Urodziny Króla Henryka Tudora/Snoby III RP

Urodziny Króla Henryka Tudora
28 czerwca Roku Pańskiego 1491 (na rok i cztery miesiące przed lądowaniem Kolumba na Santo Domingo) urodził się w Greenwich drugi syn Henryka VII Tudora. Urodziny księcia odpowiednio celebrowano, ale bez zbytniej przesady. Primogenitura czyniła sprawy jasnymi – młodemu książątku nie była pisana władza, do której sposobiono pierworodnego Artura. To Artur miał umocnić nową dynastię na tronie Anglii, między innymi poprzez polityczne małżeństwo z hiszpańską królewną, Katarzyną Aragońską. Kiedy jednak starszy syn Henryka Tudora zmarł w roku 1502, jedenastolatek stał się spadkobiercą tronu. Henryk VII nie mógł nawet przewidzieć, do jakiej potęgi wydźwignie Anglię i dom Tudorów jego młodszy syn. Najśmielsze umysły epoki nie byłyby też w stanie wyobrazić sobie, jak zostanie zmieniona historia zachodniego chrześcijaństwa wolą młodego księcia, który początkowo zasłynął na dworach Europy filozoficznym traktatem broniącym idei wyższości woli Papieża nad chrześcijańskimi władcami kontynentu. Niezbadane są wyroki Pana.
Snoby III RP
W minionej epoce arystokracji niektórzy studenci Oxfordu, pochodzący “z pieniędzy”, nie zaś z tradycyjnej od stuleci “ ziemi”, uzupełniać musieli braki arystokratycznej tytulatury skrótem od “sine nobilium”, dodawanym po nazwisku. Duże pieniądze rodziców dawały im wstęp do elitarnych szkół, jak St. Magdalene College, wżeniali się w sławne rody, ale nadal pozostawali… S.N. Owszem, ambitni nuworysze kupowali sobie nieograniczoną kasą pozycję wśród rodowych elit, ale z uwagi na ich aroganckie nastawienie oraz zakłamanie, co do korzeni, bezwzględni w swojej klasowej wyższości arystokraci określali ich pogardliwym skrótem… snobów.
Historia zatacza koła, powraca. Niestety, dodajmy – zawsze jako farsa!!!
Pogarda dla własnych korzeni kompromituje. Kim są bowiem z pochodzenia owe Środy czy Sadurskie, gardzące swoim “ludem”?! Czym jest dzisiejszy lament “elit” nad stanem polskich umysłów po każdym kolejnym sondażu opinii?
„Elity” III RP obraża ten moherowy plebs. Jakże „oni” mogą być lepsi od “nas”? Klęska Komorowskiego niczego ich nie nauczyła. „Elity”z nadania GW/TVN nadal uważają się za “wybrane” do rządów “tym krajem”!!!
Ekonomiczne wskaźniki? Spadek bezrobocia, inwestycje i pozytywny bilans budżetowy? Jakieś tam otwarcia dawno już sprzedanych spekulantom stoczni, lub tej pierwszej poza granicami ‘Reichu’ fabryki Mercedesa? To te “pińcet” dla plebsu!
Dotychczasowi poddani oświeconych EUro-elit “tego kraju” ośmielają się inaczej myśleć. Prof. Środzie mowę odejmuje! Jakiś Morawiecki jest bardziej szanowany i słuchany, niż wysłannik samego Londynu, Jacques Vincent Rostowski! Miał być bojkot owego populistycznego, niepoprawnego politycznie “plebsu” z zagranicy, jak Schultz obiecywał, a tymczasem taki “Financial Post” ocenia pozytywnie stan gospodarki pod rządem “broszki” z PiS – no zgroza!
Sędzia, prof. Sadurski wypowiedział się ‘medialnie’ o ludziach popierających politykę rządu PiS – określając z niewysłowioną pogardą owych wyborców Kaczora per: “plebs”.
Ekstraklasa demokracji! Sędziowska profesura jawi się tu piszącemu jako owi dawni, uniwersyteccy “snobs”, utytułowani lecz bez manier. Możecie zabrać chłopaka z czworaków i dać mu tytuł akademicki, ale czworaków i chamstwa z chłopaka (nawet z tytułem naukowym) zabrać się nie da.
Skąd ta agresywna arogancja? Widocznie działa wpływ towarzystwa, w którym owa osoba przebywa. W mediach oddanych opozycji ciągle brylują dobrane ‘autorytety intelektualne”, jak nie Mateusz KODowski, to ‘profesorstwo” typu Niesiołowski, Środa, ew. Hartman. Przy takiej systemowej “elicie” III RP, lansowanej przez GW, Pan poseł-raper Liroy urasta na arystokratycznego “ekscentryka”!
Nie da się ukryć, iż obecnie panuje w Polsce jakaś chora moda – lub licencja – na medialne chamstwo, zwłaszcza w wydaniu owych “urodzonych” (w czworakach, ale z ambicjami). Taka Pani prof. Środa uosabia dla przykładu, samą sobą, wszystko to, co słusznie krytykuje u prof. Pawłowicz. W rezultacie, kołacze się w głowie biednego magistra, uczonego dawnymi czasy przez prof. Wł. Czaplińskiego taka myśl – kto im dawał te profesury?
Ad rem. W każdym poważnym kraju sędzia zamyka buzię na trzy spusty, w kwestiach polityki bieżącej rządu, bo nie jest osobą upoważnioną do wypowiedzi politycznych! Koniec, kropka. Konstytucja.
Kiedy w chorej ideologicznie atmosferze prezydenckich wyborów 2016 roku w US, Pani Sędzina SN – samo uosobienie legalistycznego lewactwa – Rosa Ginsburgh, pozwoliła sobie na medialną ocenę Donalda Trumpa, natychmiast zamilkła, zrozumiała bowiem, iż w ferworze ideologicznej walki przekroczyła żelazne konstytucyjne zasady. Dura lex, sed lex!
Musi być nerwowo wśród “wybranych”, skoro przedstawiciel establiszmentu prawniczego IIIRP, wierzącego, iż Polska to “państwo teoretyczne”, ale “oni” należą do owej “lepszej kasty”, człowieczyna z tytułem profesora dał upust swoim kompleksom.
Użycie słowa “plebs” wobec przeciwnika politycznego wskazuje, jak w badaniu lekarskim, na głęboko zakorzeniony osobisty kompleks kogoś wykształconego, kto nie myśli pozytywnie o swoim awansie społecznym, ale wstydzi się miejsca, z którego pochodzi! Wstyd? Owszem!

WMW

Pan Premier Wincenty Witos nie wstydził się swojej wsi!!! Z niej czerpał siłę! I od ‘plebsu’ nikomu by nie wymyślał! Ani też inni działacze, z tytułami ministrów bądź ambasadorów RP, rodem z ówczesnego PSL, jak minister Wojciech Trąpczyński. Ale, to byli mężczyźni, nie jakieś takie pokraki tabloidowe, od (pardon le mot) Lisa czy Wojewódzkiego.
Just wait!
WMW

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.