Zapłacimy za “uchodźców”

Rząd kanadyjski zadeklarował w tym tygodniu większą pomoc dla syryjskich uchodźców, uciekających przed wojną domową. Trwająca w Kanadzie debata o pomocy dla nich uwzględnia trzy czynniki: kwestie humanitarne, bezpieczeństwo i kampanię wyborczą.canadoslamka
Sytuacja uciekinierów z Syrii to duża część relacji w mediach. Szczególnie od chwili, gdy okazało się, że rodzina chłopca, który razem z bratem i matką utonęli u wybrzeży Turcji, chciała dotrzeć do Kanady, a pieniądze na opłacenie się przemytnikom przesłała mieszkająca w Coquitlam (Kolumbia Brytyjska) Tima Kurdi, siostra Abdullaha Kurdiego, ojca i męża ofiar.
Kanadyjczycy podchodzą do możliwych form pomocy bardzo rzeczowo. Organizacje pozarządowe gromadzą środki na sponsorowanie imigrantów, czyli opłacenie podróży, formalności i osiedlenia się w Kanadzie. Rząd federalny zadeklarował zaś, że do końca 2017 roku do Kanady trafi 11,3 tys. uchodźców z Syrii, spośród których ponad jedna piąta już jest w Kanadzie. Pieniądze dla nich deklarują kolejne prowincje, pomoc organizują też uniwersytety.
Wiele osób uważa, że pomoc dociera do Syryjczyków zbyt wolno, jednak zdziwienie budzą wypowiedzi takie jak Abdullaha Kurdiego, który – jak relacjonowała agencja Canadian Press – powiedział, że wina za tragedię jego rodziny leży po stronie Kanady. Kurdi twierdził, że jego wniosek o azyl został odrzucony. Jednak zarówno kanadyjskie ministerstwo ds. obywatelstwa i imigracji, jak i siostra Kurdiego twierdzą, że taki wniosek nigdy nie został złożony. Wniosek, ale niekompletny, złożył brat Kurdiego.
Kanadyjska debata na temat pomocy dla syryjskich uciekinierów uwzględnia również kwestie bezpieczeństwa. Premier Stephen Harper już zapowiedział, że nie ma mowy o masowych ewakuacjach samolotami uciekinierów z Syrii czy Iraku, ze względu na działalność organizacji terrorystycznych i konieczność dokładnego sprawdzenia wniosków o azyl. Publicyści przypomnieli, że po zakończeniu wojny w Wietnamie, Kanada w ciągu 1979 i 1980 roku sprowadziła 60 tys. Wietnamczyków uciekających z komunistycznego kraju. Joe Clark, ówczesny premier, który doprowadził do publiczno- prywatnej współpracy w tym przedsięwzięciu, mówił kilka dni temu w rozmowie z Canadian Press, że wówczas uwzględniono ryzyko, iż wśród uciekinierów mogą być kryminaliści i komunistyczni agenci. Rząd wysłał jednak do obozów dla tzw. boat people dziesiątki swoich urzędników, którzy na miejscu skutecznie przeglądali wnioski uchodźców.
Sprawa pomocy uchodźcom stała się również elementem kanadyjskiej gry wyborczej (19 października odbędą się wybory do parlamentu), choć żaden z federalnych liderów partii nie mówi tego wprost. Obietnice mają trafiać zarówno do dotychczasowego elektoratu, jak i nowych wyborców. Rządowe programy pomocowe są przeznaczone nie tylko dla Syryjczyków, ale także np. dla Irakijczyków, uciekinierów z Erytrei czy Bhutanu.
Już w sierpniu Harper zapowiedział, że jeśli konserwatyści wygrają wybory, to Kanada sprowadzi dodatkowo 10 tys. Syryjczyków ponad już określone limity. Lider socjaldemokratycznej NDP Tom Mulcair obiecuje, że jeśli jego partia utworzy rząd, to do końca roku do Kanady wjedzie 10 tys. Syryjczyków, a przez najbliższe cztery lata dodatkowo ponad 46 tys. Lider Liberałów Justin Trudeau uważa, że do Kanady jak najszybciej powinno trafić 25 tys. syryjskich uchodźców.
Władze federalne utworzą fundusz pomocowy na rzecz obozów dla syryjskich uchodźców w krajach sąsiadujących z Syrią – poinformował minister ds. rozwoju międzynarodowego i frankofonii Christian Paradis.
Wysokość środków, jakie wyasygnuje rząd, będzie równowartością sum, które przeznaczają na ten cel prywatni donatorzy w Kanadzie. – Aby wesprzeć ich hojne dary i sprawić, że będą one miały bardziej znaczący wpływ na sytuację uchodźców, rząd tworzy Syryjski Fundusz Pilnej Pomocy.
Do każdego dolara ofiarowanego przez Kanadyjczyków Ottawa dorzuci następnego, „aż do 100 mln dol. kanadyjskich” (66 mln euro) – wyjaśnił minister.
Kanadyjskie fundusze pomocowe będą alokowane przez takie organizacje działające w regionie jak Międzynarodowy Czerwony Krzyż czy agendy ONZ. Paradis zapewnił, że Ottawa sprawi, iż środki finansowe trafią do Ankary, Bejrutu i Ammanu.

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.