WINO Z TYGRYSA

Jak zwierzęce farmy w południowo-wschodniej Azji napędzają nielegalny handel rzadkimi gatunkami dzikich zwierząt?
Prowincja Bokeo, Laos – Jeden z tygrysów chodzi tam i z powrotem po klatce, boleśnie jęcząc. Drugi wielki kot śpi w kącie, trzeci obojętnie gapi się w kraty.
Obok ich klatki jest kolejna, a w niej trzy następne tygrysy, a dalej jeszcze trzy klatki: ustawione w rzędzie ciasne boksy, w każdym przynajmniej jeden kot. Najprawdopodobniej żaden z nich nie miał długo pożyć.
Tygrysy należą do grupy Kings Romans, która prowadzi tu kasyno, hotele, strzelnicę, ma ringi do walk byków i kogutów, centrum handlowe z artykułami chińskimi i to nędzne zoo.
Dziesięć lat temu wywodząca się z Hong Kongu firma podpisała umowę z laoskim rządem. Miała rozbudować ten znajdujący się w północno-zachodniej prowincji Bokeo, oddzielony rzeką Mekong od Tajlandii, teren o powierzchni 12 mil kwadratowych (to ponad 3100 hektarów).
Większość firm w tej strefie bezcłowej należy do obywateli Chin, jest przez nich obsługiwana i wspierana przez chińską klientelę. Wielu przyciąga tu obietnica zdobycia trofeów nie tak łatwo dostępnych we własnym kraju, wliczając w to rzeczy zrobione z egzotycznych zwierząt, jak tygrysy.
Działacze na rzecz przyrody twierdzą, że znajdujące się w Bokeo zoo jest tak naprawdę farmą, na której hodowane są zwierzęta przeznaczone na rzeź, a hodowla ta odgrywa istotną rolę w handlu dzikimi zwierzętami, wymianie tygrysów w Tajlandii i nielegalnym zabijaniu dla kości, mięsa i innych części.
Tygrysy, niedźwiedzie, węże i inne niezliczone gatunki, wiele z nich zagrożonych, są trzymane na podobnych farmach rozsianych w południowo-wschodniej Azji. Zwierzęta są nielegalnie łapane w ich naturalnym środowisku, potem przekazywane handlarzom jako osobniki hodowane w niewoli, albo w rzeczywistości są hodowane w niewoli i sprzedawane bez pośredników.
Takie obiekty są częścią przemytniczego przemysły, od którego – według szacunków – bardziej dochodowe są tylko handel narkotykami, bronią i ludźmi.
Podczas ostatniej wizyty w Kings Romans było tam kilkoro turystów. W tym mieście duchów stało kilka zbitych z desek sklepików, na wpół skończonych konstrukcji obwieszonych plakatami promującymi wydarzenia, które już dawno miały miejsce.
Ale tamtejsze restauracje wciąż oferowały drogie dania z niedźwiedzich łap, pangolinów (pokrytych łuskami ssaków, gatunek zagrożony) i mięsa z tygrysa serwowanego sauté, które poleca się z „tygrysim winem”, czyli mieszanką na bazie zboża, w której kocie penisy, kości a nawet całe szkielety są moczone od miesięcy.
Kiedy grupa obcokrajowców pokazała się w God of Wealth, najbardziej luksusowej restauracji w Kings Romans, podejrzany właściciel powiedział ich tłumaczowi: „Możecie tu zjeść, ale nie pytajcie o <specjalne menu z dżungli>” – czyli zestaw dań z dzikich zwierząt.
Mimo to kelnerzy oferowali tygrysie wino za 20 dolarów za lampkę i serwowali niedźwiedzie łapy gościom ze stolika obok. W maju fotografowi „The New York Times”, który odwiedził restaurację, zaproponowano talerz mięsa z tygrysa za 45 dolarów.
W pobliżu pół tuzina sklepów z biżuterią i farmaceutykami prezentowało tygrysie zęby i pazury, a także rogi nosorożców i zrobione z nich rzeźby, skórę słonia i kość słoniową, chcąc za nie krocie.
„To jeden wielki chaos” – mówi Debbie Banks z londyńskiej Environmental Investigation Agency (EIA), organizacji non-profit zajmującej się ochroną środowiska. „Ale prawie wszystko schodzi” – dodaje.
