W służbie Najjaśniejszej Rzeczpospolitej

W służbie Najjaśniejszej
Rzeczpospolitej

Państwo Polskie przywraca obywatelom suwerennej Rzeczypospolitej jeszcze jedną kartę jej dumnych dziejów. W całym kraju oraz poza jego granicami obchodzono niezwykle uroczyście Dzień Żołnierzy Wyklętych.
1 marca 1951 roku w więzieniu mokotowskim wykonano wyrok śmierci na siedmiu członkach IV Zarządu Głównego Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”. Byli to  Łukasz Ciepliński, Mieczysław Kawalec, Józef Batory, Adam Lazarowicz, Franciszek Błażej, Karol Chmiel i Józef Rzepka. W lutym 1953 rozstrzelano gen. Fieldorfa. Ostatni partyzant antykomunistycznego ruchu oporu zginął w roku 1963.

ZW_2014

PRL rozpadł się ostatecznie jak domek z kart, ale ludzie aparatu PRL pozostali. Dopiero sześćdziesiąt lat po egzekucji szefostwa „WiN“, w roku 2011, Sejm RP uchwalił Dzień Żołnierzy Wyklętych. Musiało minąć ponad dwadzieścia lat od „upadku“ komuny, aby powoli zaczęto przywracać pamięci ogółu Polaków ponure czasy „umacniania władzy ludowej“, kiedy przeciwników sowieckiej władzy, ludzi wiernych Konstytucji RP oraz ideałom wolności i suwerenności, skazano na śmierć fizyczną oraz zapomnienie. Nie tylko mordowano ich w obławach czy pokazowych procesach, ale także chowano po kryjomu ich zwłoki, tak aby groby nie stawały się nowymi redutami ideowego frontu obrony przed komunizmem! Prawda o sowieckiej okupacji kraju kompletnie zniszczonego przez wojnę i hitlerowski terror, o zdziesiątkowanej ludności, kraju poddanego nowemu rozbiorowi i obcej władzy wciąż czeka na gruntowne opracowanie i promocję.
Postkomunistyczne elity, potomkowie agentów skierowanych z terenu ZSSR do pracy w Polsce oraz rodzimych renegatów, usytuowane nadal we wszystkich ważnych agendach państwa, od mediów, przez wymiar sprawiedliwości,  po świat akademicki, długo bronili komunistycznej wersji historii. Nastąpiła „transformacja ustrojowa“, ale o roli antykomunistycznego podziemia nowe „elity” nadal milczały. Demokratyczna i suwerenna III RP weszła w szeregi NATO oraz Unii, a pogrobowcy dawnej PRL nadal lansują sowiecką narrację o spontanicznej budowie demokracji ludowej, której za wszelką cenę starali się zapobiec „wrogowie ludu“, „bandy NSZ“, „zaplute karły reakcji z AK“, agenci imperialistyczni itp. W szkołach PRL nie wspominano o roli AK, o losie żołnierzy PSZ na Zachodzie, zamazywano nazwiska generałów Sikorskiego, Andersa, Maczka. Po 1989 nadal obowiązywało „damnatio memoriae“ wobec gen. Fieldorfa, Inki Śledzikówny, rotm. Pileckiego i tysięcy innych patriotów. I nadal apologeci komunizmu będą kłamać, od portalu SLD po łamy „GW” czy „Polityki“, iż Żołnierze Wyklęci to byli pospolici przestępcy, walczący przeciwko Polsce i Polakom.
Niestety, ludzie wyprani z podstawowej cechy naszej cywilizacji, jaką jest umiłowanie ojczyzny oraz zdolność do poświęcenia własnego życia dla jej wolności, będą te komunistyczne bzdury powtarzać, także tu, na kanadyjskiej ziemi. Będą wskazywać na tragiczne przypadki, gdzie cywile stawali się ofiarami walki ze zniewoleniem, nie zastanawiając się, co znaczą takie pojęcia jak suwerenność czy wolność. A jednak trzeba z mozołem nawet tym bezwolnym ofiarom propagandy powoli tłumaczyć, że ten sam nakaz moralny walki z agresorem, który popchnął Państwo Polskie do heroicznego oporu wobec Hitlera, obowiązywał z taką samą mocą wobec Stalina. Obca okupacja nie przestała być obcą okupacją tylko dlatego, iż wykrwawiony naród nie miał już ani sił ani środków, aby dalej walczyć w sytuacji, gdy Sowieci podbili połowę Europy.
Obrońcy „dobrego imienia“ stalinowskich oprawców i renegatów będą bronić kłamstwa tym bardziej, im bardziej rodzinne powiązania łączą ich z aparatem sowieckiego terroru oraz polską agenturą systemu.
Wskazują oni, iż miliony Polaków żyły i „akceptowały“ PRL. To też kłamstwo. Ci, którzy przemożnemu terrorowi pozornie ustąpili, próbowali wbrew warunkom budować namiastkę normalnego życia. Jednakże dowodem nastawienia większości Polaków i Polek jest niezbity historyczny fakt, iż za każdym razem, kiedy tylko słabł obcy nacisk, Polacy natychmiast sięgali po swe prawa oraz swoją historię. Tylko wsparciem Sowietów mogli aparatczycy utrzymywać się przy władzy. Tej prostej prawdy dziś „towarzysze“ nawet nie kryją, broniąc tezy, iż stan wojenny Jaruzelskiego „uchronił“ Polskę od sowieckiej inwazji. Część potomków renegatów, zamieniwszy orientację moskiewską na brukselską, nadal z pogardą i obrzydzeniem mówi o polskiej historii czy tradycji. To właśnie oni za wszelką cenę chcą zwalczać odrodzenie pamięci o Żołnierzach Wyklętych, to oni blokują na wszelkie sposoby ekshumacje bohaterów, to ich przeraża wizja setek tysięcy młodych Polek i Polaków, uczących się miłości do Ojczyzny oraz szacunku do bohaterów – na przykładach owych Niezłomnych.
Tysięczne Marsze Niepodległości były pierwszym znakiem, iż postkomunistyczna propaganda poniosła klęskę. Obecny kult Niezłomnych żywy jest szczególnie wśród młodych, wspiera go dziś swym autorytetem państwo.
I tak jak polskie MiG-i unoszą w powietrze portrety bohaterskich lotników, polskie dywizje przypominają tradycje polskiego rycerstwa – tworzone dziś brygady OTK będą sławiły tych, którzy służąc idei Wolnej Polski, wybrali „wilczy szlak” antykomunistycznej partyzantki. Wolne Polki i wolni Polacy nigdy nie zapomną ich poświęcenia.
WMW

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.