Zemsta po albańsku

 W Albanii po dziś dzień obowiązuje prawo krwawej rodowej zemsty. Po górzystej, pogrążonej w bezprawiu północnej części kraju krążą mroczne opowieści o wendetcie narzuconej przez średniowieczny kodeks prawa zwyczajowego, który obliguje kolejne pokolenia rodzin do niekończącej się wojny.
albaniaNa takie opowieści nie powinno być miejsca we współczesnej Albanii, objętej siecią telefonii 4G, będącej członkiem NATO i aspirującej do członkostwa w Unii Europejskiej. Tymczasem w zrujnowanym biurowcu w stolicy kraju, Tiranie, można usłyszeć historie o krwawej zemście dokonanej nie w minionych dekadach, a wczoraj.
– Od początku 2016 roku doszło już do 35 zabójstw z zemsty – mówi Gjin Marku, były oficer albańskiego wywiadu, a obecnie mediator w sporach w ramach tzw. gjakmarrji, czyli krwawej rodowej zemsty.
Marku pokazuje listę zabójstw z ostatnich tygodni, które jego zdaniem mają związek z waśniami między rodzinami. Nie są to przypadkowe akty przemocy w kraju, gdzie w każdym domu jest broń, lecz rezultat wielowiekowego przywiązania do funkcjonującego w Albanii prawa zwyczajowego, tzw. Kanunu Leki Dukagjiniego, nazwanego tak od nazwiska księcia Leki Dukagjiniego, który panował w północnej Albanii w XV wieku.
Wśród ofiar wendetty jest rolnik zabity za to, że ściął drzewo sąsiada; dwaj bracia, którzy zginęli z ręki kochanka ich siostry, bo nie zgodzili się na ich ślub; oraz emigrant, który swoim powrotem do wioski z pracy za granicą rozognił trwający od dekad konflikt.
ALBANIA2Wszystkie te śmierci wynikają z zasad Kanunu Leki Dukagjiniego, kodeksu prawa zwyczajowego, złożonego z 12 ksiąg i 1262 artykułów, które od pięciu wieków regulują wszystkie wydarzenia w życiu Albańczyków i nakazują m.in. by „za przelaną krew płacić krwią”.
Kanun, będący częścią kulturowego i historycznego DNA Albanii, ostatnio wzbudza coraz większe zaniepokojenie brytyjskich trybunałów ds. imigracji i azylu. Od 2012 roku do Europy imigrowały dziesiątki tysięcy Albańczyków. Wielu z nich ubiega się o azyl, tłumacząc, że z powodu uwikłania ich rodzin w krwawą zemstę boją się o własne życie.
Fałszywe tłumaczenie
Brytyjscy urzędnicy twierdzą, że tego rodzaju tłumaczenia są niemal zawsze fałszywe, a w najlepszym wypadku naginają rzeczywistą sytuację. Potwierdza to Albańczyk, którego spotykamy w poczekalni przed biurem Gjina Marku. Bajram Cani, emerytowany robotnik wyjaśnia, że jego córka, Drita, zamordowała swojego męża i teściów, którzy próbowali zmusić ją do „niemoralnych czynów”. Wkrótce po tym Drita popełniła samobójstwo. Tragedia miała miejsce w 1996 roku.
albaneseTym sposobem 77-letni pan Cani od 20 lat, formalnie rzecz biorąc, podlega prawu krwawej rodowej zemsty. Mężczyzna od razu szczerze przyznaje, że nikt bezpośrednio nie groził mu śmiercią, choć rodzina zięcia – większość krewnych już nie żyje – mieszka o kilka domów dalej.
– Nie boję się o życie, ale mam nadzieję, że Gjin Marku załatwi mi dokument potwierdzający, że jestem w takim sporze, a wtedy będę mógł emigrować do Niemiec – mówi. – Taki papier przyda mi się tam na miejscu, w Niemczech. Muszę wyjechać z przyczyn zdrowotnych, tu jest dla mnie za gorąco.
Wspomniane przez pana Cani certyfikaty zalały europejski system azylowy do tego stopnia, że jak informują urzędnicy, brytyjskie ministerstwo spraw wewnętrznych zmuszone było wydać instrukcje dla trybunałów ds. azylu z zaleceniem, by takich dokumentów „generalnie nie traktować jako wiarygodnego dowodu na istnienie rodowych porachunków”.
