“Zawrót głowy od sukcesów”?

Zachowanie rządzącej partii w ostatnich trzech-czterech miesiącach jest – niestety – doskonałą ilustracją dawnych ostrzeżeń tow. Lenina, kierowanych do aktywu WKP(b). W samej rzeczy, postronny obserwator polskiej polityki wewnętrznej może odnieść wrażenie, iż w doskonale dotychczas funkcjonującej maszynie PiS “coś” się zacięło. Imponująca doskonałą organizacją w wyborach, wychodząca z klarownym i prostym przekazem do wyborców, bezwzględnie zdyscyplinowana partia rozniosła w wyborach 2015 roku arogancką a bezideową opozycję. Wziąwszy zaś władzę, zneutralizowała wszelkie potencjalne ośrodki prawnej obstrukcji wobec rządu, i zmarginalizowała przeciwnika, ośmieszając zarówno ‘pospolite ruszenie’ KOD z niejakim… (ktoś jeszcze Mateusza pamięta?), jak i niewydarzonych sejmowych “puczystów”, z żałosnymi postaciami typu Szczerba i Mucha. Sprawna realizacja obietnic – owe miażdżące “totalną opozycję” 500+, tłumaczone skutecznie jako prosta konsekwencja zasady: “wystarczy nie kraść!” – zdawały się gwarantować rządom PiS kolejne kadencje. Nie było z kim przegrać!!!
Na zapleczu rządu PMM czaiły się jednak typowe na prawicy demony, które sprawiły, iż od trzech miesięcy koła “dobrej zmiany” buksują. Brak strachu przed bezzębną, pozbawioną programu opozycją sprawiły, iż w PiS doszły do głosu wewnętrzne frakcje. Nieudacznicy, którzy doszli do władzy wyłącznie dzięki wizji Prezesa, ale którym dziś się wydaje, iż są autentyczną siłą polityczną, knocą robotę. Efektem jest chaos informacyjny, kręcenie się w miejscu oraz bieganie od pożaru do pożaru, wzniecanego bezmyślnością partyjnych funkcjonariuszy. Komu akurat teraz, gdy trwa nagonka na Polskę w Unii, potrzebny był bubel prawny w postaci nowelizacji Ustawy o IPN?1 Komu potrzebna akurat dziś spartaczona ustawa degradacyjna? I te premie!!!
Premier Mateusz Morawiecki, miast konsolidować reformy gospodarcze i korzystać z nieprzewidywanej koniunktury, musi zajmować się bzdurami. A w nieplanowanych akcjach zdarzają się poważne wizerunkowe wpadki – jak ta z nagrodami dla ministrów. Dzięki temu przeżarta korupcyjnymi powiązaniami stara kadra PO, miast tłumaczyć się publicznie z przyzwalania na rozkradanie państwa (LOT, Ciech, stocznie, Autostrady Kulczyka itp.) objeżdża Polskę z bilboardami, wytykającymi politykom PiS owe “zasłużone” premie. Kasty sędziowskiej polski wyborca bronić nie będzie, ale suma premii przyznanych ministrom zwykłych ludzi po prostu rozzłości. Każdy zrozumie, iż za “6000” to tylko idiota lub złodziej w rządzie będzie pracował, i wysokie pensje ministrom się należą. Ale owe pokątne „premie” owocują sondażowym trzęsieniem ziemi!
Chyba dobrze, że te tak wysokie sondaże poszły na łeb na szyję w dół. Jest jeszcze czas, aby przestraszonej watasze cwaniaków z rozmaitych partyjnych frakcji Prezes założył kagańce i poddał aparat rządu takiej dyscyplinie, jak po wyborach. Walka o reformę państwa dopiero się zaczęła. Porażka w wyborach samorządowych może zmienić dynamikę na scenie krajowej. I to w chwili, kiedy sensowny, rzeczowy dialog M. Morawieckiego z Brukselą przynosi efekty w postaci wygaszania otwartego konfliktu. Budżet europejski jest grą wartą kompromisów i nawet ustępstw. Partyjni hunwejbini, owi “totalni” rewolucjoniści IV RP to spory, ale margines społeczeństwa.
Weźmy przykład veta Prezydenta A. Dudy wobec ustawy degradacyjnej. Wszelkie sondaże pokazywały, iż w obecnym kształcie popierało ją ok. 20 procent elektoratu. Połowa wyborców PiS uważała ją za wadliwą! Nawet radykalnie “rewolucyjny” portal wPolityce.pl wypowiedzią red. Nykiel poparł Prezydenta. Zdaniem wielu obserwatorów (dalekich od sympatii dla PiS, jak choćby red. Chrabota z “Rzeczpospolitej”) Andrzej Duda uratował tym veto PiSowi skórę! Krytykom decyzji prezydenta umyka prosty fakt, iż po to został w końcu wybrany, aby korygował legislacyjną gorączkę sejmowych rewolucjonistów, dla których „prawo” to niepotrzebny i niezrozumiały balast. Dla radykałów Duda okazał się nielojalny. Nielojalny? Wobec kogo? Brauna, Macierewicza czy JR Nowaka?
Jeżeli więc Pan Prezydent stracił głos posła Suskiego czy Sakiewicza to trudno. Niepoprawnym “Katonom” deklaratywnej prawicy życzyć tylko należy doskonałej, przyszłej współpracy z Prezydentem Tuskiem.
“Konserwatywna kotwica” czy mielizna?
Można zrozumieć motywację Grzegorza Schetyny przy rekomendowaniu byłego wiceszefa PiSu, europosła K.M. Ujazdowskigo na prezydenta Wrocławia. Miało to pokazać otwartość PO na centrowo-prawicowy elektorat i uderzyć prestiżowo w PiS. Wizerunkowy koszt tej sprytnej (w założeniu GS) operacji może jednak okazać się zbyt wysoki.
R. Dutkiewicz, dotychczasowy prezydent Wrocka Ujazdowskiego nie poprze.  Nowoczesna z nim na żaden układ nie pójdzie, a w SLD “fundamentalny katolik” to anathema. Nawet popularny w szeregach wrocławskiej opozycji Władek Frasyniuk mówi – “nie!” Zanim zaś Ujazdowski skorzystał z zaproszenia do POwskiego ‘Gabinetu Cieni’, z hukiem zrezygnował z tego grona Tomasz Cimoszewicz.
Może byłoby lepiej, aby PO nic nie kombinowała. Istnieje bowiem szansa, iż PiS sam się we własne nogi zapląta. Natomiast jeszcze kilka takich ‘manewrów’ i z zapowiadanej głośno ”zjednoczonej” zostanie jedynie opozycja “kanapowa”.

WMW

Przypominamy o “naszych” Paniach – polonijnych kandydatkach w wyborach prowincyjnych Ontario. Pomóżmy Im.
Pani Natalia Kusendova: okręg wyborczy Mississauga Centre, info@nataliakusendova.ca,

www.nataliakusendova.ca

Tel.: 647-308-7685 – czas do piątku, 6 kwietnia!!!
Pani Kinga Surma: okręg wyborczy Etobicoke Centre, info@kingasurma.com,

www.kingasurma.com

Tel.: 416-316-3039

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.