Czy nadal jesteśmy wspólnotą?

“Everything we hear is an opinion, not a fact.

        Everything we see is a perspective, not the truth.”

Marcus Aurelius

Czy nadal jesteśmy wspólnotą?

„Pragnę powtórzyć na głos jeszcze raz to, co wielokrotnie przypominałem w trakcie kampanii. Nikt nas nie zwolnił z poczucia wspólnotowości. Nikt nas nie zwolnił z bycia Polakami. Kraju, narodu nie da się podzielić wzdłuż czy wszerz, zgodnie z granicami wielkich miast czy małych wiosek. Wszyscy jesteśmy Polską i musimy nią być, bo nie da się inaczej. Nie mamy jako naród alternatywy dla parlamentarnego dyskursu, porozumienia się, kompromisu. Dla polityków, którzy tego nie rozumieją, nie ma miejsca w naszej wspólnocie.”

B. Chrabota, red. naczelny Rzeczpospolita, rp.pl. 12.07.2020

„(…) Piotr Trudnowski z “Klubu Jagiellońskiego” zauważył niedawno ciekawą rzecz. “Od 2015 r. ustabilizował się wzrost poczucia podmiotowości obywatelskiej. Średnia ‘czujących wpływ na sprawy kraju’ między drugą kadencją PO a ‘dobrą zmianą’ wzrosła o blisko 40 proc. Wykluczeni poczuli się obywatelami”. Czy to nie jest świetny punkt wyjścia do dalszych analiz? Lepszego zrozumienia siebie nawzajem? Ucieczki od stereotypów? Jeśli nie zadamy sobie tego wysiłku, faktycznie nie da się nas jako narodu posklejać.

Marcin Makowski, Opinie, www.wp.pl, 29.06.2020

Podzielam opinię red. Chraboty. Niestety, powyborcze komentarze w przestrzeni publicznej oraz gorzkie ‘debaty’ na fb dowodzą, iż “posklejać” się nas nie da. Będziemy żyli obok siebie, ale nie razem. Połączy nas na chwilę, jak Belgów, mecz piłkarski lub siatka.

Nie ma wątpliwości, iż za sukcesem ciężko pracującego w terenie Prezydenta stoi Jacek Kurski, który uczynił z TVP bezwzględną maszynę partyjną. To źle dla wizji państwa mającego służyć wszystkim obywatelom. Ten triumf może być na dalszą metę kosztowny. Dzień po wyborach wydaje się, że nikomu na jakimś poszukiwaniu wspólnoty nie zależy. Polityka uczy cynizmu. Nie dziwą mnie więc w obecnym stanie polskiego ducha mniej lub bardziej elegancko wyrażane ‘liberalne’ nadzieje (red. M. Szułdrzyński czy L. Jażdżewski), że elektorat PiSu za kilka lat… wymrze. Zapewne. Ale jeżeli opozycja nie stworzy programu dla tych ponad 10 milionów ludzi zadowolonych z polityki rządu (vide cytat), to ci dzisiejsi młodsi wyborcy, głosujący przeciw PAD, za kilka lat zaczną myśleć o sobie i swoich potrzebach w innych kategoriach. I wtedy ponownie liberałom, bez atrakcyjnej i skutecznej oferty, pozostaną jedynie pogardliwe oceny ‘demosu’. A wśród młodszych wyborców anty-PiS, co warto zauważyć, blisko jedna trzecia poparła “Konfederację”.

•••

„Rafał Trzaskowski z niemal 10 mln głosów bezapelacyjnie został liderem opozycji. (…)

Nie został jednak prezydentem, bo bunt, na który postawił, nie miał, jak się okazało, szerokich społecznych podstaw. Polacy w większości są zadowoleni z życia, kryzys jeszcze im nie dopiekł, uważają, że epidemia już przeminęła i choć ceny rosną, w Polsce żyje się lepiej niż pięć lat temu. (…). PiS swą polityką społeczną upodmiotowiło całe rzesze społeczeństwa. Dlatego kandydat domagający się zmiany nie wygrał. Zadowolonych z rządów PiS – bo tego w istocie dotyczył ten wyborczy plebiscyt – było więcej niż tych, którzy chcieli zmiany.“

M. Szułdrzyński, rp.pl, 13.07.2020

“Król umarł, niech zyje król!” Rafał Trzaskowski zauroczył media. Błyskawicznie zapomniano owe znaczące sondaże, które dawały lepsze wyniki w II rundzie Szymonowi Hołowni, a nie RT. Żale Schetyny, oskarżającego resztę opozycji o bierność, gdyż nie zrezygnowali z własnej tożsamości, nie stali się lennikami kandydata PO, zbyli już lekceważąco W. Czarzasty i Szymon Hołownia. Wielki cynik polskiej polityki, Roman Giertych uważa, że Hołownia wygrałby II rundę. 

Kreujący dziś Trzaskowskiego na lidera zjednoczonej opozycji chcą przejść do porządku nad faktem, iż te 9.95 miliona głosów w II rundzie to wyborcy rozmaitej orientacji, złączeni na chwilę wrogością wobec PiS. Pozbawiona wizji i programu PO nie musi byc atrakcyjną alternatywą PiSu. Pięć lat jednostronnej propagandy TVP wepchnęło wielu wyborców w ten blok, ale nie znaczy to, zechcą być także skazani na jedna partię. Nie przejdą automatycznie do Platformy, bo ‘Rafał’ jest taki “politycznie uwodzicielski” (cytując celebrytkę).

Senator Bogdan Zdrojewski widzi potrzebę zmian w głównej sile opozycji. Inaczej PO rozpadnie się na kilka frakcji. Szymon Hołownia sądzi, iż nadchodzi jego czas a pozbawiony poważnych liderów elektorat opozycyjny, mający dość duopolu, zasili jego zapowiadany “Ruch 2050”. Nie bez powodu – bez zdecydowanej deklaracji lidera 240 tysiecy wyborców “Szymona” zostało w domach. Dla nich cały POPiS jest do wymiany. I nie tylko dla nich.

Lewica czeka na swoją szansę. Nieuchronne zgranie się oferty (i aparatu) PiS pozostawi po sobie wielomilionowy elektorat nastawiony roszczeniowo wobec państwa. Być może wtedy to lewica będzie w stanie wygenerować atrakcyjną ofertę, jeżeli jeszcze nie na 2023, to zaraz po tym.

W polityce czas nie stoi w miejscu. Partyjni analitycy i stratedzy już od poniedziałku rozpoczęli przygotowania do następnej kampanii. Oni wiedzą, w odróżnieniu od rozhisteryzowanych celebrytów oraz rozgorączkowanych i emocjonalnych wyborców, że polityka to Wielka Gra.

WMW