Karnawał to pora zabawy do białego rana, niezapomnianych imprez, a także… pysznego jedzenia! W tym okresie królują pączki i faworki (inaczej nazywane też chrustami), a także imprezowe sałatki, przekąski, wspaniałe desery i pikantne dania obiadowe.
Tradycyjnie karnawał to czas przed rozpoczęciem Wielkiego Postu, podczas którego możemy sobie pozwalać na dietetyczne grzeszki. Kulminacją jest Tłusty Czwartek (w tym roku obchodzony 4 lutego), kiedy niezjedzenie puszystych pączków i kruchych faworków grozi pechem i sprowadzeniem na siebie nieszczęścia w życiu.
Wśród dań kuchni polskiej poczesne miejsce zajmuje niewątpliwie bigos. Z przekazów wiemy, że jadany był już od dawna, a wywodzi się najprawdopodobniej od znanej w Polsce już w XVI w. potrawy włoskiej o nazwie miszkulancja (wł. mescolanza – mieszanina), w skład której wchodziły różne warzywa i mięso. Natomiast nazwa bigos jest pochodzenia niemieckiego: bleiguss.
W staropolskiej kuchni bigosem częstowano gości, podawano go podczas spotkań karnawałowych, na polowaniach i kuligach, jak również w czasie Świąt Wielkanocnych.
Do popularnych ciast, podawanych w karnawale należą ciastka smażone w głębokim tłuszczu: pączki i faworki, znane też jako chrusty. Ojczyzną pączków jest Austria. W Wiedniu wysmażane były już pod koniec XVII w. Upowszechniły się po Kongresie Wiedeńskim (1815). Tradycyjne pączki wiedeńskie nadziewane były marmoladą z moreli. Polskie pączki są również wspaniałe, zwłaszcza domowe, nadziewane konfiturą z płatków róży, wiśniami lub dobrym dżemem. Rzadko kto nie jest amatorem tych kulistych, drożdżowych ciastek, posypanych cukrem pudrem lub pokrytych lukrem. Na specjalne okazje (Tłusty Czwartek) do lukru dodawana jest skórka pomarańczowa.
Faworki – to niezwykle pracochłonne ciastka. Podobnie jak pączki smażone w głębokim tłuszczu, przygotowuje się je z tzw. ciasta zbijanego. Po zagnieceniu składników kulę ciasta bije się przez kwadrans drewnianym tłuczkiem, aby osiągnęło odpowiednią strukturę. Dobrze sporządzone faworki po usmażeniu pokryte są drobnymi pęcherzykami powietrza.
Jedzenie na imprezę, które pojawi się w trakcie karnawałowych zabaw powinno być lekkostrawne, a zdecydowanie najwygodniejsze z nich to fingerfoodowe przekąski i przystawki cieszące oko swoim kształtem, sma- kiem i różnorodnością. Ważna jest ich forma, ilość i bogactwo rodzajów, to zawsze dobrze działa i fajnie wygląda. Oczywiście powinniśmy przygotować jedzenie na impreze wcześniej, ustawić na stole a potem już tylko, a może aż, świetnie się bawić, w końcu karnawał jest ne tylko w Rio. Proponuję przede wszystkim podać proste przekąski i przystawki, głównie warzywne.

Jedzenie na imprezę nad ranem, gdy opadamy z sił i potrzebny jest duży zastrzyk energii, polecam podgrzać przygotowane dzień wcześniej pożywne i sycące danie. To zdecydowanie najlepsze wyjście, aby goście rozeszli się do domów z pełnymi brzuchami i rewelacyjnymi humorami. A więc do dzieła 🙂 Możemy śmiało zrobić nie tylko koreczki imprezowe, bowiem wiele różnych dań jest smaczniejszych i atrakcyjniejszych do przygotowania:
RYBA W OCCIE
Ach te wspomnienia. Ryba w occie zamknięta w słoiku kojarzy mi się z dzieciństwem. Dokładnie taka ryba w occie konserwowana w zalewie była u nas w domu podawana raz na jakiś czas z okazji imprez lub uroczystości. Zalewa z octu, cebuli, wody i przypraw sprawiała, że mogły czekać miesiącami na zjedzenie.
