WW Maison Canada – Karty z historii Kanady

Zanim zagłębimy się w bieg konkretnych wydarzeń, skutkujących takim a nie innym biegiem dziejów naszej Kanady Anno 2017, pozwolę sobie podzielić się z Państwem refleksjami natury historiozoficznej. Potrzebna jest mam perspektywa uwolniona od owej ‚administracyjnej’ liczby “150”. Kanada bowiem tak naprawdę ani nie “zaczęła się” w roku 1867, ani też nie “powstała” w sposób taki, jaki znamy z historii europejskiej.
Podejście do historii danej społeczności politycznej zależy od szczególnej optyki. Nie ma wyborów neutralnych politycznie, religijnie czy światopoglądowo. Każdy z nich oddaje nastawienie do procesu historycznego tych, którzy o takich historycznych cezurach decydują. Dla nas, wyrosłych w tradycji kontynentalnej Europy, cezurami istnienia “państwa” są wydarzenia fundamentalne, wyryte szczególnie silnie emocjonalnie w zbiorowej świadomości. Dla Polaków, podobnie jak dla Ormian czy Francuzów, cezurą powstania państwowości będą więc akty z okresu samego początku formowania się wspólnoty – stwierdzenia samego faktu “zaistnienia”. Takim aktem dla Ormian, Franków czy Polan był chrzest. Wejście w rzymsko-chrześcijański krąg cywilizacyjny. Podobnie rzecz wygląda dla ogromnej Rusi – chrzest w obrządku bizantyjskim wpisał ją na stałe, wbrew późniejszym katastrofom, we wschodni, grecki okręg świętości i wartości. Gdy patrzymy nawet dziś na nasze zbiorowe zachowania, postronny obserwator przeniesiony w nasze czasy z odległych stuleci bez problemu rozpoznałby owe charakterystyczne cechy, które sprawiają, że ponad jakimś mitycznym związkiem “krwi” – rasy czy języka – należymy do odmiennych kręgów cywilizacji. Rzym i Bizancjum są w nas zakodowane głębiej, niż skłonni bylibyśmy dziś przyznawać.
Podkreślmy, iż w naszym, europejskim przypadku, mówimy o kształtowaniu się – czy też budowaniu od podstaw cywilizacyjnych – ram dla przyszłego istnienia. Dlatego też, choć nikt chyba nie ma wątpliwości, iż ów Mieszkowy “wykwit” państwa, gotowego na wejście w nowy krąg kultury, musiał być poprzedzony przynajmniej dwoma generacjami bytu dynastycznej – słowiańskiej, pogańskiej z natury rzeczy – państwowości, nie czujemy się jakoś specjalnie zubożeni brakiem pamięci o naszej historii z czasów, kiedy dla Polan “Słońce było bogiem”. Zachowujemy w świadomości pamięć o owych baśniowych grodach, o kulcie Swarożyca, ale nie to determinuje to naszego poczucie bycia od samego naszego początku “zachodnimi”  Europejczykami. Należymy od tysiąca lat do “Rzymu”. Sentymentalne próby “przedłużenia” własnych dziejów (lub uwolnienia ich z religijnych “okowów”) poprzez rozbudowywane podania i legendy traktujemy spokojnie, z odpowiednim dystansem do intelektualnych fobii bądź ambicji. Może i “najeżdżaliśmy” Rzym w szeregach sarmackich, może i mamy w rodowodzie Lechitów handlujących z Bizancjum. Od gnieźnieńskiego Gniazda i od Mieszkowego rodu datujemy jednakże swoją państwowość.
****
Obie Ameryki zdobywali wielcy odkrywcy, w imieniu i dla wszelakiego pożytku państw dojrzałych, ukształtowanych oraz zaawansowanych w rozwoju. Hiszpańscy, portugalscy czy francuscy kolonizatorzy przybywali na ten kontynent jako emisariusze rządzących za oceanem wielkich monarchii. Celem ich wypraw, poza ekonomiczną determinantą, była narodowa i religijna misja.
Podbój i cywilizacja
map_canada18981Comubus, Pizzarro, Cortes, Cabot, Cartier. Wszyscy oni pojawiali się na atlantyckich brzegach nowego kontynentu w służbie Idei. Już w 1534 roku Cartier wznosi Krzyż Arcychrześcijańskiej Francji na skrawku Quebecu, który za siedem dekad zostanie nazwany Nową Francją. Kiedy w roku 1663 monarchia francuska regulowała ostatecznie status oraz formę zarządzania swojej zaoceanicznej prowincji, Kanada była jednym z wielu jej zamorskich terytoriów. Jej istnienie warunkował interes ekonomiczny, oraz misja religijna. Ta ostatnie odegrała rolę znacznie ważniejszą, niż jesteśmy to skłonni przyznać dzisiaj, w czasach powszechnego rugowania idealistycznego spojrzenia na dzieje. Lewicowa optyka nakazuje widzieć wszędzie i we wszystkim motywy ekonomiczne. Francuska ekspansja jednakże, poza czysto ekonomicznym celem, przez nikogo nie podważanym, była świadomym dziełem ewangelizacji ludów tubylczych. Jeżeli wiec odkrywcy tacy jak Samuel de Champlain czy Jean Talon, z setkami traperów oraz rybaków, przybywali tutaj głownie w poszukiwaniu zysku, to już podążające jednoczenie z nimi i zaraz za nimi rzesze duchownych, mnichów i zakonnic zgromadzeń misyjnych, miały przed oczami kompletnie inny wymiar życia. Setki istniejących nadal, lub jedynie zapisanych w przeszłości, religijnych instytucji, rozrzuconych po całym terytorium ówczesnej Kanady, najwcześniejsze opisy kontaktów i konfliktów z miejscowymi plemionami, świadczą o tej świadomie podjętej, wielkiej misji cywilizacyjnej. Jej głównym animatorem była święta Królowa Francji, Anna Austriaczka. Zapisane we francuskiej wersji hymnu słowa “Jedno Twe ramie niesie miecz, gdy drugie podnosi Krzyż” oddaje nadzwyczaj wyraziście oba aspekty kolonizacji kanadyjskiej części kontynentu.
Dlatego, kiedy dziś będziemy mówić o “150 leciu” Kanady, to ta konkretna optyka historyczna jest jedynie wąskim wycinkiem dziejów Dominium, postrzeganego jako dzieło brytyjskiego imperializmu (w najlepszym rozumieniu tego słowa!). Dla Brytyjczyków, ich przybycie i osiedlanie się w Kanadzie było kontynuacją ich misji dziejowej, naturalną konsekwencją procesu rozrostu Imperium Brytyjskiego, nad którym “nigdy nie zachodziło słońce”. Ostateczna forma polityczna, jaką uchwycił w swym zapisie Akt Brytyjskiej Ameryki Północnej, nie była niczym innym niż wypadkową bieżącej sytuacji. I z góry zakładano, iż akt ten niczego nie determinuje. Otwarty został jedynie proces dalszej politycznej emancypacji społeczeństwa tak wielorako związanego z metropolią i tak wiernego wobec “Króla i Monarchii” – to the King and Country – iż dla brytyjskich parlamentarzystów obecnych w ławach Izby Gmin Westminsteru owego przedpołudnia, dzień 1 lipca 1867 roku nie zwiastował niczego nadzwyczajnego. Nieliczni jedynie mgliście przeczuwali możliwość, iż kiedyś ta odległa i w sumie mało znacząca kolonia może “przerosnąć rozmiarem” ją samą. (cdn)

WMWojnarowicz

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.