Wszyscy ludzie prezydenta

Gerard Depardieu chwali się nową rezydencją w Sarańsku, w Rosji, gdzie korzysta z 6-procentowego podatku dochodowego jako „prywatny przedsiębiorca”. Aktor ogłasza wszem i wobec, że jest dumny z tego, że został Rosjaninem. Ale we Francji są także inni wielcy przyjaciele Kremla. Konflikt na Ukrainie sprawił, że wśród francuskiej elity politycznej nastąpił podział.
Kiedy Siergiej Naryszkin, przewodniczący Dumy, niższej izby rosyjskiego parlamentu, przybył 1 września do Paryża, nie miał problemu, by spotkać się z francuskimi biznesmenami i ustawodawcami, mimo, że jego stopa w ogóle nie powinna stanąć we Francji. Naryszkin to jedna ze 119 osób z Rosji i Ukrainy, których nazwiska zostały wpisane na „czarną listę” Unii Europejskiej, czyli osób które zostały objęte sankcjami.
Bliski sojusznik prezydenta Władimira Putina był gościem Rady Europy, międzynarodowej organizacji z siedzibą w Strasburgu. Rosja jest jej członkiem, a rząd francuski nie miał wyboru i musiał wpuścić go na dwa dni.

putin i przyjaciele putin i przyjaciele1 putin i przyjaciele2 putin i przyjaciele3

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Do grona swoich przyjaciół prezydent Putin może śmiało dorzucić nazwiska Depardieu, Hawn, Russela, Costnera, Stone, Segala…