Składniki:
• szczupak, karp, sandacz, dorsz lub inna ryba bez łusek, pokrojona w dzwonka
• mąka do obtaczania pszenna lub mieszanka bezglutenowa, może być też mąka ryżowa
• sól do smaku
• olej do smażenia
Zalewa octowa
• 6 szklanek wody
• 1,5-2 szklanki octu (zależnie jak octową zalewę lubisz, ja lubię ocet)
• 2 cebule
• 5 listków laurowych
• 10 kulek ziela angielskiego
• ½ łyżki soli
• 1 łyżka cukru
Sprawioną rybę, pokrojoną w dzwonkach solę, obtaczam w mące i smażę na oleju na złoty kolor.
Cebule kroję w piórka lub talarki. Wszystkie składniki zalewy octowej wlewam i dodaję do garnka. Zagotowuje pod przykryciem.
Gorąca rybę prosto z patelni wkładam do słoików, zalewam wrząca zalewą octową. Zakręcam i przykrywam grubym kocem. Zostawiam do wystudzenia. Taka ryba w occie może stać przez kilka miesięcy w zimnym miejscu o ile pokrywka jest dobrze zamknięta i wklęśnięta.
Wszystkie karnawałowe przysmaki, podobnie jak inne smakowite, świąteczne potrawy zawierają, niestety, dużą ilość kalorii. Jednak czasami odrobina smakowego szaleństwa nie powinna nam zaszkodzić. Niebawem nadejdzie czas Wielkiego Postu i pora na niskokaloryczne ryby, żur, kaszę…
Chłodnik lubczykowy
Lubczyk zawitał na dobre na imprezowym stole w formie lekkiej zimnej zupy. Serwować powinniśmy chłodnik z solidną łyżką dobrej kwaśnej śmietany, wtedy staje się cudownie maślany.
Cały proces przygotowywania chłodnika zajmuje jakieś 3 minuty plus czas potrzebny na schłodzenie zupy.
Składniki:
• 1 litr wody lub wywaru warzywnego
• garść listków lubczyku (z łodyżkami włącznie)
• 50 g tłuszczu kokosowego lub masła
• 3 łyżki mieszanki mąki bezglutenowej lub pszennej
• sól
• 100 ml śmietany kokosowej lub śmietany kremówki
• kwaśna śmietana koksowa, sojowa lub zwierzęca do dekoracji
Wodę zagotowujemy i dodajemy listki lubczyku. Całość gotujemy jakieś 2 minuty, dokładnie tyle czasu, ile zajmie nam rozpuszczenie na małej patelni masła, wymieszanie go z mąką i zrobienie zasmażki. Gdy jest gotowa, wyłączamy gaz. Wodę z lubczykiem przelewamy do blendera (musi być stojący nie może być ręczny) i miksujemy na szybkich obrotach dodając zasmażkę, śmietanę kremówkę i szczyptę soli. Gdy wszystko wymiesza się dokładnie i zupa osiągnie już lekko pistacjowy kolor, musimy spróbować i w razie potrzeby doprawić wedle uznania. Ja taki chłodnik studzę w misce z lodowatą wodą. Przed przyjściem gości przelewam do małych szklaneczek, dekoruję śmietaną i wstawiam do lodówki. Podaję, gdy wszyscy jesteśmy już gotowi do jedzenie.
