•   Wednesday, 10 Aug, 2022
  • Contact

Trochę historii

Z daleka od szosy (132)


Lubię jechać bocznymi drogami, nawet wtedy gdy GPS pokazuje mi inną trasę. Już dawno temu wyłączyłem fonię GPS-u żeby mi nie marudził jak skręcę nie tam gdzie on chce. Wracając wcześnie rano znad jeziora Erie wybrałem jedną z bocznych dróg by dojechać do COSTCO. Benzyna miała być w tamtą sobotę wyjątkowo tania. Jadę więc sobie, trochę według stron świata, nie spiesząc się i nagle kątem oka zauważyłem na skrzyżowaniu mały skwer z pamiątkowym kamieniem i ławkami. Zatrzymałem się, cofnąłem auto i wjechałem na mały parking. Okazało się że ten kamień, a właściwie dwa to pozostałości kamieni młyńskich. Na tablicach opisana jest historia jednego z epizodów bitwy w roku 1814. A wszystko to nie dalej jak pięć kilometrów od mojego domu. Jak to dobrze pojeździć bocznymi drogami.
Osada Cooks Mills powstała jeszcze przed Welland, prawie pół wieku wcześniej. W roku 1799 rodzina Yokom przybyła tu z Pensylwanii i wybudowała młyn zbożowy nad brzegiem  Lyon's Creek w Crowland Township. Tuż przed wybuchem wojny pomiędzy Kanadą i USA w roku 1812, młyn kupił Calvin Cook razem z bratem Noah. Wkrótce dodali do tego garbarnię, tartak i destylarnię. Miejsce znane wtedy jako Cooks Mills było wówczas ważnym ośrodkiem osadniczym. Blisko zakończenia wojny 1812, Amerykanie postanowili zniszczyć młyn, który według nich przynosił korzyści Anglikom. Amerykański kontyngent wojskowy został wysłany z Fort Erie by zniszczyć młyn i zapasy mąki. Rankiem 19 października 1814 roku amerykańskie wojsko znajdujące się kawałek na wschód od młyna zostało zaatakowane przez Glengarry Light Infantry i inne brytyjskie oddziały. Wspomagani byli przez polowe działo i rakiety Congreve. Tak, nie pomyliłem się, już wtedy wojsko angielskie miało rakiety. Pomimo ciężkich strat, Amerykanie odparli atak Anglików. Następnego dnia wycofali się jednak do Fort Erie, wyrzucając przedtem zapasy zboża i mąki do potoku. Ciała poległych w tej bitwie Anglików i Amerykanów spaczywają w pobliżu potoku, w bezimiennych mogiłach do dzisiaj, .

Gdy dwadzieścia lat później wybudowano Welland Canal wody potoku miały przepływać tunelem pod kanałem. Mimo to mokradła dookoła rzeczki wysychały coraz bardziej, tunel zarastał i zatykał się i w końcu cały przepływ wody ustał. Młyn zakończył swoją działalność. Nie było wystarczającej ilości wody by obracać żarna. Budowa kanału spowodowała niezwykły rozwój miasteczka Welland, które rozrosło się i wkrótce wchłonęło dzielnicę Crowland wraz Cooks Mills. Mimo tego wchłonięcia, miejska zabudowa nigdy nie dotarła do tego miejsca. Dalej są tu farmy i urok małej osady. Tylko domy tutaj świadczą o wysokim statusie tutejszych mieszkańców. Są naprawdę piękne, położone na dużych działkach i wygląd ich w niczym nie przypomina dzisiejszych wydumanych “pałaców” miejskich. Są tam piękne stylowe dworki i duże rezydencje, każdy z domów jest inny, bardzo zadbany, bez żadnych śmieci dookoła. Naprawdę warto przejechać się tymi bocznymi drogami by zobaczyć jak można budować domy by cieszyły oko i zachwycały wygodą. Jadąc wzdłuż Lyons Creek do obelisku upamiętniającego bitwę z 1814, zastanawiałem się ile zostało z tej małej rzeczki. Gdy wysiadłem z samochodu przy kamiennym pomniku by zrobić zdjęcie próbowałem odnaleźć ten potok. W dole pomiędzy drzewami i wśród gęstych trzcin dostrzegłem prześwity wodne, bardzo niewielkie. Pojechałem kawałek dalej, skręciłem w prawo i okazało się, że jest tam stary betonowy most. Wysiadłem z samochodu i poszedłem popatrzeć. Okazało się, że rzeczka ciągle tam jest, płynąca uroczo wśród zielonych drzew i trzcin. Prawdziwa sielanka. Pojedźcie tam koniecznie. To tylko kilka kilometrów od Welland. Znajdziecie to miejsce na Google Map wpisując “Cooks Mills”.
Trzeba tylko chcieć skręcić w bok.
Cdn.
Marek Mańkowski

 

Powiązane wiadomości

Comment (0)

Comment as: