Jeszcze przed tygodniem Rahaf Mohammed Alkunun siedziała zabarykadowana i bez paszportu na lotnisku w Bangkoku. Bezpiecznie wylądowała w Kanadzie. 18-latce udało się uciec z Arabii Saudyjskiej, gdzie – jak mówiła – groziło jej prześladowanie i śmierć.
18-letnia Saudyjka Rahaf Mohammed Alkunun, której Kanada udzieliła azylu, wylądowała w Toronto. O tym, że zostanie przyjęta jako uchodźca, poinformował wcześniej premier Kanady Justin Trudeau.
Rahaf Mohammed Alkunun przyleciała do Toronto z Bangkoku, dokąd uciekła 5 stycznia od rodziców podczas wakacyjnego wyjazdu do Kuwejtu. Mówiła, że jej brat i ojciec maltretowali ją fizycznie i psychicznie, grożąc śmiercią. Jej ojcem jest jeden z prominentnych saudyjskich gubernatorów.
Na lotnisku kobietę powitał tłum oraz kanadyjska minister spraw zagranicznych Chrystia Freeland. – Oto Rahaf Alkunun, bardzo odważna, nowa Kanadyjka – powiedziała minister. Dodała, że 18-latka chciała, by ludzie widzieli, że udało się jej dotrzeć do “nowego domu”, ale ma za sobą wyczerpującą podróż i na razie nie będzie rozmawiać z mediami. Minister zaapelowała o uszanowanie decyzji “dzielnej młodej kobiety, która wiele przeszła”.
Po przylocie do Kanady zbuntowana 18-latka zmieniła nazwisko.
W wywiadzie udzielonym w poniedziałek publicznej telewizji CBC Rahaf Mohammed powiedziała, że od dawna próbowała przekonać rodzinę do wakacji w Kuwejcie, ponieważ wiedziała, że poza Arabią Saudyjską może poruszać się samodzielnie. Wyjaśniła, że w ostatnim dniu podróży czekała, aż cała rodzina zaśnie, a następnie kupiła bilet do Bangkoku. Tam została zatrzymana, a po groźbie przekazania jej rodzinie zabarykadowała się w hotelu. Zaczęła umieszczać wpisy na Twitterze zawiadamiające, że uciekła i w razie powrotu do Arabii Saudyjskiej grozi jej śmierć z rąk jej własnej rodziny, ponieważ zbiegła i wyrzekła się islamu, za co w Arabii Saudyjskiej grozi kara śmierci. W krótkim czasie wokół hasztagu #SaveRahaf rozwinęła się potężna kampania społeczna.
Jak mówiła, w kraju rodzina znęcała się nad nią, nie mogła samodzielnie uczyć się i pracować. Już podczas kilkudniowego pobytu na lotnisku w Tajlandii – gdy jej los był niepewny – obawiała się o swoje bezpieczeństwo, gdyby wróciła do Arabii Saudyjskiej. – Jestem pewna w 100 procentach, że zabiją mnie, gdy tylko wyjdę z saudyjskiego więzienia – powiedziała. Do Tajlandii przyleciał jej ojciec, a w jej sprawie interweniowali saudyjscy dyplomaci. W pewnym momencie nastolatka pokazała na Twitterze zdjęcia, na których było widać, że zabarykadowała się w pokoju hotelowym na lotnisku. Wtedy jeszcze groziła jej deportacja.
W związku z jej zeznaniami i interwencją światowych organizacji, u Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców (UNHCR), służby imigracyjne Tajlandii zdecydowały jednak, że 18-latka nie zostanie deportowana.
– Nasi dyplomaci w Tajlandii współpracowali tam z partnerami i sojusznikami, szczególnie z UNHCR – mówił wcześniej na konferencji premier Kanady Justin Trudeau. – UNHCR poprosiło Kanadę o przyjęcie pani Alkunun jako uchodźczyni i zgodziliśmy się na tę prośbę przyznania jej azylu – powiedział. I dodał: – Robimy to z radością, bo Kanada jest krajem, który rozumie, jak ważna jest walka o prawa człowieka, prawa kobiet na świecie.
Decyzja Kanady może pogorszyć stosunki kraju z Arabią Saudyjską, które są napięte od zeszłego roku. Latem kanadyjska ambasada w Rijadzie zaapelowała o natychmiastowe uwolnienie aktywistów walczących o prawa człowieka. Arabia odpowiedziała m.in. wyda- leniem kanadyjskiego ambasadora z kraju i zamroziła też wszelkie układy handlowe i inwestycje łączące dwa państwa. Doszło do kryzysu dyplomatycznego.
Premier Justin Trudeau stwierdził, że władze Kanady nie przeproszą i nie zmienią swojego stanowiska. Dość śmieszne podejście do tematu wobec wprowadzonej przez siebie zasady, że występowanie przeciw islamowi traktowane jest jako przestępstwo nienawiści, a wobec osoby która to otwarcie głosi zastosowano nadzwyczajne środki przyzwolenia. Gonimy w piętkę?