Falafel
Falafel z ciecierzycy jest smaczny, aromatyczny, sycący i pełen białka. Pokrojone drobno daktyle nadają falafelowi typowego słodkawego posmaku. Przygotowanie falafel w domu nie jest trudne, dlatego też raczej nie warto kupować gotowych kotlecików falafel, lepiej zrobić je w domu, ot tak, zwyczajnie. Do falafel dodaję mąkę z ciecierzycy lub jeśli nie macie może być ryżowa ewentualnie pszenna. Dlaczego? Ponieważ duży pęczek zieleniny mocno rozrzedza masę a ciecierzyca po zmieleniu potrafi mieć różną konsystencję, zależnie od czasu moczenia. W razie potrzeby dodanie mąki jest wskazane, aby kotleciki dobrze się smażyły i zachowywały ładny kształt.
Składniki:
• 2 szklanki suchej ciecierzycy
• 2 mniejsze cebule
• 3 ząbki czosnku
• 2-3 łyżeczki mielonego kminu (można dodać
więcej jeśli lubicie)
• 2-3 łyżeczki mielonej kolendry (można dodać
więcej jeśli lubicie)
• 1 bardzo okazały pęczek natki pietruszki
(u mnie wyszły 4 szklanki zieleniny!)
• można dodać też kilka gałązek kolendry z list
kami (ja pomijam)
• 2 łyżeczki soli
• ½-1 szklanki mąki z ciecierzycy (może być też
pszenna jeśli jadacie pszenicę)
• 1/2 łyżeczki sody
• skórka otarta z 1 cytryny i sok z 1/2 cytryny
• 1 łyżeczka papryki słodkiej w proszku
• 200 g daktyli
• olej do smażenia u mnie troszkę ponad 1 litr
Ciecierzyce zalewamy wodą i odstawiamy na noc do napęcznienia, między 12 a 24 godziny. Odlewamy na sicie.
Pietruszkę szatkujemy, a cebule obieramy i kroimy w kostkę.
Do malaksera wkładamy wszystkie składniki falafela i miksujemy na jednolitą masę. Przekładamy do miski i wstawiamy na 2 godziny do lodówki.
Formujemy w dłoniach kulki, mocno dociskamy i układamy na talerzu.
W garnku rozgrzewamy olej, powinno być go dużo, jak do frytek. Delikatnie wkładamy falafele i smażymy z obu stron.
Wykładamy na talerz wyściełany ręcznikiem kuchennym.
SERNIK Z MLEKA KOKOSOWEGO
Sernik z mleka kokosowego jest chyba ostatnio najpopularniejsze ciasto, z trzech powodów. Po pierwsze z powodu możliwości dobrania sezonowych owoców – dowolnych, łatwości przygotowania i szybkości. Po prostu wystarczy rozpuścić galaretki o dowolnym smaku wieprzowe, z agarem lub karagenem. Dodać owoce pokrojone w kawałki, cukier (jeśli lubisz bardzo słodkie dania) i przełożyć wszystko do wybranej formy do pieczenia.
Składniki:
• 3 puszki śmietany kokosowej – łącznie 1200
ml (tłustej, takiej 19-20%)
3 galaretki – bezbarwne lub kolorowe
(cytrynowa pasuje bardzo dobrze)
ulubione owoce: u mnie morele, nektarynki,
borówki, maliny, jeżyny, śliwki żółte
(tak z 1000 g owoców)
3 łyżki cukru (opcja, ja nie dodaję)
Do garnka przelewamy zawartość 1 puszki śmietany kokosowej z 300 ml wody. Wsypuje my 3 galaretki i mieszamy do całkowitego rozpuszczenia. Zostawiamy do przestygnięcia.
Gdy śmietana z galaretkami przestygnie mieszamy ją trzepaczką z pozostałymi 2 puszkami śmietany. Ot tak, zwyczajnie. Przelewamy do wybranej formy.
Obieramy i kroimy na kawałki owoce. Układamy je i dokładnie rozkładamy równomiernie w galaretce.
Wstawiamy do lodówki do stężenia.
Taki sernik z mleka kokosowego czyli sernik kokosowy bez pieczenia jest świetny po nocy tężenia w lodówce, pokrojony na kawałki świetnie smakuje!

Miłej zabawy