HISTORIA – Polski Październik 1956

HISTORIA

Polski Październik 1956

Istnieje powiedzenie, iż historia w zasadzie nigdy się nie powtarza, a jeżeli to jako farsa. Można odnieść takie wrażenie, obserwując ulice polskich miast w trakcie demonstracji firmowanych przez Strajk Kobiet. Prymitywizm haseł na transparentach może być metodą budzenia emocji na demonstracjach, ale jeżeli ten sam język służy do przekazu w mediach i do budowania programu „rewolucji“, która najwyraźniej marzyła się liderkom „Komitetu Rewolucyjnego“ Lempart i Suchanow, to mamy do czynienia z farsą. Nie można jednak oprzeć się wrażeniu, iż zakulisowym graczom polskiego “Deep State” nadal marzy się polska wersja „Majdanu“, wierzą święcie iż „reżym PiS“ można obalić rozróbami na ulicy. Zbieżność ulicznych ruchawek z miesiącami znaczonymi pamięcią o kryzysach władzy komunistów nie jest przypadkowa. Pucz grudniowy 2016 i październikowa „rewolucja 2020″ Lempart/Suchanow przypadkowe raczej nie są. Warto zatem przypomnieć, czym był lekko już zapomniany Polski Paździenik w roku 1956.

Rok 1956 kojarzy się dziś w Polsce głównie z Poznańskim Czerwcem. Robotniczy bunt krwawo stłumiony przez wojsko stał się jednak zaczynem zmian w kierownictwie PZPR. Po śmierci Bieruta w marcu tego samego roku, na wzór sowiecki (!), w rzeszach członków i aparacie partyjnym pojawiły się tendencje destalinizacyjne.   

W obliczu robotniczej rebelii potrzeba było nowego charyzmatycznego przywódcy, który mógłby utrzymać partię w ryzach a jednocześnie uspokoić kraj. Takim człowiekiem okazał się odsunięty przez stalinistów za „naro- dowe odchylenie“ towarzysz Władysław Gomułka. Rozbudzone po wydarzeniach czerwcowych społeczeństwo upatrywało w nim polityka zdolnego do demokratyzacji i liberalizacji PRL. Dla części zagrożonego aparatu Gomułka wydawał się kandydatem idealnym na kryzys. W rzeczywistości towarzysz „Wiesław” nie był jakimś ukrytym patriotą starej daty, lecz ideowym komunistą. Jednakże otwarcie mówił o chęci zapewnienia Polsce pewnej niezależności. Rozumiał to jednak jako niezalezność partii, bez podważania zasad ścisłego sojuszu z ZSRR.

Dlaczego zatem nie doszło do spokojnego przekazania władzy w Warszawie? Kierującego ZSSR po Stalinie  Nikitę S. Chruszczowa niepokoił stosunek Gomułki do kwestii autonomii polskiej partii komunistycznej. Gomułka pragnął bowiem wolnej ręki w sprawach personalnych. Oznaczało to np. odsunięcie od władzy stalinistów oraz pozbycie się części nawiezionego z ZSSR personelu, zwłaszcza w resortach siłowych. Postacią symboliczną był tutaj Marszałek Polski i ZSSR, K. Rokossowski. Dla Moskwy były to warunki nie do przyjęcia.

Jak pisze Dawid Siuta w felietonie zamieszczonym na łamach historykon.pl: „Środowiska reformatorskie w samej PZPR wiązały z Gomułką wielką nadzieję. Jego potężnym sojusznikiem stał się też premier PRL Józef Cyrankiewicz, który to właśnie w nim widział najważniejszą osobę w państwie, czyli I sekretarza PZPR.  I już w pierwszej połowie października Gomułka marsz po tę funkcję rozpoczął na dobre. Najpierw nieoficjalnie wszedł w skład Biura Politycznego PZPR, a niedługo potem odważył się podważyć rolę i miejsce marszałka Rokossowskiego w tym gronie. A kiedy jego poglądy zaczęły zdobywać uznanie większości kierownictwa partii Moskwa musiała działać.“

Staliniści, zwłaszcza w resortach siłowych, zagrożeni czystką przez nową ekipę, nie zamierzali poddać się bez walki. Natychmiast powiadomili Moskwę, za pośrednictwem Ambasady ZSSR, iż działania Gomułki to kontrrewolucja, zmierzająca także do podważenia wpływów Kremla w Polsce.

Kryzys rozpoczyna się 17 października. Nikita Chruszczow poinformował swego polskiego odpowiednika w partii, Edwarda Ochaba, iż sowiecka delegacja przybędzie na plenum PZPR, żądając wobec tego jego przełożenia. Ku ogromnemu zaskoczeniu Nikity Siergiejewicza tow. Ochab… odmówił!

19 października rano Chruszczow na czele sowieckiej delegacji wylądował w Warszawie. Już na lotnisku wysłał on klarowny sygnał, omijając witającego Gomułkę a pod- chodząc do marszałka Rokossowskiego. Groźba wojskowej interwencji wisiała w powietrzu.

