Zarządzanie przez chaos?/Ambasada w Jerozolimie?- po co?!


„(…) Połowa kadencji to dobry okres na podsumowanie. Zgadzam się, że za długo nad tym dyskutujemy. Sama powiedziałam, że rekonstrukcję się robi, a nie o niej rozmawia. (…)
Myślę, że ten okres był zbyt długi i chciałabym, by się zakończył. Wierzę w mądrość Jarosława Kaczyńskiego i jego doświadczenie polityczne. Najważniejsza jest Polska, tak jak napisałam w moim tweetcie. Musimy tak zbudować drużynę, by była w stanie wygrać drugą połowę meczu. Musi być zgrany zespół, nie liczą się indywidualne ambicje, liczy się zespół. W tej chwili wszystko musi się odbyć zgodnie ze statutem PiS. Wierzę w mądrość naszego lidera i całej Zjednoczonej Prawicy.“
— Prezes Rady Ministrów RP, Beata Szydło.

Zarządzanie przez chaos?

Gdyby sądzić po tematyce poniedziałkowych „Wiadomości“, to Mateusz Morawiecki jest darem Opatrzności dla Polski, jej gospodarczego rozwoju oraz prosperity Polaków. Poza rutynową już dawką doniesień o ‚złodziejskiej repry- watyzacji‘, telewidzowie dowiadują się, iż jeszcze nigdy nie było tak dobrze. Ilość wazeliny wylewanej pod adresem Ministra Finansów i Rozwoju pozwala sądzić, iż kierownictwo TVP już wie, kto zastąpi obecną Panią Premier. Choć bowiem Beata Szydło zasługuje na najwyższe zaufanie, będzie broniona przez Zjednoczoną Prawicę przed złośliwym votum nieufności spreparowanym przez szefa totalnej opozycji, to jej dni zdają się policzone.
Temat „rekonstrukcji“ rządu wałkowany jest już kilka dobrych tygodni, lecz zamiast mobilizować rząd do wzmożonego wysiłku w realizacji ambitnego programu reform, najwyraźniej doprowadził do swoistego paraliżu. Jak widać choćby na przykładzie ministra Waszczykowskiego, nie jest możliwa wydajna praca, kiedy nazwisko szefa resortu znajduje się na medialnej liście polityków do odstawki. Kto z takim ministrem będzie się zatem spotykał? Sekretarz Stanu USA najwyraźniej uznał, iż szkoda czasu na rozmowy z już „byłym“ szefem polskiej dyplomacji. A jest o czym rozmawiać!
Złośliwi podejrzewają, iż cała rekonstrukcyjna narracja to test wymyślony przez Prezesa na rozeznanie stanu rzeczy w “Partii i Państwie”. Cytowana powyżej wypowiedź Beaty Szydło dla telewizji “Trwam” jest sama w sobie warta uwagi. Deklaracja lojalności powtórzona jest co najmniej dwukrotnie, ale widoczna jest też pewna linia obrony. Skoro bowiem media państwowe trąbią od rana do wieczora o niekończącym się paśmie sukcesów obecnej ‘administracji’, to po co zmiana na fotelu premiera? Skoro rośnie zaufanie do samej Pani premier, to jak wytłumaczyć wiernemu elektoratowi jej odejście?
Z wykładów marksizmu-leninizmu pozostała piszącemu w pamięci fraza o “zawrocie głowy od sukcesów”. Czyżby właśnie taki przypadek trawił obóz rządzący? Czy frakcjom w PiS-ie rozum odebrało? Prawicowi publicyści są w swych ocenach proponowanego manewru bardzo powściągliwi, często nawet krytyczni. Wskazują na poważne niebezpieczeństwo zakłócenia pozytywnego image rządu poprzez dymisję jego popularnej szefowej.
Marzeniem totalnej opozycji jest “zmuszenie” Jarosława Kaczyńskiego do szefowania rządowi. Możliwe byłoby wtedy uwolnienie takiej fali medialnego czy ulicznego ‘hejtu’ wobec Prezesa, z jakim mamy do czynienia podczas miesięcznic, tyle że działoby się to codziennie, na okrągło. Wobec Premier Beaty Szydło tak się nie da. Ale wyposzczona wyobraźnia podsuwa liderom opozycji wspaniałe obrazy ‘premiera JK’ drącego się z sejmowej trybuny na posłów PO czy .N. Obywatele mieliby przed oczyma obraz permanentnej pyskówki, zamiast pracy Sejmu. Szczerby z Muchą i Gasiuk-Pichowicz nic innego nie interesuje. Ewentualny awans Mateusza Morawieckiego to z ich punktu widzenia “to samo”! Dlaczego więc Prezes miałby iść “totalnej”na rękę, kiedy ona sama – pozbawiona personalnej pożywki – rozkłada się w oczach? Jeżeli jednak JK sam rządu nie weźmie, komu potrzebna ta zmiana?

Ambasada w Jerozolimie?- po co?!

Od czasu powstania Państwa Izrael w roku 1948, Stany Zjednoczone potrafiły uniknąć fatalnej pułapki poparcia jednostronnego, izraelskiego rozwiązania konfliktu palestyńskiego, w tym uznania statusu stolic obu Państw. Nadal bowiem obowiązuje oryginalna “wizja” ONZ utworzenia dwóch państw na terenie man- datowym Palestyny. W licznych konfliktach trawiących Bliski Wschód nikt nigdy nie miał żadnej wątpliwości, iż USA stoi po stronie Izraela i jest lojalnym gwarantem jego bezpieczeństwa, ba – istnienia! Amerykańska pomoc gospodarcza i militarna idzie rocznie w dziesiątki miliardów dolarów, wsparcie dyplomatyczne blokuje antyizraelskie rezolucje Rady Bezpieczeństwa ONZ. Biurokratyczna formuła “odroczenia” decyzji o finalnej lokalizacji Ambasady USA do czasu ostatecznego uregulowania konfliktu, pozwalała jednakże kolejnym prezydentom na utrzymywanie dyplomatycznego stanu “wyczekiwania”, a ambasada funkcjonowała w Tel Avivie. Ani Kennedy, ani Reagan ani Bushowie, o Obamie nie wspominając, nie widzieli powodu do burzenia tego stanu rzeczy, co zresztą spotykało się ze zrozumieniem ze strony najważniejszych kół żydowskich w Ameryce. Uznanie bowiem Jerozolimy, (zaanektowanej bezprawnie w świetle prawa międzynarodowego!) przez Izrael, za jego stolicę – poprzez oficjalne przeniesienia tam ambasady – musi zantagonizować cały świat arabski, włączając w to amerykańskich sojuszników w regionie, z Egiptem, Jordanią i Saudami. Daje do ręki argument fundamentalistom z Iranu, Hezbollahu i Kalifatu. Waszyngton traci pozycję arbitra w procesie pokojowym, w jakimkolwiek stanie by on obecnie się nie znajdował. Pytanie – po co Trump otwiera „puszkę Pandory”?!

WMW

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.