Uzależnieni od jedzenia

Z definicji „kompulsja” to takie zachowanie, przed którym trudno jest się powstrzymać. Kompulsywne jedzenie to coś, co często ukrywamy sami przed sobą. Dlatego jest tak trudno z niego zrezygnować.
Osoba, która cierpi na kompulsywne objadanie się  doświadcza chęci, a właściwie konieczności jedzenia dużych ilości żywności. Czasem są to wybrane produkty, czasem jedzenie tego „co popadnie”. Kompulsywne objadanie się ma miejsce zwykle poza porami normalnych posiłków, często też osoba taka nie czuje głodu, ale przymus objadania się. Rezultatem takiego objadania się jest często uczucie zażenowania i wstydu. Bardzo często takie osoby zjadają normalnie posiłki (np. razem z innymi członkami rodziny), a objadają się w tajemnicy i w ukryciu.
Anoreksja i bulimia – to dwa najdłużej znane i najbardziej „nagłośnione” zaburzenia odżywiania.
Jednak nie są jedyne… Obok nich istnieje trzecie, równie wyniszczające zaburzenie zwane jedzeniem kompulsywnym. Gdyby porównać je do powyższych – bliżej mu do bulimii niż anoreksji.

zaburzenia-odżywiania
To co je łączy to niekontrolowane napady obżarstwa. Osoba cierpiąca na taką przypadłość jest w stanie w bardzo krótkim czasie pochłonąć ogromną ilość pokarmu. Świadczy o tym już sama geneza nazwy bulimia – buli po łacinie oznacza „jeść jak zwierzę”, „zwierzęcy głód”.
Obok tego wielkiego podobieństwa istnieje także znaczna różnica – bulimia to również czynności kompensacyjne, które polegają na wywoływaniu wymiotów, przyjmowaniu środków przeczyszczających. Cierpiący na jedzenie kompulsywne nie ucieka się do takich metod – pozostają mu wielkie wyrzuty sumienia i nienawiść do samego siebie. Tym samym można powiedzieć, że bulimika, mimo nawracających napadów obżarstwa, charakteryzuje raczej stała masa ciała, zaś kompulsywny żarłok to najczęściej osoba z nadwagą lub otyła.
Zwycięstwo w walce z jedzeniem kompulsywnym naprawdę jest możliwe!
Dane statystyczne pokazują, że osobami, którym szczególnie grozi popadnięcie w jedzenie kompulsywne są ci, którzy posiadają otyłych rodziców. Przede wszystkim wynika to z faktu, że tacy rodzice raczej nie są w stanie nauczyć nas zasad prawidłowego i zdrowego odżywiania. Porcja, która w naszej domowej kuchni uchodzi za normalna, dla innych osób (spoza naszej najbliższej rodziny) może okazać się wręcz monstrualna. Dorastając w takim domu wyrabiamy w sobie nawyk zajadania stresów. Często nie jest nam nawet dane poznanie innych metod redukcji stresu.
Posiadanie otyłych rodziców absolutnie nie jest warunkiem do stania się osobą uzależnioną od jedzenia. Jednak nie da się ukryć, że to jaki stosunek do jedzenia panuje w naszym domu jest istotny i może dać podstawę do omawianego tutaj zaburzenia.
Każdy z nas właśnie podczas jedzenia doznał kształtowania się swojej pierwszej więzi. Mowa tutaj o więzi między noworodkiem a karmiącą go matką (czy to piersią, czy butelką). W dorosłym życiu może dojść do tego, że jedzenie zacznie być dla nas substytutem więzi z innymi ludźmi. Naszą reakcją na brak miłości, przyjaźni.
Nagroda – jej także możemy szukać w jedzeniu. Większość najważniejszych uroczystości rodzinnych, spotkań, skupia się wokół jedzenia. Urodziny, awans, przyjemny sobotni wieczór w gronie przyjaciół – suto nakryty stół, światła świec. To nasz sposób na świętowanie. Bardzo często osoby cierpiące na jedzenie kompulsywne zajadają także pozytywne emocje, gdyż nie znają innego sposobu na ich rozładowanie.
Pocieszenie – oto kolejne co możemy wiązać z jedzeniem i co wynosimy z dzieciństwa. Skaleczone kolano, płacz po powrocie do domu, bo koledzy z podwórka nam dokuczyli… mama miała na wszystkie nasze żale świetne lekarstwo: lody, ciastko, nasz ulubiony deser. Dzięki smakom szybko zapominaliśmy o złych rzeczach, które przed chwilą doprowadziły nas do płaczu. Ów nawyk może towarzyszyć nam w dorosłym życiu, jednak tym co skłaniać nas będzie do szukania pocieszenia w jedzeniu będą rzeczy o coraz większym kalibrze. Nasze życie będzie coraz bardziej skomplikowane. W końcu okazać się może, że to nasza jedyna metoda na złagodzenie napięcia, stres, smutek. Jedzenie. Coraz więcej jedzenia.
Jedna z przyczyn problemów z kontrolą spożywanego jedzenia, może leżeć u podłoża naszych kontaktów z rodzicami; konkretniej naszej walki o osobistą autonomię. Mowa tutaj o tzw. procesie separacji.
Problem separacji (polegający na coraz mniejszej zależności emocjonalnej dziecka od rodziców) to czas bardzo trudny na obu stron. Jedna dąży do autonomii, na którą druga nie chce często pozwolić i stara się wzbudzić wyrzuty sumienia.
Duży wpływ na oddzielenie się od rodziców i jego płynny przebieg mają relacje z rówieśnikami i poczucie akceptacji przez ich środowisko. Problem w tym procesie może wynikać z pewnych deficytów emocjonalnych, jakich doznało dziecko. Poczucie odrzucenia, braku akceptacji i konieczność wcześniejszego usamodzielnienia się. Wówczas mogą pojawiać się bardzo sprzeczne tendencje – bo z jednej strony rodzi się w nas coraz większa potrzeba „dorosłości”, z drugiej – odzywają się długo tłumione, niezaspokojone wcześniej potrzeby bliskości i pełnej, bezwarunkowej akceptacji.
Proces separacji jest szczególnie trudny dla matek, które mogą być sfrustrowane faktem, że ich dziecko zaczyna coraz lepiej radzić sobie bez jej pomocy, ma swoje własne sekrety i takie obszary życia, do których matka nie zostaje dopuszczona. Po frustracji przychodzi czas na smutek i poczucie osamotnienia, co bardzo często wywołuje poczucie winy u dziecka.
Deficyty emocjonalne – czyli zaburzenie poczucia bezpieczeństwa, odczuwanie bezwarunkowej akceptacji ze strony najbliższych, odgórne nastawienie na krytykę powoduje problemy nie tylko w procesie separacji. Rzutują również na nasze dojrzałe życie. Przede wszystkim są w stanie doprowadzić nas do stanu, kiedy przeżywamy poczucie odrzucenia na podstawie bodźców, które dla innych osób są zupełnie neutralne. Zatem wy- twarzają w nas swojego rodzaju nadwrażliwość. Ponadto często są przyczyną rozchwiania emocjonalnego – przeżywania bardzo zmiennych i niezwykle silnych stanów euforii i rozpaczy, które utrudniają nam funkcjonowanie i spełnianie ról społecznych.
Niezwykle często osoby uzależnione od jedzenia zmagają się z silnym konfliktem wewnętrznym – nierzadko nie zdając sobie z tego nawet sprawy. Konflikt rozgrywa się między pragnieniem poczucia autonomii i zależności.
Potrzeba niezależności z jednej strony wydaje się nam czymś naturalnym, oczywistym. Niezależność dla wielu z nas stanowi synonim dorosłości. Z drugiej strony wynika z obawy przed (kolejnym) odrzuceniem, dorastania w poczuciu nieustającej krytyki i upokorzenia – dlatego też chcemy być samowys- tarczalni.
Druga potrzeba, która powoduje właśnie ów konflikt, często kojarzona jest ze słabością. Czymś co nie przystoi. Pragniemy być jednostkami niezłomnymi, silnymi. Mimo to drzemie w nas niezwykle silna chęć bliskości emocjonalnej z drugim człowiekiem, przyjmowania opieki oferowanej przez innych, zależności od nich. To potrzeba, której często sobie nie uświadamiamy albo staramy się ją zagłuszyć. Jak już wspomnieliśmy, bywa iż jest rozpoznawana jako słabość – tym samym spotyka się z naszą pogardą. Może to wynikać z faktu, że kiedy będąc dzieckiem oczekiwaliśmy wsparcia i opieki – spotykaliśmy się z upokorzeniem ze strony rodzica „Jesteś już taką dziewczynką, nie wstyd Ci, że nie umiesz sama się o sobie zatroszczyć?”
Co nam daje jedzenie? Bez wątpienia dzięki niemu zyskujemy iluzję poczucia kontroli nad własnym życiem. Zyskujemy także swoiste poczucie bezpieczeństwa, przede wszystkim dlatego, że w chwili kupowania, przygotowywania posiłków jesteśmy samowystarczalni. Ludzie mogą ignorować nasze potrzeby, być na nie głusi. Jednak często owej „ignorancji” doświadczamy na skutek braku umiejętności mówienia na głos o swoich pragnieniach. Stąd właśnie wynika poczucie bezpieczeństwa jakie daje nam objadanie się – to akt, w którym liczą się tylko nasze potrzeby, a to co pozwala nam je zaspokoić, czyli jedzenie, jest nam podporządkowane. Dlaczego owe poczucie kontroli określiliśmy jako złudne? Ponieważ im dłużej ten stan trwa, tym bardziej to my podporządkowujemy się jedzeniu.
Panicznie boimy się (kolejnego) rozczarowania. Dlatego też swoje wszystkie uczucia przenosimy na jedzenie – romansujemy z nim, po części zaspokajający tym samym nasza potrzebę miłości.
Dla większości z nas, w uzależnieniu od jedzenia chodzi o panowanie nad własnym życie i schronienie się przed potrzebą miłości. Popadamy w nienaturalną więź z jedzeniem i to z niej czerpiemy siły do życia, nie zaś z kontaktów z innymi ludźmi. Jest ona miarą naszego niepokoju i nieumiejętności radzenia sobie z życiem.
Niekiedy zaczynamy jeść po prostu z nudów. Pałętamy się po mieszkaniu, nie mamy pomysłu co ze sobą począć, więc rozpoczynamy przeszukiwanie lodówki, szafek kuchennych, w poszukiwaniu „czegoś ciekawego”. W większości przypadków – kiedy mamy dobrze zorganizowany czas, jesteśmy pochłonięci czymś ważnym, co dodatkowo sprawia nam przyjemność, znacznie łatwiej odrzucić myśl o jedzeniu.
Z drugiej strony znany są także przypadki, kiedy np. nasz czas zorganizowany jest wokół nauki. Nasz egzamin jest coraz bliżej, całe dnie staramy się spędzać nad książkami. Jednocześnie czujemy stres (związany właśnie z egzaminem), który nie pozwala nam skupić się na tyle, aby nauka była owocna. Obsesyjnie myślimy o jedzeniu, bo odczuwamy potrzebę rozładowania odczuwanego napięcia.
Taka sytuacja nie dotyczy jedynie nauki, ale także np. przygotowywania projektów, które zlecił nam pracodawca, itp.
Jednak naprawdę warto spróbować dobrze zorganizować sobie swój czas, być może należymy do osób, którym będzie to choć trochę pomocne w walce z kompulsami.
Kolejna strona medalu związana z „jedzeniem z nudów” dotyczy tego skąd bierze się w nas poczucie nudy. Bardzo często wynika ona z faktu, iż mamy poczucie, że nasze życie jest beznadziejne, nic ciekawego nigdy nas nie spotkało, nie mamy z kim spędzać czasu, jesteśmy skazani na towarzystwo nas samych (a zazwyczaj uważamy się za osoby mało interesujące…), tym samym to co określamy jako „nuda” tak naprawdę jest niczym innym jak głodem emocji . Przyjemnych emocji…