Do Warszawy docierać zaczęły informacje iż w nocy z 18/19 października, stacjonujące w Polsce oddziały sowieckie otrzymały rozkaz marszu na Warszawę. Dwie dywizje pancerne opuściły koszary na Śląsku i Pomorzu. Flota Bałtycka rozpoczęła blokadę polskiego wybrzeża. Sowieckie jednostki na terenie NRD zostały postawione w stan najwyższej gotowości.

19 października doszło do sowiecko-polskiej konfrontacji. Rozmowa z Chruszczowem była ostra. Gomułka i Ochab bronili swych racji, a historycy piszą o „agresywnych negocjacjach“, w których stroną atakujacą byli sami Polacy. Żądali wstrzymania ruchu wojsk sowieckich i prawa do samodzielnych decyzji. Odrzucali personalne warunki obsady Biura Politycznego zaufanymi Kremla. Ostatecznie, po zakończeniu negocjacji w Belwederze sowiecka delegacja odjechała do Moskwy. Wieczorem sowieckie dywizje zatrzymały się. Kryzys zażegnano?

Natomiast po odjeździe delegacji KPZR zrealizowano decyzje personalne Biura Politycznego.  I sekretarzem PZPR został Władysław Gomułka, w Biurze Politycznym zasiadło 9 członków i nie było w nim ani “nawiezionych” Rosjan, ani zaufanych polskich aparatczyków Kremla. Takie konkretne decyzje polskich towarzyszy miały podobno ostatecznie przekonać Chruszczowa do konieczności rozwiązań siłowych. Jednakże Sowieci pozostali w koszarach. Dawid Siuta powtarza w swoim felietonie wersję o wpływowej roli komunistycznych Chin: – „Być może tak właśnie by było, gdyby nie postawa Chin.

To właśnie z dalekiej Azji nadszedł ratunek dla Gomułki na pewno, a kto wie czy i nie dla całego kraju.  Przywódca chińskich komunistów Mao Zedong już dzień po wyborze Gomułki poparł zmiany personalne w Polsce. Ale nie zrobił tego z sympatii do niewiele znaczącej partii komunistycznej w dalekiej Europie. Wiemy, że kierował się zimnymi kalkulacjami politycznymi. Zaprzeczał w ten sposób całkowitej dominacji ZSRR pośród państw komunistycznych. Dał także Chruszczowowi do zrozumienia, by ten w przyszłości nie mieszał się w sprawy personalne innych krajów komunistycznych. Po części pozycję Gomułki uratowała też sytuacja na Węgrzech, gdzie Armia Czerwona rzeczywiście zainterweniować musiała na początku listopada. Chruszczow nie zamierzał angażować radzieckich sił w dwóch państwach jednocześnie.“

Na ile groźba rozłamu w bloku komunistycznym czy też widmo podwójnej interwencji zbrojnej w Europie Środkowej wpłynęły na decyzje sowieckie, trudno wyrokować. Faktem jest, iż 23 października Chruszczow pogodził się z rozwojem sytuacji w Polsce i uznał nowe kierownictwo PZPR pod wodzą Gomułki. Z sowieckiego punktu widzenia decyzja okazała się słuszna. Zamiast kryzysu na zapleczu sił Armii Czerwonej stacjonowanej w NRD, zamiast ruin Warszawy i krwawego tłumienia powstania nad Wisłą, co byłoby efektem sowieckiej interwencji – Moskwa zapewniła sobie i spokój i lojalność towarzyszy w Warszawie.

Liberalizacyjna polityka Gomułki, destalinizacja kraju, poluźnienie cenzury, zwolnienia i częściowa rehabilitacja więźniów oraz ofiar stalinowskiego aparatu, normalizacja relacji z Kościołem, pozostawienie prywatnej włąsności na wsi – to wszystko wzmocniło mit o ludowym przywódcy. Towarzysz „Wiesław“ był autentycznie popierany przez zmęczone stalinowskim terorem społeczeństwo. Siermiężny wygląd i długie, nudne wystąpienia, stając sie pożywką wielu dowcipów, zyskiwały mu nawet swoistą popularność. Mit ten trwał przez 14 lat, a komunistyczna Polska Gomułki dowiodła swojej lojalności wobec Kremla w trakcie pacyfikacji Czechosłowacji 12 lat później.

Gomułka odszedł w niesławie. Pozostał jednakże mit Polskiego Października, o gotowości LWP do starcia z sowiecką machiną, oparty o prawdziwą historię twardego oporu polskich komunistów wobec dyktatu Moskwy. Tyle tylko, iż owi „polscy towarzysze“ bronili w trakcie październikowego kryzysu 1956 nie jakiejś wyimaginowanej polskiej niezależności, lecz własnego prawa do samodzielnych rządów w komunistycznej Polsce. A to jednak czyni różnicę w historycznej ocenie ich postaw.

WMWojnarowicz