Rosyjska prezentacja
Porządek obrad Rady Europy był dość skromny. Punktem kulminacyjnym wizyty była konferencja zorganizowana przez rosyjskiego ambasadora w Paryżu – spotkali się prezesi francuskich firm, które mają duże inwestycje w Rosji, 10 członków francuskiego Zgromadzenia Narodowego i senatorowie z różnych partii politycznych.
Słuchali prezentacji na temat „konfliktu wewnętrznego” na Ukrainie. Kilku z nich wyraziło swoje głębokie niezadowolenie z powodu sankcji europejskich.
Dziesięć dni później, grupa 14 francuskich posłów była w Moskwie i ponownie spotkali się z Naryszkinem i jego kolegami z Dumy. Dominique Strauss-Kahn, były dyrektor zarządzający Międzynarodowym Funduszem Walutowym, który pracuje dla dwóch rosyjskich banków, także jest stałym gościem w Moskwie i zagorzałym krytykiem sankcji.
„Niezależna Francja i silna Rosja”
Bardziej kłopotliwa dla francuskiego rządu jest postawa przyjęta przez Jeana-Pierre’a Chevenementa, byłego socjalistycznego ministra obrony, który został mianowany specjalnym przedstawicielem dyplomacji ds. ekonomicznych w Rosji. Na to stanowisko, w 2012 roku, powołał go minister spraw zagranicznych Laurent Fabius.
Zwolennik niezależnej dyplomacji Francji, Chevenement wyjaśnił w wywiadzie dla rosyjskiej gazety – Le Courrier de Russie – że „niezależna Francja” potrzebuje „silnej Rosji”. Stwierdził także, że aneksja Krymu przez Rosję to tylko „naruszenie zasady suwerenności państwa”.
Zagorzałym sojusznikiem Władimira Putina we Francji jest Marine Le Pen, szefowa skrajnie prawicowego Frontu Narodowego, który Moskwa aktywnie wspiera od jakiegoś czasu.
Le Pen podziwia „patriotyczny model gospodarczy” wypracowany przez rosyjskiego prezydenta. Imponuje jej także „stawanie w obronie wartości konserwatywnych” i stanowisko Putina w sprawie homoseksualizmu. Ona również była ciepło witana przez Naryszkina, kiedy w czerwcu odwiedziła Moskwę.
Le Pen zgodziła się z liderem skrajnej lewicy Jeanem-Luciem Mélenchonem, gdy powiedział, że decyzja prezydenta Francois Hollande’a dotycząca zawieszenia dostawy do Rosji dwóch okrętów wojennych Mistral to „zdrada”.
Grupa przyjaciół Rosji
Kolejna grupa przyjaciół Rosji jest dowodzona przez wszechobecnego Thierry’ego Marianiego, polityka konserwatywnej Unii na rzecz Ruchu Ludowego, który kieruje stowarzyszeniem francusko-rosyjskiego dialogu. Mariani, który zorganizował wycieczkę 14 posłów do Moskwy i przygotowuje się na kolejną wizytę w październiku, mówi, że Rosję i Francję łączą „specjalne stosunki” i wspomina bitwę Napoleona pod Borodino w 1812 roku.
„Niemcy są głównym partnerem handlowym Rosji, ale to Francja zajmuje szczególne miejsce w sercu Kremla” – stwierdził. „Właśnie dlatego Rosjanie są bardzo rozczarowani tym, że nakładamy sankcje” – dodał. Ubolewa na tym, że w przeciwieństwie do amerykańskiego Kongresu, francuski parlament nie przedyskutował sankcji wobec Rosji.
Właśnie dlatego nie widzi nic złego w spotkaniu z rosyjskim urzędnikiem, którego nazwisko figuruje  na „czarnej liście” UE. Ogłasza, że „nie obchodzą go sankcje nałożone przez techno-struktury w Brukseli”.
Tendencje prorosyjskie przejawiają partie od lewa do prawa. Dzieje się tak dlatego, że istnieje silne podejrzenie, że Stany Zjednoczone chcą powrócić do Zimnej Wojny i wciągnąć w nią Europę.
Biznesmenami zapewne nie kierują takie ideologiczne motywacje, większość z nich ostro krytykuje nieobliczalne zachowanie Władimira Putina, ale tłumaczą, że ich firmy w Rosji są w większym niebezpieczeństwie niż te w Stanach Zjednoczonych, więc muszą dbać o swoje interesy.
Politycy i komentatorzy w internecie prezentują inne stanowisko: Obwiniają europejskich przywódców o „podpo- rządkowanie się” amerykańskiemu rządowi i oskarżają francuskie media, że dają sobą manipulować. Starsze pokolenie odnosi się do  „tradycji gaullistów” i do gaullistowskiego pojmowania niepodległości. Ta myśl rozprzestrzeniła się też na młodszych, dlatego Rosja odnosi pewne sukcesy wtrącając się w sprawy popularnych ruchów politycznych.
Putin dzieli
Po II wojnie światowej, ZSRR i postawy wobec komunizmu podzieliły francuską lewicę. Dziś Rosja i Putin znów dzielą, ale wzdłuż różnych linii.
Ich zwolennicy mogą być w mniejszości – Mariani szacuje, że gdyby parlament głosował nad sankcjami Unii Europejskiej to przeciwnicy przegraliby, ale ich głos jest bardzo dobrze słyszalny.
Thomas Gomart, francuski ekspert od spraw Rosji, uważa, że będą oni odgrywać ważną rolę w manipulowaniu francuską sceną polityczną.
Problemem jest również fakt, że choć Europejczycy i Amerykanie są oficjalnie zjednoczeni, to jednak widoczne są podstawowe różnice między nimi. „Istnieje ogromna przepaść” – mówi Marie Mendras, która wykłada w Sciences Po w Paryżu.
„Kiedy wybuchł kryzys na Ukrainie, Stany Zjednoczone natychmiast zrozumiały, że jest to strategiczny problem. Natomiast Europejczykom dużo czasu zajęło zaakceptowanie tego” – twierdzi Mendras.
Kryzys w Gruzji, a także sytuacja na Ukrainie zaskoczyły Europę, które nie spodziewała się tak dużej zmiany w polityce sąsiedzkiej. Z tego punktu widzenia, aneksja Krymu, walki w Donbasie i zestrzelenie malezyjskiego boeinga w brutalny sposób wyrwały Unię Europejską z błogiego snu.

Sylvie Kauffmann / The New York Times

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.