W 2015 roku Banks i jej koledzy wraz z grupą z niekomercyjnej organizacji „Edukacja na rzecz przyrody Wietnamu” przygotowali raport, z którego wynika, że posiłki, leki i biżuteria zrobiona z licznych chronionych gatunków zwierząt – w tym z tygrysów, leopardów, nosorożców, niedźwiedzi i słoni – była otwarcie sprzedawana w specjalnej strefie ekonomicznej.
Ich dokument skłonił laoski rząd do zajęcia kilku prowadzonych tu biznesów i pokazowego spalenia przed kamerami kilku skór z tygrysów. Ale Banks nazywa to „kosmetycznym wysiłkiem” i mówi, że niewiele się od tego czasu zmieniło.
Jak pozostała część kompleksu, ogród zoologiczny Kings Romans w dużej mierze opustoszał – z klatek zniknęło wiele zwierząt. Kobieta ze swoją małą córeczką zdziwione przyglądały się niedźwiedziom. Wiele z nich wykazywało oznaki stresu powodowanego niewolą, np. w niekontrolowany sposób uderzało się w głowy. Obsługi nigdzie nie było widać.
Około 700 tygrysów żyje na farmach w Laosie. Szacuje się, że w całej południowo-wschodniej Azji przetrzymuje się ich kolejne tysiące, a następne 5-6 tys. znajduje się w ponad 200 centrach hodowlanych w Chinach. Niecałe 4 tys. tych wielkich kotów żyje na wolności. Dziś liczba hodowanych nielegalnie tygrysów przewyższą ogół dzikiej populacji.
Zważając na te argumenty, przedstawiciele władz Laosu wzięły udział w głównym spotkaniu CITES, jakie miało miejsce we wrześniu ub. roku. Laos ogłosił wówczas, że podejmie działania na rzecz zamknięcia farm tygrysów w kraju. Międzynarodowe pozarządowe organizacje doradzają władzom tego kraju, jak sprostać temu zobowiązaniu, ale do tej pory nie widać postępów.
„Jest kilka krajów Azji południowo-wschodniej, które są gotowane do walki z przestępczymi siatkami. Są też takie, które wciąż borykają się z tym problemem” – mówi Giovanni Broussard, koordynator na Azję południowo-wschodnią Globalnego programu na rzecz zwalczania przestępstw wobec dzikich zwierząt i lasów przy Biurze ds. narkotyków i przestępstw przy ONZ.
Jak stwierdził Broussard, Laos jest w grupie tych krajów, które wciąż walczą. Choć większość hodowli w Laosie nie wpuszcza turystów, obrońcy zwierząt obawiają się, że właściciele farm szybko przekształcą je zgodnie z modelem tajskim, gdzie pod przykrywką ogrodów zoologicznych odbywa się nielegalny handel.
Nawet jeśli władze robią krok w przód, by zamknąć nielegalne farmy, pytanie, co zrobić z ponad 700 tygrysami żyjącymi w niewoli pozostaje zagwozdką. Uśpienie ich może zwrócić niepożądaną uwagę mediów, ale wypuszczenie ich na wolność nie jest rozwiązaniem. Na co będą polować? Jak poradzą sobie przy ograniczonych umiejętnościach przetrwania? Jak się zachowają, skoro nie boją się ludzi?
Jednak utrzymywanie ich będzie sporym obciążeniem. Jak zauważa Debbie Banks, wykarmienie jednego tygrysa kosztuje tysiące dolarów na rok, a te zwierzęta mogą żyć nawet 20 lat.
Gdy Laos zastanawia się jak odpowiedzialnie zamknąć tygrysie farmy, działania Chin obrały przeciwny kierunek. Od 1992 roku władze tego kraju ślą petycje do CITES o zgodę na handel produktami z tygrysów pochodzących z hodowli.
Gdy chińscy przedstawiciele lobbowali po raz kolejny za zmianą podczas ostatniego spotkanie CITES, ich prośba została odrzucona.
Obrońcy zwierząt wierzą, że międzynarodowa presja może mieć kluczowe znaczenie w przekonaniu państw Azji do zamknięcia hodowli tygrysów, niedźwiedzi i innych dzikich zwierząt, ale skuteczność ten strategii jest poważnie zagrożona przez niewygodny fakt: Około 5 tys. tygrysów jest przetrzymywanych na podwórkach, domowych zoo a nawet przy przystankach dla ciężarówek w całych Stanach Zjednoczonych.

Rachel Nuwer

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.