Nie wiem jak Ty drogi Czytelniku, ale ja od małego dziecka miałem do czynienia z tą siłą nieczystą. Ciągle słyszałem, że a to “już Cię diabeł pokusił” tudzież “a gdzie Cię diabli zanieśli” i temu podobne. Oczywiście, w naszych materialistyczno-dialektycznych czasach mogliśmy to lekcewazyć jako przesądy. Niestety nadeszły nowe czasy i to całe kuszenie nie jest tak całkiem pozbawione sensu. Mianowicie coraz więcej badań nad naszym ciałem przynosi informacje, że tak całkiem nie jesteśmy wolni od wpływu “obcego”, które siedzi w nas. Chodzi tu o bakterie i drożdżaki gnieżdżące się w naszych jelitach i ich wpływ na nasze zachowanie, apetyt wybór poszczególnych pokarmów. Ale zacznijmy od początku.
Rodzimy się z jałowym przewodem pokarmowym, który bardzo szybko zostaje skolonizowany przez bakterie. Powinny to być bakterie, które współpracują z organizmem gospodarza. W zamian za miejsce do życia i niektóre resztki pokarmowe bakterie produkują witaminy, tak zwane neuroprzekaźniki i substancje regulujące odporność gospodarza. Nie wiem kto to liczył, ale uważa się, że nasze jelita zamieszkuje około 100 trylionów bakterii. Tak długo jak są to “friendly bacterias” wszystko jest w porządku. Niestety w tym zdawałoby się doskonałym systemie dosyć szybko pojawiają się rysy. Są one spowodowane zmianami we florze bakteryjnej. Użycie antybiotyków, zwłaszcza tych o szerokim spektrum, powoduje wybicie dużej liczby bakterii. Jako, że natura nie znosi próżni w miejsce pożytecznych bakterii wchodzą patogenne bakterie i drożdzaki. Użyłem tego ostatniego określenia trochę na wyrost. Niezbyt przyjazne bakterie nie muszą od razu powodować objawów chorobowych, ale powoli rosnąc w jelitach zaczynają zmieniać procesy metaboliczne w jelitach. Wyliczono, że jelita mają więcej komórek nerwowych niż mózg i ten tak zwany “gut brain” łatwo wpływa na czynności  naszego mózgu, a co za tym idzie na nasze zachowanie. W wielu wypadkach zmiana flory bakteryjnej powoduje, że dany osobnik staje się nieśmiały, ma trudności z prostymi czynnościami. I na odwrót dobrze ułożony osobnik nagle staje się agre- sywny, maniakalny, z jakimiś dziwnymi pomysłami. Jest to związane ze zmianami poziomu serotoniny, która jest produkowana w nadmiarze w jelitach przez nowych okupantów. Oczywiście poziom serotoniny działa nie tylko na zachowanie, ale także może zaburzać sen, zmienić zachowania seksualne, ale także nasilać procesy osteoporozy czy powodować “trudne do wytłumaczenia” wymioty. Oczywiście pasożytnicze bakterie produkują nie tylko serotoninę, ale także inne neuromediatory wpływające na nasze zachwanie, takie jak GABA, acetylocholinę, dopaminę czy norepinefrynę czyli cały kompleks neuroprzekaźników regulujących nasze zachowanie i zdrowie fizyczne. Stwierdzono także, że nowe, niezbyt przyjazne bakterie, powodują także pojawienie się nowych alergii, zapaleń skórnych (egzem), ale także przyspieszają procesy starzenia. Czasem  widać to na testach, kiedy program wykazuje “excess of biological age”.  Rozwijające się w jelitach bakterie zużywają wiele potrzebnych do życia substancji takich jak witaminy, minerały czy proteiny. W miarę wzrostu bakterii zapotrzebowanie na te substancje wzrasta. Pojawia się “wilczy apetyt”, apetyt na słodkie, kwaśne. Niefortunnie nie jest to nasz apetyt, tylko to co nam każą baterie czy blisko z nimi spokrew-nione drożdżaki. Jak więc widać czasem to kuszenie i złe zachowanie jest spowodowane przez coś innego, czyli niezbyt przyjazne bakterie.
Pozostaje pytanie: co zrobić aby było lepiej ? Właściwie odpowiedź jest jedna.Trzeba się pozbyć patologicznych bakterii. Ale jak to zrobić? Od lat stosujemy probiotyki czyli przyjazne bakterie. Ale tu – że zacytuję pułkownika Wieniawę – zaczynają się schody. Mianowicie przyjazne bakterie – głównie Lactobaccilus – są bardzo wrażliwe na działanie temperatury i kwasu żołądkowego, dlatego wiele z nich zostaje zabitych już w żołądku zanim dotrze do jelit. Poza tym to, co pomoże jednemu nie musi pomóc wszystkim. Dlatego bezmyślne używanie probiotyków nie musi być korzystne. Ostatnio jest coraz więcej dowodów na działanie prebiotyków czyli nie bakterii, ale substancji powodujących rozwój przyjaznych bakterii, na które enzymy i kwasy trawienne nie mają wpływu.

Dr. Andrzej Salaniuk N.D., Naturopath

2399 Cawthra Road #101, Mississauga. Tel: 416-830-0626
www.facebook.com/Lakeshore Natural Health Clinic
Serwisy pokryte przez większość ubezpieczeń/benefity. Możliwość bezpośredniego rozliczania z kompaniami ubezpieczeniowymi. Gift certificates available.