“Związek Radziecki jest często oskarżany o napaść na Polskę. To błąd! Naziści zaatakowali Polskę 1 września. Dopiero 17 września, kiedy polski rząd uciekł, a siły zbrojne zostały pokonane, Armia Czerwona wkroczyła na “terytoria polskie” – Białoruś i Ukrainę okupowaną przez Warszawę od 1920 roku”
tweet Ambasady FR w Warszawie, za: www.rp.pl, 17.09.2019

17 Września – wojna o wirtualne istnienie

The New World Order. Wojna! Wojna o dusze, o zasady porządkujące myślenie. Na marginesie – znaczącym politycznie i finansowo (bo zawsze ktoś za wszystko płaci!) – wojna o przekaz historyczny. Wojna o wirtualną prawdę. Ta podstawowa, Prawda Arystotelesa, pierwsza zasada filozofii, oparta o fakty, dokumenty i świadków – who cares!!!!!
„Truth does not exist!“ – tego uczą nasze dzieci i wnuków, na renomowanych, zachodnich uniwersytetach pogrobowcy Marxa i Róży Luxembourg.
„Wojna to konflikt prowadzony innymi środkami“. Enter: – Propaganda. Na taką‚ wojnę światowe mocarstwa wydają miliardy. Filmy, książki, stypendia „Kopernik była kobietą“ – pamiętacie Państwo?! To się dziś da zrobić! A że nie dało się z Pileckiego odciągnąć choć kropli polskości? To Go w Hollywood nie ma! I bez polskich milionów, nie będzie!
W kampanii wyborczej do polskiego Sejmu i Senatu 2019 roku, obcy nam kapitałowo, www.onet.pl atakuje wydawanie pieniędzy na promocję polskich tematów historycznych. Niby za brak skuteczności, ale w podtekście (proszę wybaczyć podejrzenia, znam ludzi pracujących w tamtych ‚okolicach‘) za samą ideę wybijania polskich motywów w światowym przekazie dziejów. No bo po co?! Takie to parafialne! NB. Znany dobroczyńca Polonii w Kanadzie też tak ocenia (niesamowitą w swym rozmachu i skuteczności) kampanię pamięci 80-tej rocznicy 1 września 1939 – ‚chore świętowanie klęsk!“
Nie, nie ‚świętowanie‘, Szanowny Panie … ! Walka o miejsce w owej Weltgeschichte, do której zawarowały już sobie żelazne prawo Bryty pod Whitehall’em i Francuzi na Champs-Élysées.
***
Exemplum. 14 lipca ‚warszawka‘ grzecznie warowała przy ekranach TVN, podziwiając Francuzów. Marsz brodatych weteranów Légion étrangère był jednakże dla nich pokazem ‚tradycyjnych uniformów‘. Mon Dieu!
14 lipca to była okazja, ale już daty 17 września Gazeta Wyborcza nie zauważyła. Rozumiem, boli lanie spuszczone pradziadkom i dziadkom przez Polaków. Nawieźli hołotę na tankach w 1945. Wykształcili na wumlach i innych columbiach, ale ból pogonionej watahy Dzierżyńskiego, Marchlewskiego i reszty w genach pozostał!
***
Ludzie polskiej polityki, ci po prawej i po lewej, zdają się kompletnie nie rozumieć słów, jakie często cytują. Nasi politycy i intelektualne zaplecze polityków – zna Clausewitza. I Sun Tzu. Ba, zapewne zna parę cytatów z obu myślicieli, tak jak większość katolików zna parę cytatów z Pisma, kompletnie nie rozumiejąc języka, jakim zostało napisane. Polacy sądzą, że zajmowanie się przeszłością odległą o 50+ lat, to taka sobie fanaberia, hobby lub uciążliwa choroba intelektualistów, którzy kompletnie nie rozumieją naczelnego zadania: patrzenia w przyszłość.
Jakakolwiek uwaga, iż akurat to przyszłość jest „mityczna“, bo niemożliwa do opisania w najmniejszym naukowym stopniu – natomiast przeszłość jest konkretna, gdyż mierzona finansowymi korzyściami – traktowane będzie jak herezja. Dlatego Polacy przegrywają dziś wojnę, która podobno skończyła się 74 lata temu!
Oświadczenie Ambasady Rosji w rocznicę uwolnienia spod polskiego zaboru Ukraińców i Białorusinów, jutro stanie się nakazem dla rzesz kretynów z dyplomami najprzedniejszych zachodnich uczelni. Tych, jak niegdyś dr. Flemming – udowadniający, ponad wszelką wątpliwość, iż w Katyniu mordowali Niemcy! Piszący na takim podręczniku zdawał egzamin na UofT i zdał jedynie dlatego, iż profesorem był Macedończyk, który żywił był pewne „wątpliwości“ wobec oficjalnej wersji amerykańskiej profesury, zakochanej w Stalinie.
Jutro wersja o polskiej okupacji Ukrainy i Białorusi zyska współczesny przypis. Zachód ma swoje prawidła. Trzeba będzie obie wersje – polską, o agresji/okupacji oraz rosyjską, o wyzwoleniu słowiańskich współbraci, potraktować jak równouprawnione w dyskursie.
Sowiecka wersja AGRESJI 17 WRZEŚNIA jest wersją Rosji, partnera Trumpa i Macrona.
A nasza, polska? To wersja marginalnych, nigdy nie uświęconych stypendium z Harvardu/Yale/Columbii propagandystów polskiego nacjonalizmu, znanych z apoteozy faszyzmu, antysemityzmu i autorytaryzmu. Uznane autorytety, Gross, Grabowski & Hartman zapewne dostarczą karmy. Historia? Armia Czerwona nie weszła bez powodu! Za chwilę Netflix dostarczy sugestywny obraz bohaterów-wyzwolicieli Lwowa i Grodna.
WMW
NB. Znam kanadyjskich Ukraińców, uczciwych ludzi, którzy umrą za stwierdzenie, iż między 1918-1939 Lwów był pod polską okupacją. Ci ludzie są wśród nas. I nie pałają krwiożerczą nienawiścią. Po prostu, tak widzą siebie i historię. Fakty i prawo międzynarodowe mają w takim samym poważaniu, jak… gospodin Putin! Nic tego nie zmieni, choć akurat dziś, w obliczu aneksji Krymu i możliwej parcelacji Ukrainy, od Doniecka zaczynając, a na Odessie kończąc – zamilkną. Ale nawet to nie jest pewne. Historyczna nienawiść do Polski jest silniejsza, niż zrozumienie odwiecznych, geopolitycznych nakazów, dla istnienia mocarstwowej Rosji. Pol’sza, zdominowana i podwiązana gospodarczo, może sobie istnieć. Samodzielna Ukraina – nigdy!