
Na boiskach Chile w 1962 roku fenomenalna Brazylia powtórzyła swój sukces, stając się drugim po Italii zespołem, który obronił trofeum. Nikt nawet przez chwilę nie mógł jej zagrozić. Od tej pory już nikt inny tej sztuki nie dokonał!
World Cup FIFA England’66. Obrońcy tytułu, Brazylijczycy, tym razem zawiedli. Nie wyszli nawet z grupy, po porażkach z Węgrami i Portugalią po1:3. Ich los miały powtórzyć w przyszłości inne mistrzowskie ekipy! Brytyjskie boiska były natomiast świadkami triumfu gospodarzy, których finałowe starcie z Niemcami przeszło do annałów footballu z uwagi na jego dramaturgię - kontrowersyjną bramkę z dogrywki. Zapoczątkowana finałem na Wembley w 1966 roku, ‘mundialowa’ niemiecko-angielska rywalizacja miała od tej pory obrosnąć w legendy, koncentrujac na sobie wielokrotnie uwagę świata.
W 1970, na Mundialu w Meksyku urzędujący mistrzowie - Anglicy, nie obronili tytułu. Odpadli w ćwiećfinale, z Niemcami.  
W meksykańskich upałach rywalizowali ze sobą wszyscy dotychczasowi triumfatorzy. Los ułożył z “wielkiej czwórki” kontynentalne pary: Brazylia vs Urugwaj, Włosi kontra Niemcy. Tamte półfinały były w zgodnej opinii najlepszymi w historii. Finał miał zaś przesądzić los “Złotej Nike”. Puchar Rimeta przechodził bowiem na własność trzykrotnego triumfatora! Mając do wyboru Rzym i Rio, grecka bogini ZWYCIĘSTWA poleciała do Rio, razem z legitymującymi się od tej pory trzema gwiazdkami  ‘tricampeones’!  
Na boiskach RFN w 1974 roku niedawnych mistrzów, Anglików miało w ogóle zabraknąć, za sprawą… Mistrzów Olimpijskich z Monachium’72, Polski! Jakiś zatem fragment owej “niemieckiej klątwy” pozostał w mocy. Obrońcy tytułu, Brazylijczycy (już bez Pele!) zajęli dopiero czwarte miejsce, przegrywając podium z rewelacyjną drużyną Górskiego. Jednakże dumny tytuł nadal pozostał w elitarnym klubie “Mistrzowskiej Piątki”. Niemiecka maszyna Helmuta Schoena rozmontowała holenderski “pomarańczowy walec” i swoim drugim mistrzowskim tytułem dołączyła do Urugwaju i Italii jako ‘doppelmeister’ - ‘bicampeones’!  
W 1978 roku, po 48 latach od swego pierwszego występu w finale, na własnych boiskach, szykowana pod ‘opiekuńczym’ okiem generalskiej junty, oraz trenera Menottiego Argentyna w końcu sięgnęła po Puchar Świata. Kempes, Passarella, Bertoni, Fillol utonęli w deszczu błękitno-białych confetti. A broniący tytułu Niemcy tym razem zadowolić musieli się dalszym miejscem, przegrywając w grupie półfinałowej z europejskimi rywalami, ostatecznie wicemistrzowską Holandią Cruyffa oraz czwartą Italią. U Holendrów zaś stwierdzono “zatrucie srebrem”, jako że stali się pierwszą drużyną, przegrywającą w dwóch kolejnych finałach. Ich pobratymcy w niedoli, podwójnie przegrani Węgrzy i Czechosłowacy, rozkładali swe porażki w czasie.
Turniej Espana’82 zapowiadał się rewelacyjnie, jako że liczbę uczestników finałów powiększono do 24. I był to turniej rzeczywiście rewelacyjny, nie tylko dla nas! Broniący tytułu Argentyńczycy źle zaczęli, przegrywając w meczu otwarcia 0:1 z Belgią. Potem mieli jeszcze gorzej, jako że w ćwiećfinałach trafili do najprawdziwszej “grupy śmierci”, z Brazylią i Italią. I choć z “boskim Diego” Maradoną w składzie, nie dali rady żadnemu z dawnych mistrzów. Rewelacyjnie natomiast zagrali w Hiszpanii Włosi. Tifosi na finał czekali już lat 12, a na mistrzostwo… od roku 1938 - 44 lata! Azzurri pokonali wspaniałą Brazylię 3:2. 11 lipca w Madrycie gracze Italii odprawili z kwitkiem Niemców 3:1 i wznieśli w górę “Puchar Świata FIFA” - już po raz trzeci, zrównując się w liczbie zwycięstw z Brazylijczykami.   
Mundial 1986 roku rozgrywany miał być w Kolumbii, ale kartelowo-polityczne perypetie sprawiły, iż roli gospodarza ponownie podjął się Meksyk. Tym razem broniący tytułu azzurri nie mieli wiele do powiedzenia, nie pomógł bramkostrzelny Altobelli. Już w grupie grali słabo, po remisach (1:1) z Bułgarią i Argentyną, pokonali co prawda 3:2 Koreę, aby w 1/8 po bezbarwnym meczu ulec Francuzom 0:2. Rozczarowani tifosi musieli wracać do domów, podczas gdy na Estadio Azteca świat obejrzał może nie piękny, ale na pewno jeden z najtwardszych finałów w historii. Przegrywając 0:2 Niemcy jeszcze raz udowodnili, iż spisywanie ich na straty może być niebezpieczne. Po wyrównaniu na 2:2 wielu kibiców zastanawiało się, czy będą świadkami powtórki z roku 1954. Argentyńczycy jednak okazali się zdolni do zdobycia jeszcze jednej bramki, a “złotoręki” Maradona ukoronował swą karierę tytułem mistrza świata.  
Los, tak okrutny dla Anglików, okazał się ‘sprawiedliwy’. Od tej pory - aż do zwycięstwa na covidowym Maracana w Rio, w roku 2021 - Argentyńczycy wygrają tylko dwa razy Copa America (1991 i 1993) i będzie to kres ich sukcesów. Kolejne finały mundiali i Copa kończyły się porażkami. W przegranej serii finałów: 2014-2015-2016, nawet wielki Messi nie był w stanie odwrócić złej passy. W Rosji la albaceleste odpadli, jednak dopiero po heroicznej walce z Trójkolorowymi 3:4, w 1/8 finałów. Obecnie, w Katarze to właśnie Argentyna jest jednym z głównych pretendentów! Czy ponownie zagra z Anglią?
Cdn.
W. Werner-Wojnarowicz

 

Powiązane wiadomości

Comment (0)

Comment as: