Zagrożenie jest bardzo realne, jeśli to wszystko robi się dla pieniędzy to znajdą się środki, aby sfinansować atak biologiczny.

 

Rząd USA wezwał naukowców, by nie ujawniali wszystkich szczegółów dotyczących bardzo zjadliwego wirusa ptasiej grypy, którego stworzyli w laboratoriach w Stanach Zjednoczonych i w Europie. Możliwości przenoszenia się tego wirusa wśród ssaków są większe niż w przypadku innych szczepów.

Budzi to obawy, że publikacja szczegółów dotyczących jego powstania mogłaby pomóc terrorystom w stworzeniu broni biologicznej – podkreśliła agencja NIH (National Institutes of Health – agencja resortu zdrowia zajmująca się badaniami biomedycznymi i związanymi ze zdrowiem). Nie znam innego organizmu chorobotwór­cze­go równie groźnego jak ten.

Wąglik przy tym wirusie w ogóle nie jest przerażający – stwierdził Paul Keim, przewodniczący amerykańskiej narodowej rady bezpieczeństwa biologicznego. Zarazem w NIH uznano, że ważne jest opublikowanie ogólnych informacji na ten temat, ponieważ sugerują one, iż wirusy ptasiej grypy mutują łatwiej niż dotychczas sądzono, co oznacza, że stanowią większe zagrożenie. Agencja NIH sfinansowała dwa projekty badawcze – w Centrum Medycznym Uniwersytetu Erazma w Holandii oraz na Uniwersytecie Wisconsin – których celem było lepsze zrozumienie czynników ułatwiających szerzenie się wirusa ptasiej grypy.

wirus

Wykorzystując metody inżynierii genetycznej, naukowcy stworzyli wirusa ptasiej grypy, który łatwo zaraża fretki. Naukowcy dokonują zmian w materiałach na temat tego wirusa, przeznaczonych do publikacji w pismach „Science” i „Nature” – powiedziała agencji AP dyrektor NIH ds. polityki naukowej dr Amy Patterson. Dodała, że rząd USA określi, w jaki sposób nieopublikowane szczegóły udostępnić innym naukowcom zajmującym się tymi zagadnienia- mi. Może się oka­zać, że ko­rzy­ści pły­ną­ce z badań na­uko­wych nad wi­ru­sa­mi są mniej­sze, niż ry­zy­ko wy­do­sta­nia się groź­nych szcze­pów z la­bo­ra­to­rium. Spe­cja­li­ści w dzie­dzi­nie zdro­wia pu­blicz­ne­go ostrze­ga­ją, że kon­tro­wer­syj­ne eks­pe­ry­men­ty na szyb­ko mu­tu­ją­cych wi­ru­sach mogą za­gra­żać ludz­kie­mu życiu – bo niosą ze sobą ry­zy­ko przy­pad­ko­we­go wy­wo­ła­nia pan­de­mii. Kilka grup na­ukow­ców w róż­nych ośrod­kach na całym świe­cie two­rzy i mu­tu­je wi­ru­sy.

Ba­da­nia mają na celu lep­sze zro­zu­mie­nie tego, w jaki spo­sób na­tu­ral­nie wy­stę­pu­ją­ce w przy­ro­dzie wi­ru­sy ewo­lu­ują, two­rząc nowe, groź­ne szcze­py łatwo prze­no­szą­ce się po­mię­dzy ludź­mi. Jed­nak w opu­bli­ko­wa­nym ra­por­cie eks­per­ci z ame­ry­kań­skich uni­wer­sy­te­tów Ha­rvard i Yale ostrze­ga­ją, że ry­zy­ko „uciecz­ki” śmier­tel­nie groź­nych wi­ru­sów z la­bo­ra­to­rium i ich roz­prze­strze­nie­nia się po świe­cie może być znacz­nie więk­sze od ko­rzy­ści pły­ną­cych z ta­kich badań.

Na­ukow­cy sza­cu­ją, że gdyby w 10 la­bo­ra­to­riach w sa­mych tylko Sta­nach Zjed­no­czo­nych przez 10 lat pro­wa­dzo­no do­świad­cze­nia z groź­ny­mi, wy­so­ce za­kaź­ny­mi wi­ru­sa­mi, to ry­zy­ko za­ka­że­nia przy­naj­mniej jed­nej osoby wy­no­si­ło­by nie­mal 20 pro­cent. A gdyby za­ka­żo­na osoba opu­ści­ła la­bo­ra­to­rium, wirus mógł­by roz­prze­strze­nić się bły­ska­wicz­nie. – Nie mó­wi­my, że tak się na pewno sta­nie – pod­kre­śla Marc Lip­sitch, epi­de­mio­log z Ha­rvard Scho­ol of Pu­blic He­alth, współ­au­tor ra­por­tu (drugą au­tor­ką jest Ali­son Ga­lva­ni z Yale). – Ale jeśli cho­dzi o groź­bę pan­de­mii, to nawet bar­dzo nie­wiel­kie ry­zy­ko trze­ba po­waż­nie wziąć pod uwagę. Ra­port może po­now­nie wy­wo­łać po­waż­ny kry­zys w nauce – taki sam jak ten, który miał miej­sce w 2012 roku, kiedy ame­ry­kań­ska ko­mi­sja do spraw bez­pie­czeń­stwa eko­lo­gicz­ne­go uzna­ła, że dwa nie­za­leż­ne ba­da­nia na temat mu­ta­cji wi­ru­sa pta­siej grypy ze wzglę­dów bez­pie­czeń­stwa nie po­win­ny być pu­bli­ko­wa­ne. Cho­dzi­ło o do­świad­cze­nia, w trak­cie któ­rych stwo­rzo­no nowy, zmu­to­wa­ny szczep wi­ru­sa, który prze­no­sił się po­mię­dzy fret­ka­mi trzy­ma­ny­mi w są­sied­nich klat­kach (a jeśli prze­no­sił się mię­dzy fret­ka­mi, to naj­praw­do­po­dob­niej bez pro­ble­mów prze­no­sił­by się także po­mię­dzy ludź­mi).

Uzna­no, że ist­nie­je po­waż­ne ry­zy­ko, że „re­cep­ta” na stwo­rze­nie tego wi­ru­sa mo­gła­by wpaść w ręce bio­ter­ro­ry­stów. Wy­ni­ki tam­tych badań – pro­wa­dzo­nych przez Rona Fo­uchie­ra w cen­trum me­dycz­nym Era­smus w Rot­ter­da­mie i Yoshi­hi­ro Ka­wa­okę z Uni­ver­si­ty of Wi­scon­sin-Ma­di­son – zo­sta­ły w końcu opu­bli­ko­wa­ne z kil­ku­mie­sięcz­nym opóź­nie­niem. Obec­nie także inni na­ukow­cy pro­wa­dzą po­dob­ne ba­da­nia. Za­rów­no Fo­uchier, jak Ka­wa­oka kry­tycz­nie od­nie­śli się do ostat­nie­go ra­por­tu, opu­bli­ko­wa­ne­go w ty­go­dni­ku „Plos Me­di­ci­ne”, pod­kre­śla­jąc, że ich ba­da­nia zy­ska­ły pełną ak­cep­ta­cję tak pod wzglę­dem etycz­nym, jak pod wzglę­dem oceny ich bez­pie­czeń­stwa, po szcze­gó­ło­wej ana­li­zie ry­zy­ka i po­ten­cjal­nych ko­rzy­ści na­uko­wych. Badanie przeprowadzone przez Rona Fouchiera dowodzi, że fretki, których system immunologiczny reaguje na wirusa podobnie jak nasz, zaczęły się zarażać przez oddychanie tym samym powietrzem co zakażone osobniki. Wystarczyło jedynie wprowadzić pięć mutacji genetycznych, które m.in zwiększyły zdolność wirusa do przylegania do komórek dróg oddechowych i sprawiły, że poprawiła się jego zdolność do replikacji. Myślę, że ta seria eksperymentów pokazała, że wirus ptasiej grypy może przenosić się drogą kropelkową.

Zupełnie inną sprawą jest to, czy rzeczywiście się tak stanie – mówi Fouchier. Naukowcy uspokajają jednak, że mimo istniejącego zagrożenia, do mutacji może nigdy nie dojść. Jak podkreślił wirusolog, możliwe są różne konfiguracje, jeśli chodzi o mutację H5N1, nie można jednak przewidzieć, czy sprawdzi się najczarniejszy ze scenariuszy.

W ubie­głym roku rząd USA – który fun­du­je więk­szość tego typu kon­tro­wer­syj­nych badań – do­ko­nał re­wi­zji zasad fi­nan­so­wa­nia tak zwa­nych badań po­dwój­ne­go za­sto­so­wa­nia mo­gą­cych sta­no­wić za­gro­że­nie (du­al-use re­se­arch of con­cern, DURC). Zgod­nie z no­wy­mi za­sa­da­mi prace ba­daw­cze mogą być fi­nan­so­wa­ne, jeśli pły­ną­ce z nich po­żyt­ki są istot­ne, a zwią­za­ne z nimi ry­zy­ko zo­sta­nie uzna­ne za roz­sąd­ne. Jed­nak zda­niem Marca Lip­sit­cha w tym przy­pad­ku sto­su­nek ry­zy­ka do po­ten­cjal­nych po­żyt­ków nie zo­stał oce­nio­ny wła­ści­wie. – Wedle mojej wie­dzy nikt tego nie osza­co­wał – ko­men­tu­je na­uko­wiec. – A jed­nak te ba­da­nia nadal są fi­nan­so­wa­ne przez pań­stwo.

Lip­sitch pod­kre­śla, że rząd USA i inne pod­mio­ty fi­nan­su­ją­ce ba­da­nia po­win­ny zle­cić ca­ło­ścio­wą ana­li­zę ry­zy­ka nie­za­leż­ny eks­per­tom, a do­pie­ro potem de­cy­do­wać o przy­zna­wa­niu środ­ków po­szcze­gól­nym pro­jek­tom. Naj­więk­szy nie­po­kój au­to­rów ra­por­tu budzą ba­da­nia, w któ­rych w za­bez­pie­czo­nych la­bo­ra­to­riach two­rzy się nowe, wy­jąt­ko­wo zja­dli­we szcze­py wi­ru­sów, aby badać ich ma­te­riał ge­ne­tycz­ny. Jeśli na przy­kład wirus ata­ku­ją­cy drogi od­de­cho­we przej­dzie mu­ta­cję, która spra­wi, że bę­dzie mógł funk­cjo­no­wać także w gar­dle, to jego prze­no­sze­nie po­przez ka­szel sta­nie się znacz­nie ła­twiej­sze.

Po co w ogóle robi się takie ba­da­nia?

Z dwóch po­wo­dów. Po pierw­sze – jeśli na­ukow­cy prze­ko­na­ją się, jakie mu­ta­cje czy­nią wi­ru­sy naj­bar­dziej nie­bez­piecz­ny­mi, będą wie­dzie­li na co po­win­ni zwra­cać uwagę w przy­pad­ku ob­ser­wa­cji na­tu­ral­nych mu­ta­cji wi­ru­sów.

Po dru­gie – taka wie­dza po­mo­że two­rzyć sku­tecz­ne szcze­pion­ki. Lip­sitch prze­ko­nu­je jed­nak, że oba te ar­gu­men­ty nie wy­trzy­mu­ją kry­ty­ki: jego zda­niem me­to­dy ob­ser­wa­cji mu­ta­cji wi­ru­sów w na­tu­rze nie są obec­nie roz­wi­nię­te na tyle, żeby móc wy­ko­rzy­stać takie in­for­ma­cje, a pro­du­cen­ci szcze­pio­nek świet­nie radzą sobie bez tej wie­dzy.

Au­to­rzy ra­por­tu pro­po­nu­ją, aby na­ukow­cy, za­miast two­rzyć nie­bez­piecz­ne wi­ru­sy w spe­cjal­nych la­bo­ra­to­riach, za­ję­li się in­ny­mi ro­dza­ja­mi badań – na przy­kład po­rów­ny­wa­niem szcze­pów wi­ru­sów wy­wo­łu­ją­cych zwy­kłą, se­zo­no­wą grypę z in­ny­mi wi­ru­sa­mi prze­ka­zy­wa­ny­mi drogą od­de­cho­wą, a prze­cho­dzą­cy­mi ze zwie­rząt na czło­wie­ka. Takie ba­da­nia nie tylko by­ły­by bez­piecz­niej­sze, ale też mia­ły­by więk­szą wagę na­uko­wą, bo ich wy­ni­ki nie ba­zo­wa­ły­by na nie­wiel­kiej ilo­ści wy­ko­rzy­sty­wa­nych do badań zwie­rząt la­bo­ra­to­ryj­nych. Wnio­ski pły­ną­ce z ra­por­tu zde­cy­do­wa­nie od­rzu­ca­ją Fo­uchier i Ka­wa­oka – dwóch na­ukow­ców naj­bar­dziej za­an­ga­żo­wa­nych w ba­da­nia wy­ma­ga­ją­ce two­rze­nia no­wych mu­ta­cji wi­ru­sów. Fo­uchier twier­dzi, że au­to­rzy opra­co­wa­nia mylą się w obu spra­wach: za­rów­no w kwe­stii moż­li­wo­ści uzy­ska­nia wie­dzy o prze­no­sze­niu się wi­ru­sów me­to­da­mi al­ter­na­tyw­ny­mi, jak i w oce­nie wy­so­ko­ści ry­zy­ka wy­bu­chu pan­de­mii.

– Me­to­dy ba­daw­cze przez nich pro­po­no­wa­ne są bar­dzo ważne i sto­so­wa­ne w ba­da­niach – pod­kre­śla na­uko­wiec. – Ale nie wy­star­czą, aby dojść do kon­kret­nych wnio­sków. Prak­tycz­ną wie­dzę na temat prze­no­sze­nia się wi­ru­sów można zdo­być wy­łącz­nie na dro­dze badań wy­ko­rzy­stu­ją­cych two­rze­nie no­wych mu­ta­cji za­kaź­nych wi­ru­sów. Dla­te­go De­par­ta­ment Zdro­wia i Opie­ki Spo­łecz­nej za­apro­bo­wał nasze ba­da­nia, uznał je za etycz­ne i bez­piecz­ne, do­ko­naw­szy po­rów­na­nia ry­zy­ka i po­ten­cjal­nych ko­rzy­ści. Fo­uchier do­da­je także, że oce­nia­jąc ry­zy­ko „zła­pa­nia” wi­ru­sa przez osobę pra­cu­ją­cą w la­bo­ra­to­rium, au­to­rzy ra­por­tu błęd­nie zin­ter­pre­to­wa­li do­stęp­ne dane.

– Praw­da jest taka, że nigdy nie zda­rzy­ło się, aby ba­da­nia na­uko­we do­pro­wa­dzi­ły do wy­bu­chu pan­de­mii wi­ru­so­wej – ko­men­tu­je. Lip­sitch i Ga­lva­ni wska­zu­ją jed­nak na to, że szczep wi­ru­sa grypy roz­prze­strze­nia­ją­cy się po świe­cie w la­tach 1977–2009 naj­praw­do­po­dob­niej wy­do­stał się z jed­ne­go z la­bo­ra­to­riów ba­daw­czych. Yoshi­hi­ro Ka­wa­oka także nie zga­dza się z te­za­mi ra­por­tu. – Jego au­to­rzy za­kła­da­ją, że takie ba­da­nia pro­wa­dzo­ne są bez od­po­wied­nich ana­liz i przy­go­to­wa­nia – mówi. – A to nie­praw­da. Takie po­dej­ście su­ge­ru­je, że nie wie­dzą jak ści­śle re­gu­lo­wa­ny jest każdy aspekt ta­kiej pracy i jakie przy­go­to­wa­nia są wy­ma­ga­ne, aby ją roz­po­cząć.

W ra­por­cie wy­mie­nia się wiele do­świad­czeń, które zda­niem au­to­rów po­win­ni­śmy wy­ko­nać. Wiele z nich mamy już dawno za sobą… Simon Wa­in-Hob­son, wi­ru­so­log z pa­ry­skie­go In­sty­tu­tu Pa­steu­ra, uważa, że na­ukow­cy pro­wa­dzą­cy kon­tro­wer­syj­ne ba­da­nia po­win­ni przyj­mo­wać mniej obron­ną po­sta­wę. – Cza­sa­mi trze­ba po pro­stu sta­wić czoło kry­ty­ce – mówi. – To, co mówi Marc Lip­sitch, dla wielu z nas jest oczy­wi­ste.

Ian Sample

•••

Rok temu naukowcy z całego świata oznajmili, że skończyli moratorium na badania nad niebezpieczną mutacją wirusa grypy, nazywaną „ptasią”. Prace przy H5N1 zawieszono z obawy o możliwość wykradzenia danych i wykorzystania ich przez terrorystów do stworzenia broni biologicznej. Decyzję o wznowieniu badań niebezpiecznej mutacji wirusa ogłosiło 40 specjalistów od grypy z całego świata, za pośrednictwem listu opublikowanego na łamach pism „Science” i „Nature”. Podpisali go naukowcy z Chin, Holandii, Japonii, Kanady, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Włoch i USA.

– Zdajemy sobie sprawę, że nasze badania są ryzykowne, ale podejmujemy wszelkie możliwe zabezpieczenia, tak aby eksperymenty na H5N1 były bezpieczne – napisano w licie. Naukowcy uzasadniają, że jest możliwe, iż „ptasia grypa” wyewoluuje na tyle, że będzie mogła się przenosić pomiędzy ludźmi i wywoła groźną pandemię.

Badania nad H5N1 zostały zawieszone przez naukowców w styczniu 2012 roku, kiedy kilku zespołom udało się w laboratorium wyhodować taką mutację wirusa, która mogła się przenosić pomiędzy ssakami i miała potencjał do wywołania tragicznej w skutkach pandemii.

„Normalna” ptasia grypa może się przenosić tylko między ptakami i czasem między ptakiem a człowiekiem, ale nigdy pomiędzy ludźmi. Charakteryzuje się też wysoką śmiertelnością. Już pod koniec 2011 roku, kiedy pojawiły się informacje o udanych badaniach nad H5N1, amerykańska Narodowa Naukowa Rada Doradcza ds. Bezpieczeństwa Biologicznego wezwała do ocenzurowania publikacji na ich temat. Miało to być zabezpie- czenie przed ewentualnym dostaniem się w niepowołane ręce informacji o tym jak „zrobić” śmiertelnie groźnego wirusa. Zwłaszcza w ręce terrorystów.

Apel wywołał ostre spory w środowisku naukowym. Ostatecznie zdecydowano się na moratorium. Naukowcy pracujący nad H5N1 zapewniają, że przez rok wzmocnili zabezpieczenia laboratoriów i nie ma groźby wydostania się sztucznie zmutowanego wirusa, oraz informacji o jego produkcji.

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.