Zawstydzający fakt bycia osobą uzależnioną

Substancje takie jak narkotyki, alkohol, papierosy same w sobie zawierają niebezpieczeństwo uzależniania. Ostrzeżenia na ten temat znajdziemy chociażby na paczkach papierosów. Poza tym powstało wiele kampanii społecznych poruszających ów problem.
Popadnięcie w nałóg samo w sobie jest wstydliwą kwestią. Wiąże się z naszą słabością. Uzależnienie od substancji, która większości osób w ogóle nie przynosi skojarzenia z uzależnieniem jest wstydliwa szczególnie. To właśnie poczucie wstydu najczęściej nie pozwala nam wyjść z ukrycia. Czujemy się słabi, beznadziejni – aż wstyd się do tego przyznawać. Cierpimy. Cierpimy, więc jemy.
Podstawową tutaj kwestią jest zdanie sobie sprawy z tego, że uzależnienie to choroba. Coś, na co po części nie mamy wpływu. Ignorujemy problem w zarodku i pozwalamy mu na rozrastanie się do przytłaczających wymiarów. Mało tego – odżywiamy go naszym poczuciem własnej wartości. Problem rośnie – ono spada.
Przezwyciężenie tego wstydu – który z czasem naprawdę zaczniemy interpretować jako bezpodstawny (a mimo to zrozumiały) jest pierwszym krokiem do podjęcia terapii. Krokiem, który naprawdę warto wykonać.
Jednak czy jedzenie to naprawdę nasz nałóg? Poniżej przedstawiamy podstawowe kryteria charakteryzujące zachowania nałogowe:
•    przymusowość (cecha, która sprawia, że czujemy się pozbawieni wpływu na nasze zachowanie, nie jesteśmy w stanie się powstrzymać)
•    schematyczność zachowań (nieustannie powielana, taka sama sekwencja zachowania)
•    przekonania utrwalające (polegają najczęściej na większym skupianiu się na rzekomych korzyściach płynących z podejmowanych zachowań; w przypadku jedzenie zazwyczaj jest to docenianie poczucia ulgi, chwilowego szczęścia jakie daje nam obżarstwo)
•    nieudane próby zmiany zachowania
•    rosnąca destruktywność
•    coraz większa tolerancja (czyli pochłaniane coraz większe ilości jedzenia)
•    objawy odstawienia (rozrażenie, lęk, brak koncentracji)
W kontrolowaniu wagi i odżywiania może pomóc stosowanie się do pewnych zasad.