Nicholas Cannon, ambasador Wielkiej Brytanii w Albanii, poszedł jeszcze dalej i w 2013 roku oskarżył lokalne władze i organizacje pozarządowe o to, że swoimi działaniami doprowadziły do powstania „biznesu polegającego na wydawaniu zaświadczeń o uwikłaniu obywateli w tzw. krwawą zemstę”. Zdaniem brytyjskiego dyplomaty certyfikaty tylko umacniają przestarzały stereotyp Albanii, jako kraju zacofanego i niebezpiecznego.
Chcą zapłaty krwią
Gjon34-letni Gjon Mhilli opowiada, że w 1992 roku został napadnięty przez pięciu członków jednej z miejscowych rodzin, z którą jego rodzina pokłóciła się o ziemię. Napastnicy dźgnęli go nożem w brzuch. Uratował go jego starszy brat, Pal, który zatłukł jednego z mężczyzn na śmierć pługiem ręcznym, ściągając na swoją rodzinę krwawą zemstę. Widmo gjakmarrji krąży nad nimi do dziś.
– Wiem, że jestem żywym trupem – mówi Mhilli, wskazując dłonią najstarszego syna, 16-letniego Klevisa i 8-letnią córkę Govanę. – Prosiłem, by zwolnili moje dzieci z udziału w zemście, ale odmówili. Dlatego dzieci nie mogą chodzić do szkoły. Oni chcą zapłaty krwią.
Gjon i jego żona, Valentina, mówią, że życie w zamknięciu w małym, pomalowanym na biało domu, ozdobionym jedynie krucyfiksem i obrazkami Matki Boskiej i Ostatniej Wieczerzy, doprowadza ich już do szaleństwa.
Nie uprawiają żadnych warzyw w ogrodzie przy domu, bo boją się, że ktoś wykona telefon i snajper zastrzeli Gjona jednym z około 200 tysięcy pistoletów zrabowanych z rządowych składów broni wojskowej w 1997 roku, kiedy Albania na moment pogrążyła się w anarchii.
– Kilka tygodni temu zastrzelili naszego psa na progu domu – mówi Mhilli. – Ta druga rodzina: ciągle nam grożą, dzwonią do nas i zapowiadają, że spalą nam dom z dziećmi w środku.
Wszelkie próby mediacji kończą się fiaskiem, tłumaczy Marku. Gdy jego „misjonarze” próbują rozmawiać z drugą rodziną, tamci „szczują ich psami”, dlatego teraz już nikt nie ma odwagi do nich chodzić.
Miejscowa policja odmawia pomocy. – Mówią: „To jest Albania, wydano na ciebie wyrok, znasz zasady” – tłumaczy Mhilli. Co więcej, nie mogą się przeprowadzić, bo druga rodzina jest bardzo bogata i ma wpływowe znajomości. – Znajdą mnie w jeden dzień i zabiją.
Mężczyzna w Albanii nie znajdzie schronienia, a o azyl za granicą nie może się ubiegać. Egzystuje w stanie zawieszenia, z którego jest tylko jedno wyjście – śmierć.
Krwawa rodowa zemsta: zasady
Kanun, czyli prawo zwyczajowe, to liczący 500 lat tekst, który do dziś reguluje, w jaki sposób należy dokonać krwawej zemsty w Albanii. Oto kilka bardziej egzotycznych „przykazań”:
– Zaraz po dokonaniu czynu mściciel musi poinformować o tym rodzinę ofiary, by nie było żadnych wątpliwości co do jego tożsamości.
– Morderca może poruszać się swobodnie nocą, ale z nastaniem świtu musi się ukryć.
– Ten, kto organizuje zasadzkę, ma zabrać tyle żywności, by zapewnić posiłek wszystkim swoim towarzyszom.
– Mściciel organizujący zasadzkę, ma strzelać wyłącznie do mężczyzn, nigdy zaś do kobiet, dzieci, żywego inwentarza, czy domu.
– Mściciel w żadnym wypadku nie ma prawa zabierać broni zamordowanego. Za popełnienie tak haniebnego czynu sprowadza na siebie dwie krwawe zemsty.
– Wartość życia każdego mężczyzny jest taka sama, bez względu na to, czy jest przystojny, czy brzydki.

Peter Foster

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.