Oto one:

  • Prowadź dziennik, w którym będziesz notować wszystko, co zjadłeś.
  • Staraj się jeść wszystkie posiłki w tym samym miejscu.
    Nie jedz na stojąco, celebruj posiłki.
    W czasie jedzenia nie zajmuj się niczym innym, na przykład oglądaniem telewizji.
    Jedz wolno.
    Używaj małych talerzy, małe porcje będą optycznie wyglądać na większe.
    Nie dokładaj sobie na talerz w czasie posiłków.
    Unikaj przebywania w kuchni z wyjątkiem przygotowywania posiłków.
    Nie kupuj produktów, które stanowią dla ciebie pokusę nie do przezwyciężenia.
    Regularnie ćwicz.
    Znajdź inne sposoby niż jedzenie na nagradzanie się.
    Nie waż się częściej niż raz w tygodniu.
    Zachowaj cierpliwość we wprowadzaniu nowych nawyków żywieniowych.

Jedzenie kompulsywne można wyleczyć, należy jednak przygotować się na to, że wychodzenie z uzależnienia od jedzenia to długotrwały proces. Nie wolno jednak poddawać się przy pierwszej okazji. Zdrowe odżywianie to podstawa prawidłowego funkcjonowania organizmu.

Jedzenie kompulsywne – jak się z tego leczyć?

Wyleczenie się przymusu z kompulsywnego jedzenia to długa walka. Nie ma co liczyć na cud, ani podejmować się diet. To pomaga na krótką metę, a gdy osoba powraca do swojego „nałogu”, wywołuje to w niej rosnące poczucie winy, które uspokaja… objadając się.
Należy zbudować strategię, która pozwoli na wyeliminowanie napadów kompulsywnego zachowania. Pierwszym etapem jest rozpoznanie czynników, które je wywołują. Mogą to być: stresy, poczucie znudzenia lub znużenia, uczucie samotności, poczucie wewnętrznej pustki, poczucie bezsilności (małej sprawczości odnośnie własnego życia). Są to czynniki natury psychologicznej. Pozostałe mają już większy związek z żywnością jako taką. Może to być: widok kogoś, kto je, przyjemny zapach jakiegoś rodzaju żywności (np. świeżego pieczywa), przygotowywanie posiłku ze składnika, którego jedzenia ta osoba sobie zazwyczaj odmawia.
Leczenie zaburzenia – pomocne metody
Leczenie kompulsji nie jest łatwe. Istnieje jednak kilka strategii, które mogą zapobiec napadowi kompulsywnego jedzenia. Są jednak strategie krótkoterminowe, które można stosować w chwili, gdy osoba uświadomi sobie nadchodzący kryzys i już wie, że za moment nie będzie miała siły oprzeć się pustoszeniu lodówki.       \

  • Natychmiastowe wyjście na krótki nawet spacer,
  • Wzięcie prysznica lub kąpieli,
    Telefon do zaprzyjaźnionej osoby,
    Odpoczynek, sen – zwłaszcza, jeśli przyczyną kompulsywnego objadania się jest stres.

Dobrze jest też nauczyć się jakie sytuacje wywołują stres, np. powrót z wakacji do pracy (szkoły), wyjazd bliskiej osoby. W takiej sytuacji należy przedsięwziąć kroki, które nie pozwolą ujawnić się kryzysowi. Mogą to być: odwiedziny u przyjaciół, pójście do kina, zaplanowanie innego wyjścia (teatr, opera), zapisanie się na regularne zajęcia (kurs wieczorowy, trening.

Jeżeli te metody nie zdają egzaminu, a zachowania kompulsywne się nasilają, najlepiej udać się po poradę do psychologa. Jest już wielu, którzy specjalizują się właśnie w leczeniu tej przypadłości.

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.